Gdzie się podział maj? 3mw 5/2019

Maj jest moim ulubionym miesiącem w roku. Nie wiem dlaczego. Czy przez wiosnę, która zazwyczaj w maju jest w pełni, czy przez kwitnące kasztany, czy w końcu ( co bardzo prawdopodobne), przez prosty sentyment do miesiąca, w którym się urodziłam. Gdybym miała określić tegoroczny maj jednym słowem, miałabym z tym duży problem. Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl ? Dziwny.

Zdziwiła mnie deszczowa, majcopadowa pogoda, która przez chwilę nawet skłoniła mnie do przemyśleń na temat wyciągnięcia botków z szafy. Zdziwiło mnie przeplatające się z nią upalne lato. To, że nagle weszłam w grono trzydziestolatek, które kiedyś kojarzyło mi się z dorosłością i powagą. A nade wszystko to, jak szybko ten maj minął. Między pracą, rozjazdami a codziennością.

Maj

Jedno słowo, to czasem za mało. Gdybym miała podsumować ten miesiąc jednym zdaniem powiedziałabym, że był dziwny, ale cudny! Dla wielu słowo dziwny ma negatywną konotację. Z zaskoczeniem i coraz większym lękiem obserwuję, że to się nasila. Dziwny, inny, obcy. Z ciekawości zajrzałam do słownika języka polskiego, gdzie pod hasłem dziwny, znalazłam „odznaczający się czymś osobliwym, niezrozumiałym” (SJP PWN). Chciałabym, żeby to, co osobliwe czy niezrozumiałe nie było z automatu szufladkowane w kategorii zagrożenie. Ale to nie jest temat na dziś. Dziś o tym, że jestem niesamowicie wdzięczna, za ten dziwny miesiąc. Biorę go na klatę z wszystkimi osobliwościami i niezrozumiałościami. Jak co miesiąc, tak i dziś – czas na trzy małe majowe wdzięczności.

Jestem wdzięczna za weekend we dwoje w Szczawnicy

Co tu dużo mówić, to był fantastyczny weekend. Uwielbiam góry, a do tych okolic mam szczególny sentyment, jako że jeździłam tam, jako dziecko. Fajnie było wejść po raz kolejny na Trzy Korony i zrobić sobie spacer z Czerwonego Klasztoru do Szczawnicy. Magicznie patrzyło się na gęstą mgłę na Palenicy. Przyjemnie spędziłam czas, we wspaniałym towarzystwie. A przy okazji nabrałam ochoty na więcej górskich wypadów. Na temat weekendu w Szczawnicy nie będę się szczególnie rozgadywać – pisałam na ten temat osobny wpis.

Zobacz : Weekend w Szczawnicy. Palenica, Sokolica, Trzy Korony

Trzy Korony

Jestem wdzięczna za moc energii na Influencer Live Poznań

Maj to również fantastyczny weekend w Poznaniu, na Influencer Live Poznań. Nie zliczę i nie wymienię wszystkich fantastycznych osób, które miałam okazję poznać i wszystkich ciekawych prelekcji, których miałam okazję wysłuchać. To były mega ciekawe i inspirujące dwa dni. A przy okazji – bardzo lubię Poznań. Fajnie było się przespacerować po raz kolejny jego ulicami.

Jeżeli chodzi o konferencje blogowe, to mam takie swoje dwie, które powoli stają się u mnie doroczną tradycją. To właśnie Influencer Live ( dawne Blog Conference Poznań) i See Bloggers. Na tę ostatnią wybieram się już wkrótce do Łodzi. I już nie mogę się doczekać! Z kim się tam widzę?

Jestem wdzięczna za to, w jakim nastroju wkroczyłam w trójkę z przodu.

Śmieję się czasem, że po trzydziestce to już będę obchodzić tylko imieniny, ale tak naprawdę moje urodziny w tym roku, były okazją do świętowania. Nie chodzi tu o huczną imprezę do białego rana. Bardziej o docenienie każdego roku, który dzieli mnie od daty moich urodzin, do dziś. Cieszę się z doświadczeń, które zebrałam przez te lata. Pogodziłam się z tym, że bywało różnie. Nie zamieniłabym tych moich trzydziestu lat, na żadne inne. Wiecie jak to jest. Trawa zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu.

Moje przemyślenia na temat trzydziestych urodzin zawarłam we wpisie o tym, czy cofnęłabym czas. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, jak ten wpis został przyjęty. Za ilośc wyświetleń, którą wygenerował i za każdy fantastyczny komentarz. Jeżeli jeszcze nie czytaliście – zapraszam!

Zobacz : Czy cofnęłabym czas? Wpis na trzydzieste urodziny

Pracowity miesiąc

Maj był dla mnie pracowitym miesiącem. Pewnie dlatego przeleciał mi w bardzo szybkim tempie. Oprócz standardowych działań związanych z prawem, chciałam w tym miesiącu przeznaczyć więcej czasu na bloga. To miejsce również traktuję, jako moją pracę, chociaż z pewnością nie pozwoliłoby mi ono zapewnić utrzymania sobie i godnego życia moim kotom (#ciężkopracujężebymojekotymiałygodneżycie).

Youtube

Praca nad Lawyerką zaowocowała nowymi wpisami i przede wszystkim, nowymi filmami na Yotutubie. Na tej drugiej platformie, mogliście posłuchać, jak mówię o tym, co grozi za jazdę na rowerze po pijaku i czy można stracić prawo jazdy. Mogliście pooglądać vloga ze Szczawnicy. Odpowiedziałam również na kilka Waszych pytań w filmie typu Q&A. Ten ostatni bardzo mnie zaskoczył, bo nie spodziewałam się, że spotka się z takim zainteresowaniem z Waszej strony.

Nie ukrywam, że chociaż Youtube jest tylko dodatkiem do bloga, działalnością zupełnie poboczną, to chciałabym nadal eksplorować ten obszar. Nagrywanie i montowanie sprawia mi ogromną frajdę. Będzie miło, jeżeli zajrzycie również tam i zostawicie po sobie jakiś ślad.

Blog

Na blogu, oprócz podsumowania kwietnia i wspomnianych wcześniej wpisów (urodzinowego i ze Szczawnicy) pojawiło się też kilka innych tematów. Na czasie, w związku z wyborami do PE był wpis o ciszy wyborczej. A ponieważ w tym roku czekają nas jeszcze jedne wybory, to polecam się z nim zapoznać. Zastanawiałam się przez chwilę czy nie poruszyć na blogu, albo na Instastories tematu wyniku wyborów, ale po krótkim namyśle doszłam do wniosku, że nie chce mi się denerwować.

Dla pracowników i pracodawców ciekawy w tym miesiącu mógł okazać się tekst o tym, co robić, kiedy pracodawca nie wypłaca wynagrodzenia w terminie. Opowiadałam Wam też o tym, kiedy niepłacenie alimentów może być przestępstwem.

A ponieważ maj jest miesiącem podwójnie urodzinowym, to postanowiłam w tym roku wrzucić również wpis z okazji trzecich urodzin Lawyerki. Opisuję w nim, jak to wszystko się zaczęło, jak to się stało, że założyłam bloga i co zmienił on w moim życiu.

Plany na czerwiec

Maj był dziwny, a czerwiec zapowiada się ciekawie. Idzie nowe i inne. Do każdej zmiany w życiu staram się podchodzić z dystansem, mając z tyłu głowy, że jedyną stałą jest zmienna. Tym razem te starania przysłania ekscytacja.

Ostatnio dokonałam też, przełomowego, jak na mnie, odkrycia. Mam za dużo rzeczy. Zwłaszcza ubrań. I żeby nie było – nie jestem, nie byłam i nie będę minimalistką. To nie ja. Ale ostatnio coraz bardziej doskwiera mi to, kiedy staję przed przepełnioną szafą i nie mam się w co ubrać. Dlatego chciałabym, żeby czerwiec był miesiącem oczyszczania i porządkowania przestrzeni wokół. To wbrew pozorom dla mnie dość ambitny plan. Jeżeli macie jakieś porady, albo ciekawe strony, blogi, kanały dotyczące tematyki organizacji i porządkowania przestrzeni, to będę wdzięczna za ich polecenie.

W czerwcu chciałabym też spróbować wprowadzić u siebie nowy nawyk – codziennego pisania. Sporo ostatnio czytałam na temat przelewania myśli na papier ( czy ekran). U mnie ostatnio tych myśli kłębi się sporo i podejrzewam, że taka myślodsiewnia może być całkiem dobrym rozwiązaniem tego tematu. Chciałabym przeznaczyć na to pisanie około pół godziny dziennie. Nie podchodzę jednak do tematu radykalnie. Jeżeli to będzie 20 minut przez większość dni w miesiącu, to już będzie super.

Marzą mi się też odwiedziny na polach lawendy i zrobienie kilku fajnych zdjęć. Wiem, wiem, to już jest mega opatrzone, wszyscy robią zdjęcia w rzepaku w maju (ja się akurat zagapiłam) i w lawendzie w czerwcu. Niemniej jednak mnie ta zabawa nadal cieszy. Fajnie wspominam zeszłoroczną mini sesję. Jeżeli tylko czas pozwoli, to chciałabym to powtórzyć.

Jak Wam minął maj? Jakie plany na czerwiec? A może już powoli snujecie wakacyjne plany?

4
Dodaj komentarz

2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
najnowszy najstarszy

Takie przelewanie myśli na papier faktycznie pomaga. Nie powiem, żebym miała nawyk, ale staram się te kilka zdań codziennie zapisać. Co do mojego maja, nieźle mnie psychicznie wykończył, ale to na własne życzenie. Czerwiec mam w planach bardzo pracowity. Chociaż zaczęłam od zadbania o siebie u kosmetyczki.

Matka na Szczycie

Piękne i smakowite wspomnienia na tych fotkach 🙂