Majątek konkubentów


majątek konkubentówPamiętacie jeszcze wpis o wspólności majątkowej małżeńskiej? Pisałam Wam o tym, jak wyglądają stosunki majątkowe między małżonkami. Dostałam od Was informacje, że ciekawi Was, jak wygląda sytuacja majątkowa partnerów żyjących wspólnie bez małżeństwa. W sumie nic dziwnego, coraz więcej par decyduje się na życie bez ślubu. Wspólny majątek konkubentów to ciekawe zagadnienie prawne.  Jest mi zatem niezmiernie miło odpowiedzieć dziś na Wasze pytania i prośby o wpis na ten temat . Mam nadzieję, że Wasza ciekawość w tym temacie zostanie zaspokojona i że dowiecie się kilku ciekawych rzeczy. Jeżeli po przeczytaniu tego wpisu nadal będziecie mieć wątpliwości, albo chcielibyście się dowiedzieć czegoś jeszcze – zachęcam do zadawania pytań.

Majątki w małżeństwie- przypomnienie

 We wpisie o finansach w małżeństwie pisałam Wam, o tym, że co do zasady pomiędzy małżonkami występuje ustawowa wspólność małżeńska, oznacza to większość przedmiotów majątkowych nabytych w czasie trwania małżeństwa wchodzi do majątku wspólnego, istnieje domniemanie równych udziałów małżonków w majątku wspólnym, co ma istotne znaczenie przy ewentualnym podziale majątku po rozwodzie. Opisałam Wam wyjątki od tej zasady, jeżeli jesteście ciekawi zapraszam do zapoznania się z tamtym wpisem. 

Majątek konkubentów

W konkubinacie nie ma tak, że co moje to twoje.  Nie obowiązuje tutaj ustawowa wspólność majątkowa tak, jak w małżeństwie.  Pieniądze zarobione przez jednego z konkubentów są jego wyłączną własnością. Podobnie jak  zakupione przez niego przedmioty. Co do zasady, z punktu widzenia prawa, ustrój  majątkowy pomiędzy osobami żyjącymi w konkubinacie nie różni się niczym od ustroju majątkowego osób obcych. Nie istnieje coś takiego jak wspólny majątek konkubentów.

Oczywiście nie ma formalnych przeszkód, co do tego, żebyśmy nasze finanse w konkubinacie ukształtowali inaczej. Przecież możemy się umówić, że wszystko, albo może pewne przedmioty kupujemy wspólnie.  Takie umowy nie wymagają najczęściej żadnej szczególnej formy. Na przykład : idziemy do sklepu, kupujemy telewizor, stawiamy we wspólnym mieszkaniu, uznajemy, że jest on wspólny.  Oczywiście te nasze „umowy” czasem będą musiały przybrać szczególną formę, na przykład, jeżeli kupujemy nieruchomość, to wymagana jest forma aktu notarialnego, wiec jeżeli chcemy kupić wspólnie mieszkanie, to oboje konkubentów powinno widnieć w akcie jako strona umowy, z określeniem jaki udział w nieruchomości nabywa każde z nich. Podobnie, jeżeli nasz partner chce nam darować część udziałów w swojej nieruchomości, musi to znaleźć odzwierciedlenie w formie aktu notarialnego, nie wystarczy, że powie : „ kochanie, czuj się jak u siebie, połowa tego domu jest twoja”.

Żeby wspólny majątek konkubentów powstał, potrzebna jest jednak ich wola w tym zakresie. Nie dzieje się to, tak jak w przypadku małżeństwa, z mocy prawa.

photo-1475650522725-015d35677789

Majątek konkubentów- pułapki

Wyobraźcie sobie teraz taką sytuację. Jest para, która żyje na tak zwaną „kocią łapę”. Pani dobrze zarabia, pan zaczyna prowadzić własną firmę, która póki co pochłania większość jego oszczędności. Okazyjnie w prowadzeniu firmy, również finansowo pomaga mu pani. Rodzice pana wyjechali i podarowali mu działkę i dom pod miastem. Dom był w stanie do generalnego remontu. Miłość kwitła, para wyremontowała dom. Ponieważ pani dużo czasu spędzała w pracy, to pan jeździł do marketów budowlanych i zajmował się znalezieniem i wynajęciem „majstrów”. Z kasą było cienko, bo firma pana dalej przynosiła straty, ale rodzice pani pewnego razu przy obiedzie wsunęli córce do rąk kopertę wypchaną gotówką, którą wcześniej pieczołowicie składali w skrzyneczce w kredensie. 

Rok po wykończeniu domu parę spotkało kolejne szczęście, okazało się, że Pani jest w ciąży. Firma akurat zaczęła notować przyzwoite dochody, więc konkubenci podjęli decyzję, że pani rzuci pracę i zostanie w domu z dzieckiem a przy okazji podczas kiedy maleństwo będzie drzemać, pani będzie dalej pomagać w prowadzeniu firmy.  Okazuje się, że zdolności organizacyjne i biznesowe pani są znacznie bardziej rozwinięte niż pana, dlatego przez kilka lat, to ona właściwie faktycznie prowadzi całą firmę, wychowując przy tym córkę, i dbając o dom. Po latach Pani przez przypadek spotyka Pana w hotelu z młodą i długonogą blondynką. Jak się okazuje romans trwa od kilku miesięcy. Związek się kończy.

Co dalej?

Co z finansami konkubentów? Pani jest szczęśliwa. Na dom pana poczyniła nakłady w kwocie sześciocyfrowej. Pochodziły one z jej wynagrodzenia za pracę i z darowizny od rodziców.  Jest przekonana, że teraz, należy się jej zwrot nakładów. Właściwie to dzięki jej inwestycji i nakładowi pracy rozwinęła się przynosząca zyski firma pana, więc powinna „ dostać” również zwrot nakładów na firmę. Jej dawna miłość zostanie zatem z niewielkim majątkiem i blondynką na utrzymaniu oraz alimentami na ich wspólną córkę. Pełnia szczęścia.

Co się jednak okazuje? Pan wynajmuje dobrego prawnika. Przed sądem zeznaje, że Pani pracowała wprawdzie kilka lat temu, jeszcze przed urodzeniem córki, ale potem to już tylko leżała i pachniała. Dom pan wyremontował własnym sumptem – wszystkie faktury i rachunki są przecież na jego nazwisko. Pięciu majstrów zeznaje, że pieniądze dostawali od pana, a pani nawet nie widzieli nigdy na budowie. Mówi, że nie przypomina sobie darowizny dla pani od rodziców, ale przecież gdyby taka darowizna miała miejsce, to powinna być zgłoszona do urzędu skarbowego, a tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Pan przyznaje, że zdarzało się, że od czasu do czasu pani coś tam zrobiła w firmie, ale to właściwie niewiele. Pani mówi, „ jak to? przecież wszystko było wspólne!’’. Pan mówi : „ nie wiem co ona sobie ubzdurała, utrzymywałem ją przez lata, ale nigdy nie uznawałem, że mamy jakikolwiek wspólny majątek” . Skrajnie różne wersje wydarzeń, prawda?

Dowody

Historia schematyczna i przerysowana, ale obrazuje  mniej więcej to, o czym nie można zapominać w jakimkolwiek związku, a w szczególności w związku niemałżeńskim. Dopóki para żyje zgodnie i szczęśliwie wszystko jest w porządku. Problem zaczyna się wtedy, kiedy coś zaczyna się psuć, ale wtedy za późno jest zazwyczaj na zabezpieczenie swoich interesów majątkowych. Oczywiście w takiej sytuacji często próbuje się wskazać, że przecież para żyła „jak w małżeństwie”, dlatego też powinno się w takiej sytuacji stosować odpowiednio przepisy o ustroju majątkowym małżeńskim.. Nie zgadza się z tym jednak praktyka Sądowa. Sądy są co do zasady zgodne co do tego, że do stosunków majątkowych konkubentów nie można stosować odpowiednio przepisów o wspólności ustawowej i podziale dorobku małżonków.

Jako ciekawostkę powiem Wam, że pogląd ten ukształtował się już w 1955r., kiedy to  Sąd Najwyższy stwierdził, że „Do stosunków majątkowych osób pozostających w związku poza-małżeńskim nie mogą być stosowane w drodze analogii przepisy art. 21 i n. kod. rodź. o wspólności ustawowej.” (Uchwała SN  z dnia 2 lipca 1955 r., sygnatura akt II CO 7/55). Pogląd ten był potem wielokrotnie powtarzany. W orzecznictwie wskazuje się, że  oczywiście nie można wykluczyć, że w konkubinacie może być tak, że partnerzy gospodarują pieniędzmi wspólnie, „ze wspólnego portfela” i nie rozliczają dochodów i wydatków każdego z nich z osobna. Natomiast nie zmienia to faktu, że nie istnieje w przypadku konkubinatu żadne domniemanie równego udziału w majątku ( porównaj : wyrok SN z dnia 5 października 2011r., sygnatura akt:  IV CSK 11/11).W takiej sytuacji, wiele zależy od tego co uda nam się wykazać w postępowaniu dowodowym.

photo-1470394056006-130bc90c012b

Co to oznacza w praktyce?

Wiemy już, że wspólny majątek konkubentów na wzór wspólności majątkowej małżeńskiej nie istnieje. Istotne zatem jest, żeby tak ułożyć stosunki majątkowe, ażeby w razie ewentualnego rozstania zabezpieczyć interesy obu stron. Należy zadbać o to, aby to, że nabywamy coś wspólnie znalazło swoje odzwierciedlenie w odpowiedniej umowie bądź na rachunku. Jeżeli chcemy, żeby coś było objęte współwłasnością musi to zostać wyraźnie powiedziane. Oczywiście poza szczególnymi wypadkami nie jest wymagana żadna szczególna forma, ale pamiętajmy że w razie sporu sądowego trudniej nam będzie udowodnić wolę stron umowy, jeżeli umowa nie została zawarta na piśmie.

Żyjąc w konkubinacie należy mieć na względzie wiele istotnych kwestii, o których często się po prostu nie myśli.  Jak zabezpieczyć się w przypadku śmierci partnera? Jak przepływ pieniędzy pomiędzy konkubentami ma się do przepisów o podatku od darowizny? Jak wygląda sprawa uznania dziecka czy  kwestie alimentacyjne w przypadku rozpadu nieformalnego związku?

Konkubinat to temat-rzeka. Nie chcę, żeby ten wpis rozrósł się do rozmiarów uniemożliwiających jego czytanie. Dlatego dajcie znać czy jesteście zainteresowani tą tematyką i czy chcecie kolejne wpisy z tej serii. Czy interesują Was jakieś konkretne zagadnienia? Czekam na informacje od Was.

 

Podobne wpisy

11
Dodaj komentarz

6 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
najnowszy najstarszy

Dobrze, że poruszasz taki temat. Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Kiedy jesteśmy zakochani nie myślimy o majątku i co będzie w sytuacji rozstania a takie rzeczy się zdarzają.

Niestety, coraz więcej jest spraw, również sądowych, których można byłoby uniknąć, gdyby strony od początku zabezpieczały swoje interesy. Co ciekawe, często pojawiają się sytuacje, w których jedna ze stron, planując rozstanie, już na kilka miesięcy wcześniej, ” przygotowuje grunt finansowy” , na przykład zbiera rachunki, faktury i tak dalej.

Ciekawa jestem, czy w Polsce coś daje prawne poświadczenie, że jest się narzeczeństwem? Spotkałam się z tym w innych krajach, np. można wtedy wspólnie wynająć pokój w akademiku. Jak to jest w Polsce? Jest w ogóle sens sporządzania oficjalnego dokumentu potwierdzającego narzeczeństwo?

W polskim prawie obecnie nie ma formalnie uregulowanej instytucji zaręczyn, stąd też trudno mówić o formalnym poświadczeniu narzeczeństwa, nie jest to bowiem instytucja prawna. Natomiast, co ciekawe, kiedyś instytucja zaręczyn pojawiała się w prawie polskim, na przykład w dekrecie „Prawo małżeńskie” z 1945r. Była tam uregulowana między innymi kwestia zwrotu kosztów i podarków, jeżeli małżeństwo nie doszło do skutku 🙂

Ciekawe, dzięki za odpowiedź:)

Przyjazne Życie

Bardzo fajny artykuł! Czyta się lekko, a przykład jest wręcz idealny i pokazuje jak niestety można się naciąć. Choć jest dużo przypadków konkubinatów, które po rozstaniu sprawiedliwie się dzielą, bądź podczas wspólnego mieszkania kupują coś oddzielnie np. jedno kupuje pralkę drugie lodówkę i w razie rozstania wiadomo co kogo jest.

Hanna Kencka

Czy były jakieś kolejne wpisy z tej serii? Chętnie bym przeczytała, jak zabezpieczyć się w przypadku śmierci partnera i jak przepływ pieniędzy pomiędzy konkubentami ma się do przepisów o podatku od darowizny.

Dotychczas pojawił się tylko wpis dotyczący prawa do odmowy składania zeznań przez konkurentów. Ale planowane są kolejne wpisy z tej serii!

Roman

Byłem z kobietą 18 Lat, kobieta ta była wdową z 2ką dzieci chodzących do szkoły średniej.Caly ten czas pracowałem na czarno w Niemczech, przyjerzdłem na weekendy, zostawiłem pieniądze, zamawialem materiały na kąkubiny nazwisko aby mogła je odebrać podczas mojej nieobecności,w kolejny weekend przyjerzdrzalem i robiłem remąt w jej domu w którym razem mieszkalismy. Wszystkie te lata pracowalem za granicą,po 10- 14 godzin, wyrematowalem dom, pomagalem i sponsorowalem jej dzieci, w domu zawsze w szafie leżało kilkanascie tysiecy,moich zarobionych.Niespodziewanie miałem wypadek samochodowy, nie mogłem pracować, nie przewoziłem i wysłałem pieniędzy i wszystko się zmieniło. Moja kobieta zaczęła mnie szantażować że mam jej wysłać pieniądze albo się więcej nie pokazywać, że po co jej taki facet,że znajdzie sobie sponsora… Wtedy dopiero zrozumiałem kim dla niej byłem przez te wszystkie lata. Przy którymś z pobytów w domu w Polsce jej syn mnie pobił próbując mnie wygonić z domu który po części uważałem również za swój,żyjąc mażeniami o wspólnej starości.Nie zgłosiłem tego na policje, wyłączyłem i jej i jemu, ale problem znów zaczął wracać gdy byłem za granicą starając się zarobić jakieś pieniądze na utrzymanie w oczekiwaniu na operację która miałem przebyć.Wieczne telefony o pieniądze i szantażem, żyć się odechciewało,wizyty w Polsce w domu stały się horrorem, któregoś razu już nie wytrzymalem gdy po raz kolejny usłyszałem że mam się pakować bo ona znajdzie sobie sponsora a ja jej nie jestem już potrzebny i strzeliłem jej w twarz, zadzwoniła na policję. Nie mam już nadzieji że mogę żyć z tą kobietą po tym piekle jakie mi stworzyła. Czy istnieje jakąkolwiek szansą że mogę odzyskać moje pieniądze zainwestowane w jej dom,chociaż tyle ?Mam już 60 lat i zostałem teraz z niczym.

Piotr,

Witam.
Ciekawy jestem jak to sie ma w stosunku do wspolnego zycia przez ponad 5 lat. Slyszalem ze mozna walczyc o swoje bedac i udawadniajac zycie we spolnym zwiazku ponad 5 lat.
Przyjmijmy para zyje razem 3 lata. Ona zarabia najnizsza krajowa on dosyc dobrze sobie radzi. Zmeczeni wynajmowaniem mieszkania od kogos on postanawia kupic cos na wlasnosc.
Kupuje wiec dom ze swoich nakladow, wykancza i urzadza go rowniez ze swoich nakladow. Mieszkaja w nowym domu i wszystko sie kreci.
Nagle po 3 kolejnych latach ich zwiazek rozpada sie. Ona z racji tego ze mieszkali razem ponad 5 lat chce polowy wartosci domu.
Udawadnia ze zyla w nim, opiekowala sie i dbala o dom. Ponadto nie chce sie wyprowadzic dopoki nie dostanie pieniedzy.
Jak sie ma prawo do takiej sytuacji???

Pozdrawiam