Podsumowanie października i kilka planów na listopad


Kolejny post z cyklu comiesięcznych podsumowań, czyli trochę prywaty. Tym razem dość nietypowo odnoszę wrażenie, że ostatni post z tej serii był całe wieki temu. Naprawdę. To bardzo dziwne uczucie,  bo nadal jestem przekonana, że czas pędzi jak szalony. Ale w przeciągu ostatniego miesiąca tyle się działo! Tyle się zmieniło (również jeżeli chodzi o aurę), że początek października wydaje się odległym wspomnieniem. Jak minął mi ten poprzedni miesiąc i co planuję na listopad? Zapraszam!

 W ubiegłym miesiącu planowałam skupić się na trzech głównych kierunkach : nauce do egzaminu adwokackiego, dalszym rozwoju bloga i remoncie w mieszkaniu.  Chciałam też zadbać o jakość mojej codzienności, wykorzystać uroki jesieni i zadbać o równowagę i odpoczynek.

Realizacja planów

Nie ma się co oszukiwać, nie do końca było tak, jaki sobie zaplanowałam i wymarzyłam. Dziabnęłam trochę nauki do egzaminu, ale zdecydowanie nie tyle, ile bym chciała dziabnąć. Rozwój mojego bloga nie poszedł do przodu tak jakbym chciała. Miałam wiele pomysłów na nowe wpisy , ale kompletnie nie miałam kiedy ich zrealizować. Właściwie większość czasu pochłonęła mi praca. Wiem, że piszę o tym tak, jakby październik minął gdzieś poza mną, a czas został pochłonięty samoistnie. Dlatego przyznaję się tutaj oficjalnie i bez bicia- zawaliłam na polu organizacyjnym, chciałam łapać zbyt wiele srok za ogon, a okazało się, że nie mam takiej możliwości.  Dlatego miesiąc kończyłam zmęczona, niewyspana i zestresowana. A dodatkowo przeziębiona ! Ok, zamykam miesiąc, jeden akapit biadolenia w podsumowaniu w zupełności wystarczy, ruszamy teraz z pozytywami.

20161031_123617

Rewolucja w salonie

                Jedno zadanie z poprzedniego podsumowania udało się wykonać w całości. Mowa o małym remoncie w moim mieszkaniu.  Postanowiliśmy oczyścić i nieco przearanżować nasz pokój dzienny.  Jest to niezwykle ważne miejsce w naszym małym mieszkanku. Tu odpoczywamy. Dla mnie jest to dodatkowo miejsce pracy i nauki. Wiem, że przed egzaminem czekają mnie długie miesiące z kodeksami i podręcznikami, dlatego też chciałam mieć wygodne i zorganizowane miejsce do pracy. Wcześniej w pokoju dominowały ciemne kolory i cała masa mniej lub bardziej potrzebnych przedmiotów.  Ostatnie malowanie miało miejsce, kiedy byłam jeszcze na studiach i kiedy wraz z moim partnerem byliśmy jeszcze na początku zbierania naszej kolekcji osobliwości. Mam wrażenie, że dwa mocne kolory w pokoju miały przykryć  braki w umeblowaniu.  Aż trudno mi w to uwierzyć, ale praktycznie cały nasz dobytek mieścił się wtedy w szafach w sypialni. Ten fiolet był na prawdę wystrzałowy, nieprawdaż?

collage

Z biegiem czasu zaczęłam odnosić wrażenie, że przestajemy się  w naszej przestrzeni mieścić i potrzebujemy zmian i wyciszenia. Dlatego wybraliśmy jasne kolory i wygodną kanapę ( nasz wcześniejszy wypoczynek miał kolor hmm… musztardowy?). Trochę bałam się efektów, ale jestem zadowolona.  Wprawdzie tęsknie za moim ulubionym fotelem, ale dzięki temu, że już się w nim nie zapadam, oduczam się pracy w pozycji półleżącej, częściej siadam przy biurku, z czego cieszy się na pewno mój kręgosłup. Pomimo tego, że oczyszczanie otoczenia było dość radykalne, to jednak nie zrezygnowaliśmy całkowicie z ulubionych przedmiotów. Zdecydowanie nie należę do minimalistów 🙂 Jeżeli ciekawi Was jak przetrwaliśmy ten wykonywany samodzielnie remont, jak rozstałam się z całą rzeszą przedmiotów i jak organizuję przestrzeń teraz- dajcie znać, bo to temat na całkiem osobny wpis, ale nie jestem pewna czy taka inna tematyka Was zainteresuje.

collage1

Coś dla siebie- coś dla ducha

Październik w Krakowie raczej nie sprzyjał zaplanowanym przeze mnie długim, jesiennym spacerom w liściach. Właściwie jedyny pogodny weekend spędziliśmy na malowaniu mieszkania i skręcaniu mebli. Musiałam znaleźć sposób na sprawienie sobie kilku małych przyjemności. O pierwszej z nich mogliście poczytać już na blogu, była to wycieczka do Jaskini Brestovskiej. Nie udało nam się wprawdzie pochodzić po górach, ale jaskinia też okazała się przyjemnym miejscem na spędzenie niedzielnego przedpołudnia. W tym miesiącu brałam również udział w warsztatach Joanny Lange ( coacha, trenerki rozwoju osobistego) dotyczącym ograniczających nas przekonań, tego jak je rozpoznawać i jak zmieniać je w przekonania wspierające.  Te warsztaty z pewnością skłoniły mnie do refleksji nad tym, że warto poświęcić trochę czasu na pracę nad własnymi przekonaniami.

                Pod koniec miesiąca w ramach łączenia przyjemnego z pożytecznym, w codziennej drodze do pracy towarzyszyły mi podcasty.  Jako, że nie jestem posiadaczką telefonu z nadgryzionym jabłuszkiem i nie korzystam z iTunes, długo szukałam aplikacji, która pozwoli mi słuchać ulubionych podcastów na androidzie. Nie tak dawno znalazłam taką, z której jestem zadowolona. To Stitcher. W końcu mam praktycznie wszystkie podcasty, których słucham, w jednym miejscu. Nie odkryłam może Ameryki, ale polecam dla tych z Was, które ciągle jeszcze szukają.

Coś dla ciała

                Oprócz czegoś dla ducha, zrobiłam też coś dla ciała. Starałam się w miarę regularnie ćwiczyć. Chodziłam na moją ulubioną zumbę, zaczęłam również ćwiczenia na stepie dla początkujących. Ograniczyłam znacznie jedzenie słodyczy. I wiecie co? Okazało się, że jesień można przeżyć bez czekolady! Zamierzam te dobre nawyki kontynuować.

Wzięłam również udział w warsztatach tanecznych organizowanych od czasu do czasu w klubie Laloba w Krakowie. To była już trzecia edycja, w której brałam udział i uwierzcie mi, nie ma lepszego sposobu na odstresowanie się niż wypocenie negatywnej energii na sali. Warsztaty prowadziła Marcela Kiełt, a efekty podrzucałam Wam na moim fanpage’u, gdzie pokazywałam Wam rock’n’rollową choreografię. Oprócz tego szaleństwa ćwiczyłyśmy również Jackson style, jeżeli chcecie efekty możecie zobaczyć tutaj.

img_20161105_085114

Listopad

                W listopadzie kierunki moich działań w zasadzie pozostają podobne i kręcą się wokół nauki do egzaminu, rozwoju bloga oraz zadbania o jakość swojej codzienności i porządny wypoczynek. Nie ukrywam, że akcent tym razem chciałabym położyć na dwa ostatnie. Dla wszystkich młodych adeptów prawa – praca w kancelarii adwokackiej, zwłaszcza takiej zajmującej się głównie prowadzeniem spraw sądowych, a nie na przykład sporządzaniem umów i obsługą z perspektywy biura, jest niezwykle ciekawa i przynosi dużo satysfakcji. Ale to też praca polegająca na życiu i obserwowaniu codziennie cudzych problemów, praca w stresie, polegająca w dużej mierze na tym, że cały czas musisz się z kimś kłócić, występować i przemawiać, argumentować i liczyć się z tym, że strona przeciwna nie będzie Cię oszczędzać . To nie jest też praca, którą zamykamy wraz z wyjściem z kancelarii. Dlatego bardzo ważnym jest, ażeby nauczyć się porządnie odpoczywać. I ja tego ciągle się uczę.

                W listopadzie planuję skupić się bardziej na wyciszeniu i medytacji. Chciałabym również wyrwać się pod koniec miesiąca na krótki urlop. Jeżeli wszystkie plany się powiodą, to z pewnością będziecie mogli liczyć na relację. Mam również zamiar nadal dbać o właściwą porcję aktywności fizycznej. Wychodzę z założenia, że głowa najlepiej odpoczywa, kiedy ciało się męczy!

20161105_090607

Czas podjęcia decyzji

                Pisałam wcześniej o niemożliwości ciągłego łapania zbyt wielu srok za ogon.  Nieuchronnie kończy się to powtarzanym jak mantra „nie mam czasu”, dlatego też w tym miesiącu chciałabym przemyśleć sobie, jak będzie wyglądało zarządzanie sobą w czasie w przeciągu następnych kilku miesięcy.  Wisi nade mną widmo tego mojego egzaminu. Większość znajomych już powoli odchodzi z pracy, żeby pogrążyć się w książkach, a mi jakoś ciągle szkoda. Szkoda mi spraw, które mnie ominą i będą toczyć się dalej beze mnie.  Ale jak pisałam Wam we wpisie o kreowaniu wymarzonego życia, planując i marząc trzeba sobie gdzieś uświadomić, że nie można mieć wszystkiego. Jeżeli też ciągle doskwiera Wam brak czasu, polecam wpis Uli z Takelifeinyourhands na ten temat.  Motywuje on niesamowicie do wzięcia odpowiedzialności za własne działania i zarządzanie sobą w czasie.

                Przed nami długie listopadowe wieczory, których fanką nie jestem. Życzę Wam dużo energii w tym okresie, kreatywnego i przyjemnego wykorzystania czasu. Jakie macie plany?

 

18
Dodaj komentarz

9 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
najnowszy najstarszy
Klaudia

Też sporo rzeczy ostatnio na nowo sobie zdefiniowałam i obiecałam sobie, że gdy uporam się ze wszystkimi rzeczami, które sobie narzuciłam, to… KONIEC. Chcę cieszyć się swoim wolnym czasem, życiem i będę rozsądnie dobierać zadania. Wiąże się to też z asertywnością i faktem, że nie muszę pomagać każdej osobie, która mnie o to prosi, prawda? 😉

Ojj zgadzam się 🙂 Umiejętność powiedzenia „nie” nie jest prosta, przynajmniej dla mnie, ale czasem trzeba sobie odpuścić dla własnego zdrowia i… własnej wygody! Nie ma w tym nic złego! Rozsądny dobór zadań i umiejętność rezygnacji nie są proste, ale na pewno ułatwiają życie!

Choreografie świetne! Fajnie, że stroje wszystkich uczestniczek również były dopasowane do stylu, który tańczyłyście. Warsztaty musiały być bardzo energetyczne 🙂
Metamorfoza pokoju również bardzo udana! Twój październik nie był taki zły 😉

Powodzenia w realizowaniu zamierzonych planów na ten miesiąc i owocnej nauki do egzaminu!

Miło mi to czytać! Dziękuję bardzo!

Zarządzanie czasem to często zarządzanie priorytetami zadań. Chcemy robić mnóstwo rzeczy jednocześnie, ale nie zawsze się da. Trzeba się zastanowić co jest najważniejsze i temu podporządkować resztę. Trzymam kciuki za planowanie czasu 🙂

Dziękuję! Zgadzam się z tym, że nie jest to proste. Niestety łatwo popaść ze skrajności w skrajność i z tendencji do nicnierobienia popaść w tendencje do narzucania sobie zbyt dużej ilości zadań . Pozdrawiam

Mnie w listopadzie czeka kompletna rewolucja w życiu ponieważ zmieniam miejsce zamieszkania, a nawet kraj. Mam zamiar pisać o tym, ale na razie jestem pochłonięta przygotowaniami, zakupami i spędzaniu czasu z najbliższymi. Cierpi na tym aktywność fizyczna, która od 3 miesięcy jest zerowa 😐 staram się przygotować na ten niełatwy dla mnie czas szukania pracy i układania codzienności na nowo. Mam nadzieję, że kiedy to już zrobię, to wrócę do swoich przyjemności 🙂

Wow! To bardzo duża zmiana! Takie wywrócenie życia do góry nogami to na pewno duże wyzwanie, ale też okazja do… nowego startu! Trzymam kciuki za to, żebyś uporała się ze wszystkim co Cię czeka i ułożyła sobie nową codzienność w sposób w pełni zadowalający. I oczywiście czekam na relacje z niecierpliwością!

Ja ten listopad zamierzam poświęcić na walkę ze słodyczami, piciem wody i ładnym jedzeniem, no i ćwiczenia, ale one akurat przychodzą mi z dużą przyjemnością, na szczęście!

Powodzenia zatem! Listopadowa szaruga nie zawsze sprzyja wyzwaniom, ale za to jeżeli udaje się wszystko wykonać, to satysfakcja gwarantowana.

Czy to wielkie pudło na jednym ze zdjęć Twojego nowego salonu to radio czy gramofon? Wygląda wspaniale, od dawna poszukuje takiego! Skąd to wytrzasnęłaś?;)

Jest to radio i gramofon w jednym! Wygrzebane na olx.pl bodajże. Raz na czas uda się na coś takiego trafić za nieduże pieniądze i w pełni sprawne ( albo do lekkiej naprawy). Do niedawna jeszcze ludzie chętnie wyrzucali takie sprzęty na śmietnik ( mamy też w domu jeden egzemplarz radia z lat 50 tych takiego właśnie pochodzenia :)). Pozdrawiam

Jest świetny! Mam nadzieję, że uda nie się upolować coś podobnego;)

Powodzenia w polowaniach! Pochwal się proszę jeżeli uda Ci się coś znaleźć. Mam bzika na punkcie tego typu rzeczy, więc chętnie zobaczę 🙂

Uwielbiam słuchać podcastów w drodze! Nawet czasem lepiej wciągają niż muzyka i również słucham na Stitcher – nie tak dawno pisałam o swoich ulubionych podcastach – http://www.pinkenvelope.pl/2016/08/storytelling-w-podcastach.html . Może coś znasz, albo wpadnie Ci coś ciekawego do ucha 🙂
Do planowania mam podobne chwile – chciałabym dużo i na teraz, przez co więcej obowiązków sobie narzucam, a zero z tego przyjemności. Czasem trzeba po prostu usiać i ochłonąć, zaplanować powoli co chciało by się robić i wprowadzać w życie 🙂

PS zmiana pokoju dziennego na wielki plus – bardzo podoba mi się taka aranżacja i jasne kolory 🙂

pozdrawiam serdecznie!

Dzięki Marcelina a podrzucenie linka, w wolnej chwili zajrzę, bo szukam ostatnio ciągle coraz to nowych ciekawych podcastów.

Oj ile ja bym dała za ten mały „urlop” pod koniec miesiąca… Powiem Ci, że aździernik już taki cwany jest, moje pole organizacyjne też nie zaorane i świeci pustkami. Spokojnie, w listopazie się odkujemy! ;D

Też mam w planach rozwój bloga. Zobaczymy, co z tego będzie. Jeszcze trochę miotam się z planami, założeniami. Jednak człowiek, jak interesuje się zbyt wieloma rzeczami, ma problem z decyzją.