5 wspomnień z Rzymu

Jeżeli śledzicie mojego bloga na Facebooku bądź Instagramie,  to może pamiętacie jeszcze o tym, że w listopadzie, wyrwałam się na tydzień do Włoch. Pisałam na blogu o Castel Sant’Elia – miejscu, w którym nocowaliśmy, a na Youtubie jest playlista z vlogami z tamtego wyjazdu. Dziś chciałam podzielić się z Wami kilkoma moimi wspomnieniami z Rzymu. Podobnie jak przy wpisie o Paryżu – nie będę udawać, że znam to miasto od podszewki i że wiem, które miejsca spokojnie mogę polecić. Przewodników po Rzymie nie brakuje. Ale chciałabym podzielić się z Wami kilkoma wspomnieniami z tego miasta. Gotowi?

Forum Romanum w złotej godzinie

Bardzo dobrze pamiętam pierwszy dzień w Rzymie. Było ciepło i przyjemnie. Słonecznie! Coś niezwykłego dla człowieka wyrwanego z listopadowej pluchy! Zwiedzaliśmy Forum Romanum i nie mogliśmy chyba trafić na lepszą porę dnia. Światło zrobiło się miękkie i ciepłe. Prawdą jest, że złota godzina idealnie sprawdza się przy robieniu zdjęć, ale nie tylko! Warto wtedy popatrzeć na świat tak po prostu, nie  przez obiektyw. Mimo, że teoretycznie zaczynało się robić odrobinę stresująco, bo docierały do nas wieści o tym, że istnieje możliwość, że nie dojadą nasze bagaże ( o czym wspominałam Wam w pierwszym vlogu z Rzymu), to ja tam odczuwałam jedynie spokój i wdzięczność.  Pozostałości antycznego świata, pokreślone miękkim i ciepłym światłem zostaną mi w pamięci na długo.

Rzymska jesień

Słoneczna aura, która sprawiła nam tyle radości na początku naszego wyjazdu, zupełnie zmieniła się pod jego koniec. Tak jakby przygotowywała nas do powrotu do Polski. Zrobiło się chłodno i deszczowo. Zupełnie zmieniła się barwa otoczenia. Mimo tego, ta rzymska jesień wcale nie została mi w głowie jako pora smutna i szara. Wręcz przeciwnie. Spacerując podziwiałam wszystkie jej kolory.

Kościół św. Ignacego Loyoli

Wiadomo, że będąc w Rzymie niemal na każdym kroku spotykamy coś, co potencjalnie może wywrzeć na nas ogromne wrażenie. Mnie szczególnie utkwił w głowie kościół św. Ignacego Loyoli. I to wcale nie z uwagi na potencjalne doznania religijne, ale z uwagi na to, że w tym kościele zostałam oszukana ( ja i chyba większość naszej wycieczki). Sprawcą tego oszustwa był Andrea Pozzo włoski malarz i architekt barokowy, twórca iluzjonistycznego sklepienia kościoła i jego fałszywej kopuły. Mimo tego, że Pozzo żył na przełomie XVII i XVIII w. , to jego dzieło oszukuje nas do dziś!

Pozzo tworząc fresk na sklepieniu kościoła dodaje mu głębi, która jest na tyle wiarygodna, że wielu z nas nie mogło uwierzyć, że sklepienie jest w rzeczywistości płaskie. O ile, kiedy przejdziecie kościół wzdłuż i wszerz, możecie zauważyć pewne symptomy fałszywości sklepienia, o tyle na fałszywą kopułę patrzyłam jak zaczarowana. I nie wiedziałam, czy pani przewodnik mija się z prawdą, czy moje własne oczy.  To jest miejsce, które warto zobaczyć w Rzymie i własnymi oczami skosztować oszustwa. Kościół św. Ignacego możecie też zobaczy we vlogu, który podrzucę Wam na końcu tego wpisu.

Doznania smakowe

Moje najlepsze wspomnienia z Rzymu, to również smaki. Mimo tego, że harmonogram zwiedzania mieliśmy napięty i nie mieliśmy nawet czasu, żeby spokojnie wybrać się na obiad, to nawet kosztowanie włoskich smaków na szybko i po trochu sprawiało nam dużo przyjemności. Smakowała mi tam każda zjedzona pizza ( chociaż ze szczególnym sentymentem wspominam tę, zjedzoną na Campo de’ Fiori), każda wypita kawa ( nawet ta przydworcowa, wchłaniana na szybko w okolicach stacji Flaminio – Piazza del Popolo) i wszystkie zjedzone lody ( nawet te jedzone w deszczu).

Monumenty i uliczki

Rzym to jedno z tych niezwykłych styków historii i codzienności. Do którego zjeżdżają turyści z całego świata i w którym mijamy ludzi, spieszących się i zajętych swoimi zwykłymi, codziennymi obowiązkami. To ogrom miejsc ciekawych i ważnych, to monumentalne budowle i rzeźby, to historia tak wielu elementów naszej kultury. To też te małe, urocze uliczki, w których możemy się zagubić i schować, jeżeli przytłoczy nas ogrom monumentów, kolumn i spoglądających na nas rzeźbionych postaci z niemal każdej epoki.

Na moim kanale, możecie znaleźć vloga z ostatnich dwóch dni mojego wyjazdu. Zapraszam do jego obejrzenia i przespacerowania się razem ze mną ulicami i uliczkami Rzymu. Jeżeli film Wam się spodoba, to zostawcie proszę łapkę w górę. Pamiętajcie też o zasubskrybowaniu mojego kanału, jeżeli interesują Was treści, które tworzę! Jak wiecie mój kanał dopiero się rozwija, więc jest to dla mnie bardzo, bardzo ważne ! Dziękuję!

Byliście kiedyś w Rzymie? Jakie są Wasze wrażenia?

Podobne wpisy

Mam na imię Ewa i jestem prawnikiem. Chcę pokazać Ci, że prawo potrafi być ciekawe, może być pasją, jest blisko każdego z nas. Chcę podzielić się z Tobą dawką motywacji i małych codziennych przyjemności.

Głęboko wierzę, że każdy z nas ma duży wpływ na swoją codzienność, a kluczem do przyjemnego życia, jest odpowiednie nastawienie.

Jeżeli spodoba Ci się treść, którą tworzę, proszę, daj mi o tym znać, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeżeli udostępnisz mój wpis w swoich mediach społecznościowych – będę super szczęśliwa!

Zapraszam Cię do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie, a jeżeli chcesz być na bieżąco koniecznie, zapisz się do mojego newslettera!

Pamiętaj, że treści zamieszczane na blogu nie stanowią porady prawnej! Przepisy się zmieniają, każda reguła ma swój wyjątek – dlatego zawsze warto skontaktować się z prawnikiem.

10 Replies to “5 wspomnień z Rzymu”

  1. Nie byłam nigdy w Rzymie, ale wciąż tyle dobrego słyszę o tym mieście!

    I prawie wszyscy powtarzają jak mantra – Rzym to nie jest miejsce na jeden wyjazd. Tam można wracać i wracać i nigdy się nim nie znudzić. Więc, kolejnym razem, jak będziesz wybierać się do Rzymu, wrzuć wolniejszy bieg i zaplanuj masę wolnego czasu na… jedzenie! Smak Włoch to zdecydowanie moja ulubiona część podróży na Półwysep 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *