Ewa Boszkowska Lawyerka

Tu i Teraz – lipiec

Nareszcie, po całkiem długiej przerwie wróciło lato! Mogę pisać do Was wygrzewając się w miękkim fotelu na balkonie. Bardzo, bardzo na to czekałam przez ostatnie, ulewne dwa tygodnie. Bałam się, że czeka nas już całkiem jesienna pogoda, zwłaszcza, jak kilka dni temu musiałam otrzepywać samochód z całej masy opadniętych liści. No, ale nareszcie można odetchnąć i cieszyć się wakacyjnym klimatem! I w tym klimacie też, zapraszam Was na moje Tu i Teraz ( strach pomyśleć co by było gdybym ten tekst pisała kilka dni temu!)

Czuję się

Spokojna. Ostatnio różnie z tym u mnie bywało. Ale staram się nie dawać, ani chandrze, ani rozdrażnieniu. Wszystkie potencjalne sytuacje zapalne staram się sobie na spokojnie przepracować w głowie. Zazwyczaj kończy się na tym, że „wielkie problemy” okazują się tak naprawdę mało istotnymi zagadnieniami.

Chciałabym

Pojechać w góry! Strasznie mnie tam w tym roku mało. Na pewno chciałabym znów odwiedzić Tatry Zachodnie, stęskniłam się już za widokami z Babiej Góry. Zdecydowanie nie pogardziłabym nawet krótkim spacerem po Beskidzie Wyspowym. Góry to dla mnie najlepsza forma odpoczynku. Totalnego resetu.

Słucham

Ostatnio słucham bardzo dużo Jacka Kaczmarskiego. To z pewnością jeden z ważniejszych twórców w moim życiu. Jego piosenki towarzyszyły mi w bardzo wielu, przeróżnych życiowych momentach. Ostatnio w kółko chodzi za mną utwór „Według Gombrowicza narodu obrażanie”. I nie mogę wyjść z podziwu, a może i obawy, że mimo upływających lat, ten tekst tak niewiele traci na aktualności. Zachęcam Was do uważnego przesłuchania tej pozycji ( np.tutaj)

Czy są tu jacyś miłośnicy Kaczmarskiego?

Cieszę się

Z każdej możliwej chwili, kiedy jestem spokojna, najedzona i nic mi nie dolega. Serio. Ostatnio i tu na blogu i na moim Instagramie mówiłam Wam o książce „Czesałam ciepłe króliki” – to rozmowa z Alicją Gawlikowską Świerczyńską, kobietą, która pomimo tego, że ma już swoje lata, pomimo tego, że absolutnie życie jej nie oszczędzało, uczy nas pozytywnego podejścia do życia, nawet w tych najgorszych możliwych momentach.

To taka książka, po której, przynajmniej dla mnie, nic już nie jest takie samo. Ta kobieta wspomina, jak podczas pobytu w obozie w Ravensbrück cieszyły ją małe przyjemności, zapach świeżo skoszonej trawy, widok wschodzącego słońca, dotyk ciepłego i miękkiego futra królików. Po przeczytaniu czegoś takiego nie można nie cieszyć się zwykłymi momentami. Tym, że po prostu jest jak jest. Po prostu wstyd jest przed samym sobą na cokolwiek narzekać. Polecam Wam tę książkę raz jeszcze.

Wszystkie drogi prowadzą na Krupniczą

Czytam

Aktualnie czytam „Wszystkie drogi prowadzą na Krupniczą” Anny Grochowskiej. Książka opowiada historię słynnego krakowskiego Domu Literatów przy Krupniczej 22. Dopiero zaczęłam, więc niewiele póki co mogę o niej powiedzieć. Zapowiada się bardzo ciekawie.

Ostatnio czytałam też biografię Anny Przybylskiej. Polecałam Wam ją zresztą na moim Facebooku.


No i oczywiście wspomniana powyżej rozmowa z Alicją Gawlikowską Świerczyńską, która, jak można się łatwo zorientować, ciągle mocno siedzi mi w głowie.

Oglądam

Seriale! Ostatnia lipcopadowa pogoda bardzo tego rodzaju aktywności sprzyjała! Po pierwsze, zaczął się trzeci sezon „Queen of the South” – jednego z moich ulubionych seriali (zwiastun pierwszej serii możecie znaleźć tutaj)  Całkiem niedawno rozpoczął się też 8 sezon kultowego już prawniczego serialu Suits. Jeżeli lubicie prawnicze seriale i oglądaliście „The good wife”, to polecam Wam też jego kontynuację, serial „The good fight”.  Akcja serialu toczy się bodajże dwa lata po zakończeniu akcji „Żony Idealnej” i skupia się na dalszych losach Diane Lockhart. Ogląda się bardzo przyjemnie.

Pracuję nad

Mam kilka projektów nad którymi pracuję. I coraz więcej pomysłów, które chciałabym wcielić w życie. Powoli staram się sobie to wszystko układać i plany przekuwać w działania. Bywa różnie – raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze do przodu. W zeszłym miesiącu pisałam Wam też o planach na Lawyerkowy newsletter. Dziękuję wszystkim, którzy zapisali się na listę subskrybentów. Pierwszy newsletter poleci już w lipcu – oczywiście o ile uda mi się to ogarnąć od technicznej strony ( nigdy wcześniej tego nie robiłam!). Także lekki stres jest, ale mimo wszystko jestem dobrej myśli.

W newsletterze będzie trochę prywaty, moich przemyśleń, którymi nie będę dzielić się na blogu, więc jeżeli tylko masz ochotę dołączyć do listy subskrybentów, możesz to zrobić tutaj. W mailach będą też informacje o najnowszych wpisach na blogu – w dobie coraz większego problemu z „obcinaniem zasięgów” w mediach społecznościowych, to najlepszy sposób na to, żeby niczego nie przegapić.

Jestem wdzięczna

Za to, w jak fajną stronę poszło całe to moje blogowanie. Za to, że stało się moją ogromną pasją, że wywróciło moje życie do góry nogami. Za wszystkie wiadomości, które od Was dostaje i które tak bardzo, baaardzo mnie cieszą! Za ciepłe przyjęcie ostatniego wpisu o moich przemyśleniach dotyczących Internetu.

Czasami, jak ktoś znajomy mówi mi, że zastanawia się czy może czasem nie założyć bloga, to zawsze bez namysłu mówię : zakładaj! Wprawdzie jest to zajęcie czasochłonne, bywa ( wbrew częstym przekonaniom) bardzo pracochłonne, ma swoje plusy i minusy i trzeba to po prostu lubić, ale ja dzięki blogowaniu nauczyłam się tylu nowych umiejętności, poznałam tyle nowych osób, dostałam tyle pozytywnej energii i przeżyłam tyle fantastycznych momentów, że zdecydowanie było warto.

Nawet dzisiaj rano byłam na spotkaniu organizowanym przez Ceneo.pl w ramach akcji „Śniadania Blogerów z PP Ceneo” – to było bardzo przyjemnie spędzone przedpołudnie, na którym poznałam masę ciekawych osób i dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Na Instagramie Programu Partnerskiego Ceneo, możecie zobaczyć zdjęcie z tego spotkania :

 

 

A jeżeli jesteś twórcą, prowadzisz swojego bloga albo kanał na Yotube, i chcesz zarejestrować się w Programie Partnerskim Ceneo.pl, możesz to zrobić klikając tutaj. ( Jeżeli zdecydujesz się na rejestrację w programie z mojego polecenia, klikając w podany link, otrzymam niewielką prowizję od Twoich przychodów z programu – Ty nic nie tracisz, a w ten sposób okazujesz mi wsparcie. Dziękuję :*)

Czekam

Na dalszy rozwój wydarzeń. Na to, co będzie jutro. Na nowe wyzwania. Na kolejne słoneczne dni. Tak naprawdę na wszystko i na nic. Czekam na to, co przede mną, ale też staram się cieszyć tym, co jest. Tak po prostu. Tu i Teraz.

Czekam też oczywiście na Wasze komentarze! Koniecznie dajcie mi znać co u Was słuchać Tu i Teraz. Jak Wam mija lipiec? Jakie macie plany? Przed urlopem czy po? Mam nadzieję, że ostatnie deszczowe tygodnie nie dały się Wam za bardzo we znaki!

 Z pewnością spotkaliście się już z serią postów Tu i Teraz. Zapoczątkowała ją Kasia z bloga Worqshop.pl. Kasia zachęciła również innych do zatrzymania się na chwilę w codziennej krzątaninie i zabieganiu. Tu i teraz, to takie przemyślenia z codzienności, z danego momentu w życiu. Bardzo lubię czytać te wpisy u moich ulubionych blogerek, więc pomyślałam, że może i ja spróbuję.

 

Podobne wpisy

Mam na imię Ewa i jestem prawnikiem. Chcę pokazać Ci, że prawo potrafi być ciekawe, może być pasją, jest blisko każdego z nas. Chcę podzielić się z Tobą dawką motywacji i małych codziennych przyjemności.

Głęboko wierzę, że każdy z nas ma duży wpływ na swoją codzienność, a kluczem do przyjemnego życia, jest odpowiednie nastawienie.

Jeżeli spodoba Ci się treść, którą tworzę, proszę, daj mi o tym znać, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeżeli udostępnisz mój wpis w swoich mediach społecznościowych – będę super szczęśliwa!

Zapraszam Cię do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie, a jeżeli chcesz być na bieżąco koniecznie, zapisz się do mojego newslettera!

Pamiętaj, że treści zamieszczane na blogu nie stanowią porady prawnej! Przepisy się zmieniają, każda reguła ma swój wyjątek – dlatego zawsze warto skontaktować się z prawnikiem.

12 Replies to “Tu i Teraz – lipiec”

  1. Cześć!
    Siedzę wlasnie w autobusie, wracam do siebie po dniu spędzonym z babcią. Miło było poczytać co u Ciebie. W Poznaniu też wróciło lato! W czwartkowy wieczór po ulewie wyszło Słońce i dalej z nami jest! Bardzo się z tego cieszę, bo uwielbiam połowę drogi z pracy do domu pokonywać pieszo i nareszcie w poniedziałek znowu będę mogła tak wracać. O ile pogoda się utrzyma! 😉 Jak wrócę do domu to od razu posłucham tej piosenki Kaczmarskiego. Też lubię spędzić czasem wieczór z jego piosenkami.
    Zaraz się zapisze do newslettera!

    1. Ja mocno trzymam kciuki, żeby się ta pogoda utrzymała! W zeszły wtorek, jak jechałam do kancelarii, to była taka ulewa, że mimo parasola i mimo tego, że pieszo miałam do przejścia dwa kroki, dotarłam z przemoczonym żakietem 😀

  2. Też się cieszę, że powróciło do nas lato. Po powrocie z Sycylii zastałam w Krakowie (dosłownie) szarą rzeczywistość i ciągły deszcz. Ta pogoda odbiła się na moim zdrowiu, samopoczuciu i gorszej organizacji dnia. Na szczęście piękne dni powróciły, mam nadzieję na dłużej.
    Koniecznie muszę przeczytać tę książkę „Czesałam ciepłe króliki”, bo wydaje się piękna, mądra i na dłużej zapadająca w pamięć.
    Trzymam kciuki za wszystkie Twoje plany i projekty. Niech wszystko wypali po Twojej myśli 🙂

    1. Dziękuję! Ja już miałam wrażenie, że jeżeli jeszcze przez kilka dni będzie tak szaro, to normalnie zwariuję! Teraz się cieszę jak dziecko, jak widzę, że jest jasno i ciepło! A „Czesałam ciepłe króliki” przeczytaj koniecznie! Ją się w ogóle bardzo szybko czyta, nie jest obszerna, ale jest mega wartościowa!

  3. Jejku, jak ja Cię dobrze rozumiem z tymi górami! Tak bym poszła w Tatry Zachodnie, że o ja cię! Ale póki co muszę skupić się na pisaniu magisterki 🙁 W sierpniu na szczęście bliscy znajomi organizują swoje wesele w chatce w górach w Beskidzie Sądeckim, więc to będzie namiastka gór, ale poszłabym tak z plecakiem na parę dni gdzieś 🙂

    Przepięknie Ci w tym kolorze włosów! 🙂

    1. Też się z nimi bardzo polubiłam! A o „The good fight” dowiedziałam się bardzo niedawno, przez zupełny przypadek. Fajnie, że podobno ma być trzeci sezon 🙂

  4. Ja wczoraj wyskoczyłam na jeden dzień do Zakopanego, ach jakie tam cudowne powietrze, wróciłam do Krakowa i znów czuję, jakby powietrze było tu co najmniej o pół kilo cięższe 🙂

    1. A wydawałoby się, że latem w Krakowie powietrze jest w miarę przyjazne do życia ! Ale to prawda, jak człowiek siedzi w tym na co dzień, to nie odczuwa tego aż tak bardzo, natomiast krótki wypad w góry, albo na wieś sprawia, że oddycha się ciężej po powrocie …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *