Trzy małe wdzięczności #1 – sierpień 2018

Okolice połowy miesiąca to u mnie zazwyczaj czas na wpis z serii Tu i Teraz. Ale ostatnio formuła Tu i Teraz jakoś średnio mi odpowiada. Bardzo lubię te wpisy czytać u innych blogerów, ale sama odnoszę wrażenie, że co miesiąc piszę mniej więcej to samo. Pomyślałam, że najwyższy czas na zmiany. Wiem jednak, że bardzo lubiliście te wpisy. Cieszyły się one bardzo dużą czytelnością. Okazuje się, że spora część z Was czyta tego bloga nie tylko dla treści związanych z prawem, ale też dla tych treści, powiedzmy, bardziej „codziennych”. Dlatego będzie coś z kategorii codzienność. Coś dla mnie bardzo bliskiego, coś, co mam nadzieję stanie się również inspiracją dla Was.

Chwila wdzięczności

Pomyślałam, że okolice środka miesiąca, to fajny czas na to, żeby zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o tym, ile dobrych i przyjemnych rzeczy nas ostatnio spotkało, albo chociaż o tym, ile złego nas ominęło. Wiadomo, że raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale głęboko wierzę w to, że każdy z nas ma za co w życiu dziękować.

Obserwuję wokół bardzo dużo postawy roszczeniowej. Jak słyszę mnie się należy, to czasami robi mi się słabo. Autentycznie, mam ochotę cofnąć się o krok i skręcić w drugą stronę. Bo wiele osób uważa, że należy im się wygodne życie, święty spokój, zdrowie, pieniądze, przychylność innych, pomoc. Ja wychodzę z założenia, że tak naprawdę niewiele nam się należy. Właściwie tylko tyle, ile sobie zorganizujemy i wypracujemy. Cała reszta jest jedną wielką niewiadomą. Dlatego, moim zdaniem, warto być wdzięcznym za to, co nas dobrego spotyka.

Nie chcę być źle zrozumiana. Oczywiście, warto walczyć o swoje. Na przykład : za wykonaną pracę, należy się umówione wynagrodzenie. Tak, to się należy, o to trzeba walczyć. Podobnie, jeżeli zamawiamy odpłatnie jakąś usługę – należy nam się jej wykonanie.

Ale na co dzień, o wiele lepiej jest spojrzeć na życie z perspektywy wdzięczności niż z perspektywy oczekiwań. Takie przynajmniej są moje doświadczenia. Oczywiście warto marzyć, działać, chcieć więcej. Ale warto również pochylić się nad tym, co jest. Nad drobnostkami. Nad chwilami. Nad tym, co wydaje się oczywiste. Nie brać wszystkiego za pewnik. Warto doceniać. I warto tym docenianiem zarażać innych.

Dlatego dzisiaj u mnie wpis o tym, za co jestem wdzięczna w tej chwili. Oczywiście, tak naprawdę jest tego mnóstwo, dlatego tutaj wymienię, powiedzmy, trzy małe wdzięczności.

Ewa Boszkowska Lawyerka.pl praktyka wdzięczności

Dziękuję za to, że żyję w miejscu, w którym nie doskwierają mi nieprzyjazne warunki pogodowe.

Ostatnio na Instastories cieszyłam się z tego, że zelżał upał. Cieszyłam się z burzy i z tego, że w Krakowie przestało być duszno. Chwilę potem, okazało się, że w moich rodzinnych stronach te burze spowodowały trochę szkód i liczne podtopienia. Aż mi się głupio zrobiło z mojej radości.

A potem pomyślałam, że tak naprawdę jest się z czego cieszyć. Dziękuję za to, że mieszkam w miejscu, w którym żyje się wygodnie. Że chociaż, żeby dotrzeć na moje piętro muszę poprzebierać nóżkami, to nie grożą mi tu żadne podtopienia ani powodzie. Że nie jest tak, że jedna nawałnica może mnie odciąć od świata, na przykład zalewając jedyną drogę dojazdową. Że zimą mam ciepło bez żadnego wysiłku. Że wszystko, co potrzebne mam pod nosem. Że jak mi się zepsuje samochód, to do większości miejsc, które są mi potrzebne na co dzień, mogę dojechać komunikacją miejską.

Oczywiście, życie w Krakowie ma swoje plusy i minusy. Przez pierwsze 16 lat życia mieszkałam na wsi pod Krakowem i z perspektywy czasu wiele aspektów „tamtego” życia bardzo doceniam. Ale to chyba temat na osobny wpis….

Swoją drogą, tak przy okazji wspomnę, że w moim osiedlowym parku mamy łąkę! Bardzo mi się to rozwiązanie podoba. O wiele bardziej niż równo przystrzyżona trawa.

Ewa Boszkowska Lawyerka.pl praktyka wdzięczności

Ewa Boszkowska Lawyerka.pl praktyka wdzięczności

Dziękuję za sierpniową rodzinną imprezę, możliwość spotkań i rozmów

W sierpniu mieliśmy fajne, rodzinne spotkanie. Bardzo dobrze je wspominam. Możliwość zobaczenia się i porozmawiania z osobami, z którymi nie mam czasu spotkać się na co dzień. Im jestem starsza, tym bardziej takie spotkania doceniam. Uwielbiam przysłuchiwać się wspomnieniom, rodzinnym historiom. To też zawsze okazja to porozmawiania z mądrymi, czasem bardziej doświadczonymi życiowo osobami. I po prostu okazja do spędzenia czasu we wspaniały sposób.

Niektórzy mówią, że z rodziną to się najlepiej wychodzi na zdjęciu. Dobrze, że u nas to powiedzenie się nie sprawdza. I fajnie popatrzeć, jak ta rodzina się zmienia, jak pojawiają się nowe twarze i nowa energia. Nie wiem tylko, kiedy z najmłodszej kategorii wiekowej, przeszłam nagle do tych, które mówią ciągle „jak ten czas leci”. Do tych, do których cała pokaźna gromadka zwraca się per „ciociu”. W końcu między mną, a najmłodszym w rodzinie jest 29 lat różnicy!

Ewa Boszkowska Lawyerka.pl praktyka wdzięczności

Dziękuję za pozytywny odbiór mojego newslettera

Ci, którzy otrzymali mój pierwszy newsletter wiedzą, że stresowałam się jego wysyłką. Dziękuję raz jeszcze za każdą wiadomość, którą po tej wysyłce otrzymałam. Jest mi niesamowicie miło, że są osoby, które poświęcają swój czas i swoją energię na to, żeby przesłać mi pozytywny feedback. Podobnie cieszą mnie wszystkie komentarze na blogu, reakcje w mediach społecznościowych. To jest dla mnie niesamowicie ważne. To jest to, co nakręca mnie do działania.

Każdy pozytywny odzew cieszy tak samo teraz, jak wtedy kiedy stawiałam pierwsze blogowe kroki. Bo zawsze to powtarzam, że jakkolwiek tworzenie tego miejsca sprawia mi ogromną radość, to nie tworzę go tylko dla siebie.  Tworzę go, przede wszystkim,  dla Was! Dla Ciebie! Jeżeli znajdziesz tu wiedzę, inspirację, motywację do działania, coś Cię tu zaciekawi, coś Ci się spodoba to proszę, daj mi o tym zawsze znać! Przybij mi wirtualną piątkę! To dla mnie, jak taki kopniak na szczęście! Wtedy wiem, po co to robię. A jeżeli nie jesteś jeszcze na liście subskrybentów mojego newslettera, to zachęcam do nadrobienia zaległości (zapisać możesz się tutaj) ! Kolejny e-mail już pod koniec sierpnia.

O wiele więcej

Tak naprawdę to jest tylko niewielki wycinek tego, za co jestem wdzięczna na co dzień. Pamiętam, jak pierwszy raz zaczynałam przygodę z codzienną praktyką wdzięczności. Jakieś dobre dwa lata temu.  Postanowiłam wtedy, że będę zapisywać na kartce trzy rzeczy, za które jestem wdzięczna. Codziennie. Pierwsze chwile wyglądały tak, że kartka leżała pusta, a ja zastanawiałam się czy to przypadkiem nie jest bez sensu.

Ale po tym, za każdym razem, kiedy zapisałam te trzy rzeczy, przychodził prawdziwy natłok myśli.Że tak naprawdę tych małych i dużych wdzięczności jest o wiele więcej. Bo jestem niesamowicie wdzięczna za to, że urodziłam się w miejscu, które chociaż nie jest idealne, to pozwoliło mi na w miarę przyzwoite dzieciństwo, dostęp do edukacji czy służby zdrowia. Że nigdy nie chodziłam głodna. Że mam dach nad głową. Że jestem ogólnie zdrowa. Że bezpiecznie wracałam z każdej podróży. Że żyję w miejscu, na terytorium którego nie toczą się żadne działania wojenne. Że mam dostęp do nowoczesnych technologii, które pozwalają mi żyć tak jak żyję.

To wszystko niby wydaje się oczywiste, ale tak naprawdę, dla mnie, nie jest. To są zdarzenia, na które kompletnie nie miałam wpływu. Nie miałam wpływu, na przykład na to, gdzie się urodziłam. A jest tyle miejsc na ziemi, w których dzieci mają niesamowicie trudny start. Nie mam wpływu na to, czy bezpiecznie wrócę do domu – dlatego cieszę się za każdym razem, kiedy wracam.

Ewa Boszkowska Lawyerka.pl praktyka wdzięczności

Co mi to wszystko daje?

I teraz sobie pewnie niektórzy z Was pomyślą : no dobra, laska nawija i nawija, trochę to brzmi górnolotnie, brzegu nie widać, możliwe, że jest nawiedzona –  po co to wszystko? Praktyka wdzięczności daje mi przede wszystkim spokój. Łatwiej opanowuję emocje, kiedy coś mi nie wychodzi. To wchodzi w krew. Jeżeli codziennie wypisuję trzy rzeczy, za które jestem wdzięczna, to one kodują mi się w głowie. Po tygodniach, miesiącach takiej praktyki jest ich mnóstwo. To zupełnie zmieniło moje nastawienie do życia.

Bo zamiast narzekać, że inni mają lepiej, a mnie znowu coś nie wyszło, cały czas mam w głowie, że przecież jest dobrze, że tyle dobrego mnie spotkało, że jest tyle rzeczy, za które jestem wdzięczna. Nagle okazuje się, że w dokładnie tej samej sytuacji życiowej, mogę być szczęściarą albo marudą niezadowoloną z życia.Wszystko zależy od nastawienia. Po jakimś czasie też automatycznie zaczęłam zwracać większą uwagę na to, z czego mogę być zadowolona. Wychwytywać z każdego dnia, jego pozytywne momenty. Jestem bardziej uważna.

Ewa Boszkowska - Lawyerka.pl

Czy jestem nawiedzona?

Wiem, że to podejście niektórych śmieszy. Serio. Spotkałam się z tym nie raz. Ponieważ o moim podejściu do pozytywnego nastawienia czy o mojej praktyce wdzięczności pisałam już nie raz na blogu, to też niejednokrotnie spotykałam się z jakimiś docinkami, uśmieszkami pełnymi politowania, czy nawet sugestiami, że jestem nawiedzona.

Uspokajam. Nawiedzona nie jestem, do żadnej sekty nie przynależę. Codzienne praktykowanie wdzięczności to jest po prostu coś, co bardzo pomogło mi w życiu. Dlatego mówię o tym głośno. Bo może komuś też pomoże. Głęboko wierzę w to, że każdy powinien robić to, co mu sprzyja, a innym nie szkodzi.

Na koniec chcę zachęcić Ciebie, do codziennej praktyki wdzięczności! Jeżeli jeszcze nie praktykujesz, zacznij już dzisiaj. Napisz mi w komentarzu jedną rzecz, za którą jesteś dzisiaj wdzięczna.

Będzie mi bardzo miło, jeżeli podzielisz się też opinią o praktykowaniu wdzięczności w ogóle. Jestem ciekawa, czy uważasz, że to dobry, pomocny nawyk, czy może jednak zaliczasz się do grona tych, którzy uważają to, za jakąś dziwną nową modę, za fanaberię.

Chciałabym, żeby Trzy małe wdzięczności stały się nową serią na blogu. Napisz mi, proszę, co o tym sądzisz! To dla mnie bardzo, bardzo ważne!

 

Podobne wpisy

Mam na imię Ewa i jestem prawnikiem. Chcę pokazać Ci, że prawo potrafi być ciekawe, może być pasją, jest blisko każdego z nas. Chcę podzielić się z Tobą dawką motywacji i małych codziennych przyjemności.

Głęboko wierzę, że każdy z nas ma duży wpływ na swoją codzienność, a kluczem do przyjemnego życia, jest odpowiednie nastawienie.

Jeżeli spodoba Ci się treść, którą tworzę, proszę, daj mi o tym znać, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeżeli udostępnisz mój wpis w swoich mediach społecznościowych – będę super szczęśliwa!

Zapraszam Cię do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie, a jeżeli chcesz być na bieżąco koniecznie, zapisz się do mojego newslettera!

Pamiętaj, że treści zamieszczane na blogu nie stanowią porady prawnej! Przepisy się zmieniają, każda reguła ma swój wyjątek – dlatego zawsze warto skontaktować się z prawnikiem.

13 Replies to “Trzy małe wdzięczności #1 – sierpień 2018”

  1. Bycie wdzięcznym rozświetla codzienność. Im bardziej jesteśmy codziennie za coś wdzięczni, tym bardziej potrafimy cieszyć się każdą chwilą. Zgadzam się z Tobą, że bycie wdzięcznym sprawia, że pojawia się w nas rodzaj spokoju. Nie mam też wątpliwości, że sto razy lepiej być „nawiedzonym” wdzięcznością niż być sfrustowanym i nałogowym maruderem albo pesymistą. Dziś jestem wdzięczna m.in. za super zdrowy koktajl warzywno-owocowy, którym poczęstowała mnie mama kolegi.

    1. Kolega z taką mamą, co częstuje pysznymi koktajlami to skarb <3 A pierwsze zdanie Twojego komentarza bardzo, ale to bardzo mi się podoba! Podpisuję się pod nim obiema rękami!

  2. Doceniać takie niby drobne rzeczy to skarb. Myślę, ze.dzieki temu czujemy się szczęśliwsi. Każdy, choć czasem wydaje mu się inaczej, ma przynajmniej kilka rzeczy, ktore lowinien docenić. Może to rodzina, wspierająca mama, wpsierajacy ojczym, wyrozumiały mąż, który ze zrozumeniem słucha jak zarysowalas kolezance nowy samochod (to o mnie akurat), zdrowe dziecko, fajny plaszcz znaleziony na ciuchach za dobre pieniądze albo zwykły piękny kwiatek na balkonie. Tyle różnych niesprawiedliwych rzeczy dzieje się wokół, ze dobrze jest dostrzec w swoim życiu fajnych ludzi, fajne sytuacje, fajne miejsca czy zdrowie i być wdzięcznym za to. I wtedy wszystko staje się prostsze a człowiek bardziej pogodny.

    1. Dokładnie tak! I współczuję samochodowego przypadku 🙂 Ale cierpliwy facet w takiej sytuacji, to jest naprawdę coś! Oni zazwyczaj tacy nerwowi, jeżeli chodzi o samochody 😀 😀 😀

  3. Praktykowanie wdzięczności potrafi zdziałać cuda. Przyznam, że już dawno tego nie robiłam. U mnie było to kiedyś hasłami, koniecznie musiał być minimum 3 rzeczy codziennie. Muszę do tego wrócić, ale tym razem bez nakłamania siebie do zapisywania tego.

  4. Ja Cię podziwiam za umiejętność praktykowania wdzięczności i wcale nie myślę, że jesteś nawiedzona. U mnie z tym bywa różnie, z jednej strony wiem, że powinnam być wdzięczna za to i za tamto, ale jak przychodzą jakieś niepowodzenia, to tak jakbym o tym zapominała i często górę biorą negatywne emocje. Wiem, że to kwestia zmiany myślenia i podejścia, ale na razie jakoś sobie nie mogę dać z tym rady 🙂

    P.S. Warto żyć według swoich zasad i nie przejmować się głupimi komentarzami ludzi. Każdy ma swoje życie i powinien żyć nim, a nie próbować zmieniać na siłę innych.

    1. Dziękuję! Chociaż wiesz, mi też zdarzają się lepsze i gorsze momenty 🙂 Ktoś kiedyś powiedział, że prawdziwe oblicze, charakter i kulturę człowieka można poznać jak przywali z całej siły w futrynę małym palcem u stopy. I ja wtedy też nie mówię dziękuję 😉

      A tak na poważnie w radzeniu sobie z negatywnymi emocjami mi z kolei pomaga praktyka medytacji. Takie 10-15 minut dziennie, kiedy staram się skupić np. wyłącznie na oddechu. To świetnie ćwiczy umysł, pozwala mi potem lepiej panować nad myślami w krytycznych momentach. To też była moja metoda na stres w krytycznych sytuacjach, jeszcze z czasów kiedy chodziłam na rozprawy sądowe 🙂

  5. Praktyka wdzięczności to cudowny nawyk! Cieszę się, że dzielisz się swoimi chwilami radości z nami 🙂 Dobro rodzi dobro, więc jak przeczytałam ten tekst to od razu pojawił mi się uśmiech na twarzy, mimo, iż dziś mam wymagający dzień 🙂
    Ściskam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *