spacer po Kurdwanowie

Świat się wali? Idź na spacer!

Nie zawsze jest lekko, łatwo i przyjemnie. Czasem niby wszystko jest dobrze, a ja mam wrażenie, że wszystko się wali i pali.Wpis miał być dzisiaj inny. Bardziej poważny i prawniczy. Użyteczny i pomocny. Ale obudziłam się rozmemłana. Planów cała masa, czeklista wypełniona po brzegi, terminy gonią, pisma procesowe same się nie napiszą a ja najchętniej poszłabym z powrotem spać. Co robić? Jak żyć? Iść na spacer!

Nie wiem jak to jest. Wczoraj zasypiałam zadowolona i zmotywowana, spałam dobrze i całkiem długo, nic mi się szczególnego nie śniło. Dzisiaj chciałam mieć wszystko zrobione na tip top. Chciałam, ale nie mogłam. Za co się nie zaczynałam zabierać to czułam, że nie idzie to w dobrym kierunku. Zamiast zadowolenia czułam frustrację. Nie chciało mi się ani pracować, ani odpoczywać, ani medytować, ani nawet powtarzać hiszpańskich słówek. Normalnie może bym odpuściła. Włączyłabym sobie Gotowe na wszystko albo Suits i pooglądała po raz któryś te same odcinki. Ale jak pisałam wyżej, terminy gonią.

spacer po Kurdwanowie

Już koło 7.30 głowę miałam już jak balon. Właściwie dobrze, że nikogo nie było w domu, bo robiłam się coraz bardziej bez kija nie podchodź. Od piątej na nogach, nic nie zrobione, wena nie przyszła, robić się nie chce, nawet odpoczywać się nie chce. Wszystko u mnie dobrze, nic się nie dzieje a świat się wali. W dodatku za oknem ciemno. Gdzie ta wiosna?

Macie czasem takie dni? Nie wiem jak to jest, zazwyczaj bywam nastawiona pozytywnie. Staram się nie rozczulać i nie narzekać na to, czego nie mogę zmienić. Dzisiaj też tego, że wstałam lewą nogą i nie miałam przyjemnego poranka zmienić już o 7.30 nie mogłam. Otwarta pozostawała kwestia co dalej. Myślałam o dużej tabliczce czekolady, ale ograniczam  słodycze. Pewnie po chwilowej uciesze czułabym się gorzej.Myślałam o tym, żeby iść na spacer, ale w to zimno? W to ciemno? W końcu zarzuciłam kurtkę i wyszłam na zewnątrz. Czy, jak się to u nas na południu mówi, na pole.

spacer po Kurdwanowie

Góra trzy stopnie na tym polu, a ja na poprawę humoru chciałam iść na spacer i znaleźć wiosnę! W osiedlowym mini parku nie widać nawet biegaczy. Smog chyba wrócił do Krakowa, bo ciężko głęboko odetchnąć. Pierwsze minuty trudno było nazwać przyjemnością, ale potem chodzące ciało się rozgrzało. Oko dostrzegło ludzi z psami. Psy radośnie biegały po parku, tarzały się w błocie, szukały skarbów w zaroślach. Czyli jednak da się korzystać z tej pogody. Właściciele prezentowali się mniej entuzjastycznie. Coś w tej mglisto wilgotnej atmosferze było przyjemnego. Chłodno mi było w twarz, ale… przyjemnie chłodno? Zieleń w parku jeszcze nie zupełnie nie wiosenna, ale wcale nie taka brzydka. A na drzewach jednak jakieś minimalne zalążki liści.

Godzina spaceru zmieniła mój dzień o sto osiemdziesiąt stopni. Znalazłam jakieś tam początki wiosny. Ruch, chociaż mało intensywny, ale jednak sprawił, że zaczęłam się uśmiechać, uszło ze mnie napięcie. Zmarzłam i doceniłam jak ciepło mam w domu. Nie wierzę, że to mówię, ale spacer sprawił, że przyjemnie było mi marznąć! Pomyślałam, że o tym napiszę. Bo może też masz dzisiaj gorszy dzień bez większego powodu. Nie odpuszczaj, może być lepiej. Sprawdziłam sama. Spacer działa. Wcale nie musi być wiosenny, a okolica nie musi być jakaś wyjątkowo ładna. Spróbuj docenić to, co masz wokół siebie. Nie trzeba jechać w góry, bo godzina marszu między blokami, jak się okazuje, też może być całkiem przyjemna.

spacer po Kurdwanowiespacer po Kurdwanowie

Podczas spaceru otwórz oczy. Zwróć uwagę na kolory, na zapachy, na struktury. Może dobrze podziała na ciebie przejechanie ręką po chropowatej korze drzewa? Poczuj jak drapie Ci dłoń. Może przysiądziesz na chwilę na ławce? Weź głęboki wdech i wydech. Poćwicz uważność. Porozmawiaj ze sobą. Powiedz sobie coś miłego. Wmów sobie, że to będzie dobry i przyjemny dzień. Tyle razy udaje się przekonywać samych siebie, że wszystko jest nie tak, tym razem przekonaj siebie, że wszystko jest super. Uśmiechnij się. Nawet na siłę.

Otwarcie oczu się sprawdziło. Znalazłam pierwsze oznaki wiosny, które możecie pooglądać na zdjęciach w tym wpisie. Przyznacie, że aura nie jest typowo wiosenna, ale coś dobrego już wisi w powietrzu. Albo nie wisi, ale przekonałam sama siebie, że tak jest.  Nie wszystko musi być jasne i kolorowe. Wróciłam do domu w zupełnie innym nastroju. Bez ciśnienia. Kończę pisać wpis, którego miało nie być. Może nie jest tak ambitnie jak zaplanowałam, ale dopijam czarną truskawkową herbatę, która smakuje dużo lepiej niż rano. Jestem spokojna i wdzięczna. Za poranny spacer, za ochotę do pracy. Jako bonus znalazłam w osiedlowym parku siłownię na świeżym powietrzu. Nie mam pojęcia kiedy się ona tam pojawiła. Głowę sobie dam uciąć, że jeszcze kilka tygodni temu jej nie było. Zawsze chciałam mieć w pobliżu takie cudo i proszę! Kolejna mała rzecz, która cieszy.

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Cię małą, codzienną prywatą, ale w końcu codzienność też jest częścią tego bloga. Jakie są Twoje sposoby na nienajlepszy dzień i niepogodę? Co najlepiej się sprawdza?

spacer po Kurdwanowiespacer po Kurdwanowiespacer po Kurdwanowiespacer po Kurdwanowie
Follow my blog with Bloglovin

Podobne wpisy

23
Dodaj komentarz

11 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
najnowszy najstarszy

Nie wiem, co napisać, bo z ust ciśnie mi się tylko: „ech…” bo właśnie dziś mam taki dzień. Czekam na 17:00 aż wyjdę z biura na długi spacer…

Daj znać czy pomogło! Coś dzisiaj chyba, wisiało w powietrzu, że to był dla wielu osób „ten” dzień. Ale porządny spacer jest dobry na wszystko! 🙂

Melduję, że spacer pomógł! A jeszcze bardziej dzisiejszy fitness – step i pilates, choć wymiękałam co chwila, ale warto było się ruszyć po latach. 🙂 Dobrego weekendu Ewa! 🙂

Ooo dawka ruchu jak złoto! Ja jestem fanką Zumby! Jak się tak wyskaczę i powyginam na sali to od razu jestem naładowana pozytywną energią! Wszystkiego dobrego 🙂

Spacer to dla mnie także lek na wszystkie smutki. Zwłaszcza, gdy wiosna wisi w powietrzu i wszędzie dookoła widać jej pierwsze oznaki! 🙂 Mnie dodatkowo bardzo odstresowuje opieka nad roślinami: podlewanie, czyszczenie liści, przesadzanie, rozsadzanie. Niedługo będzie ich tyle, że nie będzie miejsca dla mnie w mieszkaniu! 😀

Ja z kolei mam tzw. kiepską rękę do roślin:) Dodatkowo mam w domu kota,który skutecznie skraca im żywotność. Ale latem na balkonie zawsze robię sobie mini ogródek z ziołami. Zawsze mam tam dużo tymianku, który odciąga uwagę kota od innych ziół i dzięki temu mogą spokojnie sobie rosnąć. I faktycznie czynności wykonywane przy tych roślinach potrafią działać wyciszająco i zmniejszać stres ! 😉

Dla mnie ostatnie dni to też taka walka z tym, że bardzo chce działać, wypełniać te zadania, a w żadną stronę nie mogę ruszyć mimo ogromnych chęci. Ale zgadzam się takie odświeżenie i dosłownie i w przenośni potrafi zrobić dobrze. Zwłaszcza teraz, kiedy ta wiosna jeszcze tak niewinnie pojawia się za naszymi oknami ten ziąb, który na początku paraliżuje jest bardzo odświeżający. A i głowa pełna myśli podczas takiego łażenia oczyszcza się z tego natłoku. Spacery zawsze dobre na czas, kiedy świat się wali, a my nawet nie wiemy z jakiego powodu. 🙂

Mam tak czasem, że pojawia się jakaś taka blokada. Chęci do działania są, pomysłów milion, ale nie wszystko idzie tak jak trzeba. Na szczęście to zazwyczaj mija. Życzę żeby wszystko u Ciebie ruszyło pełną parą!

dla mnie spacer to zawsze lekarstwo na wszystko 🙂 jeśli chodzi o pogodę, to nawet nie chcę komentować, dwa dni temu wróciłam z Kanarów 🙂

Ojjj to musiał być pogodowy szok ! Ale ponoć idzie wiosna i w przyszłym tygodniu ma być już ciepło, jeżeli wierzyć prognozom. (Ja wierzę tylko w te, które mi się podobają:) )

Zamiast iść na spacrer narzekam i do tego szukam powodów, dlaczego na niego nie mam ochoty iść. Ostatnio wybieram łóżko. Pogoda na mnie źle działa, ale idzie już wiosna, co widać na zdjęciach. 🙂

Też tak czasem mam, że zamiast do aktywności ciągnie mnie do leżenia. I czasem daję się skusić i leżę 🙂 W końcu to też jest człowiekowi potrzebne. Ale jak mam zły dzień, to wiem, że leżenie mi nie pomoże, wtedy staram się wyciągnąć chociaż na dwudziestominutowy spacer. Zawsze pomaga 🙂

Może to taki trudny przesileniowy czas przed wiosną. Tak sobie przynajmniej mówię:) Żeby chociaż trochę usprawiedliwić to, jaka bywam ostatnio do niczego i jak spadła mi produktywność. Na pewno trochę pomaga takie odpuszczenie – zamiast się jeszcze bardziej cisnąć do pracy, to właśnie złapać oddech, wyjść na spacer, zrobić kilka ładnych zdjęć. Oby już niedługo było lepiej:)

Wszyscy chyba już czekają z niecierpliwością na wiosnę! Zwłaszcza, że było kilka takich dni, które ją mocno zapowiadały. Jak to się mówi : byle do wiosny!

Miewam takie dni, a ostatnio zdarzały się coraz częściej dlatego właśnie postanowiłam trochę przystopować i odpocząć. Moim niezawodnym sposobem, gdy potrzebuję szybko poprawić sobie humor jest głoooośna muzyka w słuchawkach. Wiem, że to nie najlepiej dla uszów i słuchu, ale to pomaga 😉

To też jest dobry sposób! Raz na czas na pewno szczególnie nie zaszkodzi 😉

Spacer bardzo pomaga – zgadzam się, tylko trzeba jakoś wyjść z domu… a tu jest często problem hehe

Dobrze ponegocjować ze sobą 🙂 Ja na przykład najpierw namawiam się, żeby wyjść chociaż na chwilę. Potem przypominam sobie, że jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło żałować tego, że wyszłam 🙂 Pomaga 🙂

Spacery generalnie pomagają. Jak się człowiek przejdzie umysł od razu robi się spokojniejszy 🙂

O tak, można wtedy uporządkować myśli, zaczerpnąć świeżego powietrza ( chociaż z tym w Krakowie bywa różnie) i wrócić do domu z pełną energią!

Spacer jest dobry na wszystko! <3 Niesamowicie cieszę się, że wiosna już się do nas zbliża, bo to oznacza, że wyjście z domu będzie o niebo łatwiejsze! 🙂

oo tak! Ja też już się nie mogę doczekać! <3

Jak się świat wali to najlepszy jest samotny spacer. W jakimś cichym i spokojnym kierunku 😉