Na pogodę i niepogodę, czyli drugi tydzień kwietnia

Moja zeszłotygodniowa praktyka uważności w tym tygodniu przechodzi raczej w praktykę niezauważania. Od spacerów w pełnym słońcu i zachwycania się każdym kwiatkiem przeszłam powoli do kawy, książki i ciepłego koca. Drugi tydzień kwietnia przyniósł nam aurę jesienną. Poranna kawa na balkonie i długie wiosenne spacery nie są tak przyjemne w deszczu, ale jak się nie ma co się lubi… Z niepogody też można się cieszyć. I cieszę się, że warunki na zewnątrz pozwoliły mi na przyjemny, rześki spacer w Beskidzie Małym, że na Wielkanoc może nie będzie śniegu (co się zdarzało), że jest jak jest.

Beskid Mały

W tym roku zaplanowałam sobie, że będę częściej odwiedzać góry. Nie jestem w tej dziedzinie ani znawcą ani wyczynowcem, ale niewiele rzeczy sprawia mi taką przyjemność jak spacer po mniejszych lub większych wzniesieniach. Nie wiedziałam jak po zimie z moją kondycją i powiem szczerze bałam się, że nie dam rady podejść nawet trochę pod górkę, dlatego na początek wybraliśmy Beskid Mały i łagodne podejście na Groń Jana Pawła II (dawniej Jaworzyna). Pogoda była bardzo rześka, pochmurna, ale momentami robiło się słonecznie. Na wietrznym szczycie przydała się jednak gruba bluza z plecaka. Odświeżenie moich górskich butów i kijków przykleiło mi uśmiech na twarz na kilka kolejnych dni i sprawiło, że nabrałam ochoty na więcej.

Nawet rozpuszczalna kawa, za którą nie przepadam, w schronisku Leskowiec smakowała mi dobrze. Po raz kolejny doszłam do wniosku, że niewiele mi do szczęścia potrzeba. W górach byliśmy w niedzielę. Tym razem nie ja byłam organizatorem wycieczki i szczerze mówiąc, nawet dobrze wcześniej nie wiedziałam gdzie jadę, ale okazało się, że na Groń Jana Pawła II tego dnia zmierzały prawdziwe tłumy. Jak się dowiedziałam, pielgrzymki do kaplicy na Groni w Niedzielę Palmową to tutejsza wieloletnia tradycja. Piękna, kolorowa tradycja.

Chciałabym po świętach wybrać się znowu w góry, ale zobaczymy jak pogoda dopisze. W Beskid Mały na pewno jeszcze wrócę na jakąś dłuższą trasę. Marzy mi się też, żeby odwiedzić moje ukochane Pieniny, do których mam szczególny sentyment. Macie jakieś ciekawe miejsca do polecenia w górach? Takie wiecie, nie dla profesjonalnych wspinaczy i górołazów, bez łańcuchów i konieczności posiadania sprzętu asekuracyjnego?

Przy okazji, jeżeli szukacie inspiracji na górskie wycieczki polecam blog mynaszlaku.pl . To blog Angeliki i Mateusza, pary podróżników, którzy góry przechodzą wzdłuż i wszerz, opisują swoje wyprawy, pokazują piękne zdjęcia i do tego sprawiają wrażenie bardzo sympatycznych ludzi. To co u nich jest bardzo fajne, to to, że w dokładny sposób opisują przechodzone trasy, dlatego planując wycieczkę często zaglądam do nich, sprawdzam którym szlakiem iść w górę, którym zejść i tak dalej. Polecam!

Czytanie

Na wiosenne popołudnia i wieczory z jesienną aurą świetnie sprawdzają się u mnie książki. Pisałam Wam, że zaczęłam ostatnio zaglądać do osiedlowej biblioteki. Na początku tygodnia skończyłam czytać naprawdę ciekawą i wartą polecenia książkę podróżniczą „ Jeep moja wielka przygoda”. Autorem jest nieżyjący już Tony Halik, podróżnik, znany jako współtwórca programów telewizyjnych Pieprz i Wanilia (realizowanych wraz z Elżbietą Dzikowską). Tony Halik pokonał ponad 180 000 kilometrów w podróży Jeepem z Argentyny na Alaskę. W książce znajdziecie kilka historii które przytrafiły mu się po drodze : przeżytych przez niego przygód, historii innych ciekawych ludzi, mniej lub bardziej tajemniczych. Można chłonąć klimat Ameryki Południowej dawnych lat, świat indiańskich wiosek i polowań na kondory. Niektóre opowieści są tak wciągające, że nie mogłam od nich oderwać wzroku. Książkę zdjęłam przypadkiem z bibliotecznej półki, ale teraz wiem, że już z pełną świadomością chcę sięgnąć po kolejne pozycje autora.

W tym tygodniu czytałam również pozycję pod zaciekawiającym tytułem „Sfejsowani”. Zajrzałam do niej korzystając z aplikacji Legimi. Książka traktuje o wpływie mediów społecznościowych na życie w realu, na emocje, na relacje z innymi. Możecie w niej znaleźć relacje osób, którym w jakiś sposób facebook przewrócił życie do góry nogami, które zostały wciągnięte w spirale życia w social mediach, które zamiast rozmowy w cztery oczy wybrały rozwiązywanie problemów za pomocą zmiany statusów. Temat jest na pewno ciekawy, złożony i „na czasie”. Trochę zabrakło mi w książce informacji, które byłyby zebrane na podstawie kompleksowych badań czy eksperymentów. Jeżeli jednak interesuje Was ta tematyka, możecie zajrzeć. Książka taka „do poczytania”. Nie znalazłam w niej niczego, co wbiłoby mnie w fotel, ale nie żałuję czasu spędzonego z nią.

Jeżeli szukacie czegoś do poczytania na święta pośrednio związanego z tematami okołoprawniczymi, to polecam Wam książkę „Prokurator, kobieta która się nie bała”, o której pisałam w tym tygodniu na blogu.

Na niepogodę – małe i duże przyjemności

Ciekawa jestem jakie są Wasze sposoby na niepogodę? A może deszcz za oknem w ogóle Was nie rusza? U mnie najlepiej sprawdzają się drobne pocieszacze. Popołudniowa drzemka, jeżeli tylko mam możliwość, chwila tylko dla siebie, dobra kawa albo herbata no i oczywiście słodkości. Na przykład śniadanie na słodko, które pokazywałam Wam w tym tygodniu na Instagramie i Facebooku. W skład bananowych pancakes wchodzi tylko jajko, banan, odrobina oleju i łyżeszcza proszku do pieczenia. Smażę je potem na suchej patelni. Z dodatkami można poszaleć. Czasu zajmuje to wszystko mniej więcej tyle co zrobienie zwykłych kanapek czy jajecznicy, a jak dla mnie to dobry sposób na początek deszczowego dnia. Robicie czasem?

 

Jeżeli chodzi o większe przyjemności to postanowiłam sprawić sobie nowy obiektyw. Oczywiście jestem na absolutnym początku mojej drogi, jeżeli chodzi o robienie zdjęć, nawet aparat mam dopiero od niedawna, ale zamarzył mi się obiektyw, którym mogłabym robić zbliżenia. Jako, że nie chcę na początku mojej drogi wydawać tysięcy na sprzęt, to padło na zmiennoogniskowy Tamron AF 70-300 f/4-5,6. Ponoć nieźle się sprawdza dla osób początkujących, mam nadzieję o tym wkrótce przekonać się na sobie. Ale już sam jego zakup i pierwsze zabawy sprawiły mi dużo przyjemności. Zamówiłam też ostatnio trochę odbitek zdjęć. Pomyślałam, że chciałabym w końcu zacząć zbierać wspomnienia w albumie. Wiem, że ostatnio popularne są albumy Project Life, ale mi marzy się taki duży album, na wklejane zdjęcia, z czarnymi kartami. Nigdy wcześniej takiego albumu nie robiłam. Macie jakieś porady dla początkującego?

Wesołych Świąt!

Na koniec, niezależnie od Waszych poglądów i przekonań życzę Wam spokojnego czasu. Dla jednych Wesołych Świąt, dla nieobchodzących świąt udanego długiego weekendu. W spokoju, zdrowiu, bez stresu i napinki. Smacznego jajka, mokrego dyngusa i przede wszystkim pogody. Chociaż, jeżeli prognozy się sprawdzą, to będzie to jedynie pogoda ducha 😀

 

Podobne wpisy

15
Dodaj komentarz

7 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
najnowszy najstarszy

Lubię spacery po górach. Takie wycieczki bardzo oczyszczają i odświeżają umysł 🙂 Zainteresowała mnie ta książka „Sfejsowani”, chętnie ją przeczytam, tym bardziej, że całe moje studia są związane z mediami.
Dobry patent na te placki bananowe, ja zamiast oleju i proszku daję mąkę i cynamon – polecam spróbować 🙂

Zdrowych i pogodnych świąt! 🙂

Dziękuję i nawzajem! Chętnie spróbuję Twoją wersję placków. Z cynamonem muszą świetnie smakować <3

Jejciu! Spacery po górach i pagórkach uwielbiam <3
Jednym z moich ukochanych miejsc w górach jest szlak Rezerwat Biała Woda, Wysoka, Wąwóz Homole.
Jeżeli lubisz też pagórki to zachęcam Cię do odwiedzenia skamieniałego miasteczka w Ciężkowicach. Co prawda dawno tam nie byłam, choć z Tarnowa mam niedaleko, ale kiedyś było to piękne miejsce.
Zdrowych, wesołych i spokojnych Świąt 🙂

Kiedyś słyszałam o Ciężkowicach, ale nigdy tam nie byłam. Patrzę, że na zdjęciach w internetach wygląda to niesamowicie ! Co do Wysokiej, to właśnie mamy w planach się wybrać tą trasą 😀 Tylko zacząć od Homole a zejść Białą Wodą. Zobaczymy czy nam pogoda nie pokrzyżuje planów, ale to jest też jedno z moich ukochanych miejsc w górach 🙂 Spokojnych Świąt!

Ostatnio zmieniam moje przyzwyczajenia czytelnicze i sięgam po książki podróżnicze i reportaże. Chętnie przeczytam tę pozycję Tony’ego Halika. Przypomniałaś mi tym wpisem, że w krakowska biblioteka na Rajskiej udostępnia swoim czytelnikom kody na Legimi. Muszę z tego skorzystać w najbliższym czasie.

Te kody to jest naprawdę świetna sprawa! A masz może jakieś książki podróżnicze do polecenia?

Oprócz tych dwóch, które mam w recenzjach na blogu (o podróży przez Afganistan i przez Syberię), to teraz czytam bardzo ciekawy reportaż o podróży przez Brazylię, Boliwię i Peru („Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę). Aż chce się rzucić wszystko i wyjechać.

Uwielbiam Beskidy! Najczęściej można mnie spotkać w okresie wiosenno-letnim pomiędzy Węgierską Górką, a Szczyrkiem, bo właśnie tam mam małą bazę wypadową, którą nazywam Teściami 🙂 Przyznam szczerze, że szczęściara ze mnie 😉

O tak! Naprawdę szczęściara! Taka baza wypadowa to skarb 🙂

Ten „Prokurator – kobieta, która się nie bała” zdecydowanie za mną chodzi i chętnie bym przeczytała. Co do „sfejsowanych” tak właśnie myślałam, że może to być taka książka, o której szybko się zapomni. 🙂

„Prokurator…” naprawdę serdecznie polecam, warto przeczytać. Co do sfejsowanych to tak jak piszesz, nie robią rewolucji z życiu i nie zostają raczej w głowie. Przynajmniej u mnie tak było – wiadomo, każdemu może ta pozycja podejść inaczej 🙂 Pozdrawiam!

Uwielbiam oprócz fantastyki książki podróżnicze więc idealnie się wpasowałam w klimat, Tony Halik to mój ulubieniec

A co najbardziej z fantastyki lubisz? Ja przyznam szczerze, że nie było mi jakoś szczególnie z fantastyką po drodze dopóki nie wpadłam na Grzędowicza. Pana Lodowego Ogrodu mogłabym czytać w nieskończoność, ale tak naprawdę poza tym autorem, niewiele czytałam, jeżeli chodzi o ten gatunek.

Ach, patrzę za okno i nie mogę uwierzyć – śnieg w kwietniu! Cichutko pochlipuję, bo przecież było już tak pięknie i słonecznie…
Jak sprawdza się nowy obiektyw? Przyznam się szczerze, że nigdy nie rozważałam zakupu tak dużego zoomu. Obecnie korzystam z 18-200mm i rzadko kiedy używam największych ogniskowych. Też poszukuję dla siebie nowego szkiełka i powoli decyduję się na stałkę. Co ciekawe, ostatnio znalazłam w domu stary zenit, więc może coś pokombinuję i podepnę go do cyfrowego body.
Z Twoich poleceń, bardzo chętnie sięgnęłabym po „Jeep, moja wielka przygoda”, a jeszcze chętniej sama przeżyła ją na własnej skórze!

Póki co obiektyw jak dla mnie jest idealny! Ale ja jestem osobą, która dopiero od niedawna ma aparat w rękach, więc jestem mało wymagająca. Ostatnio byłam z nim na wsi, gdzie fajnie sprawdza się przy fotografowaniu zwierząt. Wprawdzie nie robiłam jakichś wypraw po lesie, więc modelami były głównie psy, kury i gołębie, ale myślę, że można by się fajnie nim pobawić gdzieś gdzie są np. sarny. Można fajne zdjęcia zrobić z daleka. Dobrze działa w nim AF, w miarę szybko, co się fajnie sprawdza np. przy ptakach w locie. Myślę, że dla osoby początkującej, takiej jak ja, to dobre rozwiązanie w przyzwoitej cenie. Co do Zenita, marzy mi się kiedyś zapoznanie się z fotografią analogową! Ostatnio jak byliśmy w Beskidzie Małym to mój chłopak próbował właśnie bawić się Zenitem, ale jeszcze nie wiemy czy coś z tego wyszło 😀 Ooo tak, przygoda Jeepem na własnej skórze to musi być coś niesamowitego 🙂