Mogielica

Mogielica-od przełęczy Edwarda Rydza Śmigłego

Nie będę pewnie oryginalna jak napiszę, że świąteczna pogoda trochę pokrzyżowała nam plany. Mieliśmy zapały na długi spacer w górach, chcieliśmy w drugi dzień świąt jechać w Pieniny, ale prognozy nie były zachęcające. Wiem, że dla chcącego nic trudnego, my tym razem chyba aż tak nie chcieliśmy. Dlatego w niedzielę wieczorem na gwałt szukaliśmy nowego celu wypadu. Miało być w miarę blisko, niedługa trasa i ładne widoki w perspektywie. Padło na Beskid Wyspowy, którego najwyższym szczytem jest Mogielica. To właśnie ją postanowiliśmy odwiedzić. Zapraszam na relację!

Na Mogielicę wychodziliśmy z przełęczy Edwarda Rydza Śmigłego. Z Krakowa to około 70 km drogi. Jechało się bardzo przyjemnie, bo Zakopianka była praktycznie pusta. Z Zakopianki odbiliśmy na Mszanę Dolną w miejscowości Lubień, potem na Mszanę Górną, gdzie odbiliśmy na Łostówkę. Tą drogą jechaliśmy prosto do Jurkowa, w którym skręciliśmy w prawo na Chyszówki. Z Jurkowa również można wyjść na Mogielicę szlakiem niebieskim. Może tak zrobimy następnym razem. Samochód zostawiliśmy na przełęczy Rydza Śmigłego obok krzyża i tablicy pamiątkowej. Było praktycznie pusto. Obok naszego, stało chyba tylko jedno auto. Ale w końcu były święta, godzina 8 rano 🙂 Jak wracaliśmy samochodów było znacznie, znacznie więcej.Mogielica

Oczywiście oprócz ciszy i spokoju na przełęczy przywitał nas również delikatny śnieg. Od tablicy wystarczy przejść przez drogę, żeby wejść na szlak zielony. Przez chwilę idziemy polną dróżką, potem wchodzimy w las, żeby za chwilę wyjść na drogę pomiędzy domami. Już na początku szlaku można co nieco zobaczyć. Tak wyglądało poranne zachmurzone niebo.

Mogielica

Przez większość czasu na Mogielicę idziemy lasem. Podejście nie jest jakieś bardzo wymagające, ale idzie się raczej pod górę 🙂 Momentami bardziej, momentami mniej łagodnie. W chwili, kiedy Jakub zdecydował się uzupełnić białko i węglowodany kanapką ze świąteczną wędliną, pojawił się koło niego chętny na wspólny posiłek towarzysz. Jak widać pożywienie w lesie przyciąga nie tylko dziką zwierzynę 🙂

Mogielica

Przez całą drogę otwierałam oczy i usta ze zdumienia. Pomimo tego, że szlak wiódł praktycznie cały czas przez las,to widok przyrody w śniegu sprawiał mi dużo radości. A muszę nadmienić w tym miejscu, że należę do ludzi, których ulubioną aktywnością zimową jest raczej leżenie z książką pod kocem. Im wyżej, tym śniegu było więcej.

Mogielica

W końcu dotarliśmy na polanę, na której już powoli zaczęło świtać nam w głowie,że najprawdopodobniej pogoda nie jest najbardziej widokowa. Na samej polanie widać było delikatną mgłę. Co nieco jeszcze przebijało się jednak przez chmury. Ale nie przyszliśmy tu po to, żeby zawrócić na polanie. Dlatego zebraliśmy się dalej i ruszyliśmy na szczyt, na wieżę widokową. 

Mogielica

Mogielica

Z samej polany do szczytu jest już nie daleko. Droga była bardzo, bardzo przyjemna. Obiecałam sobie w tym momencie, że jeszcze w tym roku wrócę w góry zimą.

Mogielica

Mogielica

MogielicaI w końcu! Jest tabliczka z napisem „Mogielica” i jest wieża. Strome i oblodzone schody nie wyglądały jakoś super zachęcająco. U mnie przy takich okazjach objawia się lekki lęk wysokości. Ale daliśmy radę. Na szczycie wieży przywitała nas prawdziwa śnieżyca. Nie było widać prawie nic, do tego smagał nas po buziach dość mocny wiatr – w końcu byliśmy na najwyższym punkcie w okolicy. Chwilę czekaliśmy na zmianę pogody, ja starałam się zrobić kilka zdjęć, poniżej możecie zobaczyć, jak to mniej więcej wyglądało.

Mogielica

MogielicaMogielica

Kiedy ręce zaczęły mi powoli przymarzać do aparatu, stwierdziliśmy, że czas powoli schodzić. Dla udokumentowania podróży chciałam jeszcze zrobić zdjęcie schodów z wieży z góry. Trochę się bałam, ale czego się nie robi dla czytelników bloga! Wybaczcie, zdjęcie nie jest najlepszej jakości, ale może chociaż trochę oddaje moje odczucia przed zejściem. Wieża ma w sumie wysokość około 20m, jest czterokondygnacyjna, więc takich drabiniastych schodków po drodze mamy cztery komplety, oto pierwszy z nich. Przy mroźnej i śnieżnej aurze trzeba się dobrze trzymać, bo nie trudno się poślizgnąć.

Widać, że mi ręka drżała, no nie?

Wracaliśmy z Mogielicy w dość żwawym tempie, ale pomimo padającego ciągle z nieba śniegu, białej powłoki leżącej na ziemi było znacznie mniej, niż rano. Z upływem czasu i spadkiem wysokości robiło się coraz przyjemniej. Wracaliśmy już praktycznie w wiosennej aurze. Pomyślałam sobie wtedy, jak to dobrze, że wyszliśmy wcześnie rano i udało nam się złapać trochę zimowego krajobrazu, który tak bardzo nam się spodobał!

Mogielica

Mogielica
MogielicaMogielica, jak i cały Beskid Wyspowy z pewnością ma wiele do zaoferowania. My mamy w planach wrócić tam jeszcze latem, może przy tej okazji zrobić jakąś dłuższą trasę. A jak Wam się podoba wiosenno-zimowa Mogielica? Byliście kiedyś?

Nabrałam apetytu na górskie wycieczki, dlatego ciekawa jestem jakie miejsca w Polsce możecie polecić? Jeżeli macie ochotę na więcej spacerów po górach ze mną, zapraszam do zapoznania się z wpisami z Babiej Góry, Lubania i Turbacza.Mogielica

11
Dodaj komentarz

5 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
najnowszy najstarszy

Piękne widoki! Uwielbiam góry o każdej porze dnia i żadne podejścia mi nie straszne 🙂 Pamiętam jeszcze wyjazdy z rodzicami w Bieszczady i całe dnie wędrowania 🙂

Wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłam w Bieszczadach! Pewnie z racji miejsca zamieszkania, zawsze jakoś bliżej było mi na Podhale. Ale bardzo chciałabym to nadrobić! Takie wędrówki z rodzicami po Bieszczadach musiały być bardzo fajne. Domyślam się, że masz pewnie pełno wspomnień z nimi związanych 🙂

Widoki świetne! Też miałam piękne plany na drugi dzień świąt, ale pogoda skutecznie mnie zniechęciła do wszystkiego. Skończyło się na świątecznym lenistwie. Tak więc podziwiam, że Wam się jednak chciało 🙂

Ja już na te góry miałam prawdziwe „parcie”! Musiałby jakiś kataklizm wystąpić, żebym nie pojechała. Po prostu nie mogłam wysiedzieć. Ale koniec końców spacerowało się bardzo przyjemnie.

Chyba większości w święta pogoda pokrzyżowała plany, ale gratuluję samozaparcia. Wybrać się na taką wędrówkę – w taką pogodę to wymaga jednak mobilizacji 🙂

Wymaga na pewno ogromnych chęci, a ja miałam chęci wielkie 🙂 Okazało się, że to spacerowanie sprawiło mi dużo przyjemności, czego się samo po sobie nie spodziewałam. Zawsze myślałam, że najlepiej mi tam, gdzie ciepło, a tu się okazało, że rześka pogoda też mi sprzyja 😀

Jak człowiek się nastawi, zaweźmie to i w taką pogodę może iść i czerpać przyjemność. Jednak trzeba się zmobilizować. Zawsze fajne jest to, że jak już człowiek to zrobi, to chyba zawsze jest zadowolony, bo jest fajnie i bo się ruszył 🙂

Mimo że plany pokrzyżowane przez pogodę to jednak trochę ten śnieg dodał uroku tym szlakom, którymi dreptaliście. Mimo wszystko pięknie, choć pewnie zimno było. 😀 Sama porwałam się na świąteczny spacer. Może nie w śniegu i nie po górach, ale jednak w bardzo wietrznych i zimnych warunkach 😀

Pięknie tam było! Ten śnieg zrobił na mnie bardzo duże wrażenie! A jak Twoje wrażenia ze świątecznego spaceru? Ta sobie myślę, że czasem takie rześkie okoliczności przyrody nie zaszkodzą. Chociaż może niekoniecznie cieszę się z nich w kwietniu 😀

Śniegu wtedy jeszcze nie było, ale za to wiatr dokuczliwy szczypał w nos, policzki, ręce 😀 Rześkości nie brakowało to fakt 😀

Byłam na Mogielicy późną zimą i było całkiem przyjemnie. Ruszaliśmy dokładnie z tego samego miejsca 🙂 (też zresztą jechaliśmy z Krakowa) i miałam bardzo podobne odczucia co do trasy i widoków. Nawet niedawno rozmawiałam z mężem, że musimy tam wrócić – tyle że właśnie przy ładniejszej pogodzie.