5 rzeczy, które chcę zrobić tego lata

W tym tygodniu mogliśmy świętować pierwszy dzień lata! W piątek rano natomiast, kiedy zaspana szłam do sklepu po płatki owsiane, mijałam ubrane na galowo dzieciaki, co niechybnie oznacza, że zaczynają się wakacje. Od razu przypomniały mi się czasy podstawówki, kiedy zadowolona wracałam do domu ze świadectwem i książkową nagrodą za dobre wyniki w nauce.  Od progu witał mnie dziadek, który po wnikliwym obejrzeniu świadectwa uśmiechał się dumnie i z zadowoleniem otwierał portfel wręczając dodatkową nagrodę. A potem zabierał mnie do siebie. Czas spędzony na wakacjach u dziadków, to czas kolekcjonowania najbardziej beztroskich i wspaniałych wspomnień. Ale też ten czas, który pozostał już tylko wspomnieniem.

Wiadomo, że póki co nie pozwolę sobie na dwa miesiące beztroski, ale to nie zmienia faktu, że nadal mam apetyt na fajne lato. Tak, żebym za kolejne kilkanaście czy dwadzieścia lat mogła przywoływać nie tylko wspomnienia z dzieciństwa, ale też te z dorosłego życia. I wcale nie marzę o dalekich wyjazdach czy zagranicznym wczasowaniu. Wystarczy mi, jeżeli wakacje wykorzystam tu i teraz. Zimą, jeżeli będę miała możliwość, chętnie ucieknę na wyspy kanaryjskie, a teraz, chcę skorzystać z dostępnych pod ręką zasobów witaminy D.  Co chciałabym zrobić tego lata?

Odwiedzić polskie morze

Nad Bałtykiem ostatnio byłam dziesięć lat temu. Obliczyłam to dokładnie, co spowodowało u mnie, niemiłe odczucie. Wcale nie wydaje mi się, żeby to było tak dawno i , żebym ja aż tak daleko posunęła się wiekiem od tego czasu. Słowo dekada brzmi dziwnie poważnie.

W każdym razie, czas najwyższy odwiedzić północ Polski ponownie. Wszystko wskazuje na to, że będę miała ku temu okazję w lipcu przy okazji See Bloggers. Z tą konferencją, to w ogóle bardzo ciekawa historia, bo niestety, na początku przegapiłam na nią zapisy. Ale, jeżeli śledzicie mój fanpage, to wiecie, że historia zakończyła się happy endem i koniec końców mam w planach lipcową wycieczkę do Gdyni. Nie mogę się doczekać. Z kim w Was widzę się nad morzem?

Odwiedzać góry

O ile morze, to dla mnie cała duża wyprawa, o tyle góry mogę odwiedzać częściej. Zawsze powtarzam, że największym plusem mieszkania  w Krakowie jest to, że w niecałą godzinkę drogi mogę się znaleźć  w górach.  Ostatnio coraz częściej myślę o tym, że kiedyś pożegnam się z krakowskim smogiem i wyprowadzę się z miasta na stałe. Ale na pewno jeszcze nie teraz.

Może nie zawsze znajdę czas, na kilkunastokilometrową trasę, jak ostatnio w Gorcach, ale już pół dnia na wyjście na Lubań czy Mogielicę, nie powinno stanowić aż takiego wyzwania.  Nie dziwię się tym, którzy powtarzają z uporem maniaka zdanie : „ w górach jest wszystko co kocham”. Czy może być lepsza ucieczka od parującego betonu niż rześkie, górskie powietrze i takie widoki?

Korzystać z uroków lata w mieście

Wszyscy mówią, że w tym roku lato wcale nie będzie super pogodne, więc może okazać się, że opcja przyjemnego miejskiego spaceru,   będzie ciekawsza i bardziej bezpieczna niż dalsza wycieczka. Chcę wykorzystać też to, że pracuję teraz w domu i mogę sobie pozwolić na poranny spacer, albo wolne przedpołudnie. Miasto oferuje całkiem dużo możliwości.

W tym roku chcę częściej odwiedzać fajne miejsca w Krakowie. Te zielone i spacerowe, jak na przykład krakowskie parki czy kopce. Uwielbiam Park Bednarskiego. Ostatnio spędziłam miłe przedpołudnie w Parku Lotników. Lubię czasem podjechać do Lasku Wolskiego i przejść się na kopiec Piłsudskiego.  Lato to idealny moment na przykład na leniwe przedpołudnie z książką w parku, albo na wspólny sobotni piknik. To dobry czas na spacery. Wiem, że kiedy przyjdzie jesień, to moją ulubioną aktywnością stanie się sięganie po ciepły koc i gorącą herbatę.

Skoro mowa o parkach i aktywnościach to chcę nauczyć się jeździć na longboardzie. Nie wyczynowo oczywiście. Zainspirowana jednym z odcinków ZdrowoManii, pomyślałam, że to może być coś dla mnie. Wcześniej nigdy w życiu nie miałam nawet deskorolki, ale chyba już dwa dni po obejrzeniu odcinka kupiłam sobie longboard i okazało się to strzałem w dziesiątkę!  Fajne jest to, że w przeciwieństwie do jazdy na rolkach, deska pozwala mi na poruszanie się po osiedlowych, niezbyt równych alejkach. To sprawia, że jazda stała się dla mnie świetnym sposobem, na przykład, na półgodzinną, aktywną przerwę od siedzenia przy kompie. Poza tym, chciałabym skorzystać też z innych miejskich aktywności. Może joga na świeżym powietrzu albo grupowy spacer nordic walking?

Wykorzystać sezonowe smakołyki

Chcę skorzystać z wszystkich letnich smakołyków.  Póki co zajadam się truskawkami w każdej postaci. Zaczyna się sezon na wiśnie i czereśnie. Nie mogę doczekać się bobu i fasolki szparagowej ( które powoli też już się pojawiają). Na pewno nie odmówię sobie młodych ziemniaczków z maślanką. Chciałabym latem jeść jak najbardziej kolorowo i sezonowo.  Zimą będę za tymi smakami tęsknić. Wiem, że nie powinnam tak mówić, ale zawsze powtarzam, że muszę się tym wszystkim „najeść na zapas”. Przy okazji lato to też dobry czas dla zweryfikowania tego, czym się odżywiamy na co dzień. Nie wiem jak Wam, ale mi znacznie łatwiej jest teraz utrzymać zdrowy tryb życia o tej porze roku.

Nie spinać się

Punkt piąty uważam za najważniejszy. Wakacyjne plany, wakacyjnymi planami, ale najważniejszy dla mnie jest zdrowy rozsądek i pamiętanie o tym, żeby nie zgubić codziennych, małych przyjemności w pogoni za „wykorzystaniem lata na maxa”. Dlatego jak nie zjem wszystkich czereśni świata i nie jeden dzień spędzę wyłożona na kanapie z laptopem na kolanach, to świat się nie zawali. Leniwy dzień w fotelu na balkonie, z książką w ręku albo nawet bez, też jak dla mnie, należy do letnich przyjemności. Oczywiście chciałabym, żeby z tego lata coś zostało mi na zdjęciach.  Pewnie jak co roku będę pstrykać wszystkie napotkane kwiatki i ptaszki, ale tak jak już pisałam- bez napinki.

A jakie są Wasze plany na lato? Może jakieś ciekawe rzeczy dzieją się latem w Waszej okolicy?  Udanych wakacji!

Podobne wpisy

Mam na imię Ewa i jestem prawnikiem. Chcę pokazać Ci, że prawo potrafi być ciekawe, może być pasją, jest blisko każdego z nas. Chcę podzielić się z Tobą dawką motywacji i małych codziennych przyjemności.

Głęboko wierzę, że każdy z nas ma duży wpływ na swoją codzienność, a kluczem do przyjemnego życia, jest odpowiednie nastawienie.

Jeżeli spodoba Ci się treść, którą tworzę, proszę, daj mi o tym znać, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeżeli udostępnisz mój wpis w swoich mediach społecznościowych – będę super szczęśliwa!

Zapraszam Cię do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie, a jeżeli chcesz być na bieżąco koniecznie, zapisz się do mojego newslettera!

Pamiętaj, że treści zamieszczane na blogu nie stanowią porady prawnej! Przepisy się zmieniają, każda reguła ma swój wyjątek – dlatego zawsze warto skontaktować się z prawnikiem.

16
Dodaj komentarz

8 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
najnowszy najstarszy

Ooo, to ja mam odwrotnie, nad morze mam bliziutko, za to góry to wielka wyprawa! I z chęcią bym je odwiedziła:)

Czasem śmieję się, że kiedyś wyprowadzę się na jakąś wulkaniczną wyspę i będę miała morze i góry w zasięgu ręki 😉 To by dopiero było coś! A najlepiej jeszcze w ciepłym klimacie !

Ja mam 20 minut pieszo do morza 😀 Jest coś magicznego w tym morzu, że czuć przy nim wakacje cały rok i można się odprężyć w 100% nawet podczas krótkiego spaceru. Zapraszam do Trójmiasta! 🙂

Morze jest takie uspokajające. Ja czasem potrafię się na nie zagapić na długi,długi czas. To musi być bardzo fajne mieszkać tak blisko morza. Chociaż ja pewnie nie wytrzymałabym z kolei z górami tak daleko 🙂 Zawsze coś za coś 😛

Jak ja lubiłam krakowskie parki! Mieszkałam na miasteczku AGH, potem przeniosłam się na Bronowice, dlatego miałam blisko na Błonia i do Parku Jordana. Zatęskniłam, bo Kraków latem jest całkiem fajny 🙂

Musisz w takim razie zrobić sobie kiedyś dłuższą wycieczkę do Krakowa. Ja zwłaszcza teraz, jak pracuję głownie z domu, lubię takie ciepłe, letnie przedpołudnia w parkach. Nie ma dużo ludzi, można poleniuchować 🙂

Też mam w planach morze i tą samą imprezę.

Jola, to do zobaczenia w takim razie! Mam nadzieję, że uda nam się namierzyć w tłumie 🙂

Dla mnie longboard to jakaś czarna magia 😀 Przejechałam na tym kilka metrów i miałam śmierć w oczach 😀 Zdecydowanie wolę rolki, ale to fakt, po mieście ciężko nimi jeździć, dlatego też do miasta mam hulajnogę 😉

Myślałam właśnie ostatnio o hulajnodze. Tak sobie myślę, że to w ogóle może być fajny sposób na przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Ja też na początku na desce miałam śmierć w oczach 😀 Do tej pory jeżdżę tylko jak jest w miarę płasko, jak się robi za bardzo z górki to deskę biorę w dłoń, bo jednak hamowanie z górki to ciągle dla mnie byt wiele:D Dlatego jakieś dłuższe trasy, na drugi koniec miasta, póki co u mnie odpadają.

No właśnie, jeździć na longbordzie trzeba się chyba długo uczyć 🙂 A na hulajnogę wskakujesz i jedziesz 😉 Ja mam taką składaną, więc łatwo ją też przenieść. Jak dla mnie idealna na krótkie wypady na miasto, gdy mam coś do załatwienia 🙂

To prawda, latem prościej o zbliansowaną dietę i zdrowsze posiłki. No i letnie smaki są wspaniałe. Wszędzie truskawki, maliny, czereśnie, jagody ach…żyć nie umierać! 🙂

W Gdynii widzisz się oczywiście ze mną 😉 Już nie mogę się doczekać kolejnej konferencji dla blogerów.
Moim planem na lipiec jest wykorzystanie na maksa możliwości, które dają wakacje w mieście i odżycie po przewrotnym czerwcu. No, a sierpień – wiadomo – zagraniczne wakacje pełną parą.
Trzymam kciuki, żeby udało Ci się zrobić wszystkie 5 rzeczy z listy, a najbardziej za wypady w góry i najedzenie się letnimi smakołykami 🙂

Ja też nie mogę się doczekać 🙂 W sumie już coraz bliżej 🙂

to ostatnie sama powinnam zrobić, bo ostatnio nawet Narzeczony stwierdził, że przesadzam 🙂

Czasem nie jest łatwo, ale warto 🙂 Dla zdrowia 😀