Pozytywne nastawienie- moje podejście

Osobom nastawionym pozytywnie do życia żyje się łatwiej. Proste? Proste. I nie chodzi tu o magiczne siły przyciągania, o to że fortuna sama spada im z nieba tylko dlatego, że zaczynają dzień prawą nogą. Nie chodzi o to, żeby od świtu do nocy, chodzić uśmiechniętym, i głaskać po głowie wszystkich, którzy zachodzą nam za skórę. Chodzi o pozytywne nastawienie, jako zjawisko całkowicie niemagiczne, pielęgnowane w drobnych, codziennych sytuacjach. Chodzi o uważność i o zaprzątanie sobie głowy tylko tym, co naprawdę jest dla ciebie ważne w danej sytuacji i w danym momencie. Po co tracić życie na pierdoły?

Małe studium przypadku

Sytuacja sprzed kilku dni. Siedzę na szpitalnej izbie przyjęć. Jest sobota, odesłali mnie tu z całodobowej opieki zdrowotnej. Dolegliwość oszałamiająca : pogryzienie przez kota. Własnego. Bez komentarza. Tyle, że dłoń spuchła jak balon, nie mogę niczego chwycić i w dodatku prawdopodobnie wdało się jakieś zakażenie. W rejestracji każą najpierw spytać na izbie przyjęć, czy w ogóle kwalifikuję się do przyjęcia. Pytam. W zamian pani pielęgniarka krzyczy na mnie, że wszyscy są chorzy a ona nie ma czasu. Siadam i czekam. Gdzieś w głowie stukają niebezpiecznie wszystkie opinie o słynnej polskiej służbie zdrowia. Poproszona w końcu do pokoju przez pielęgniarkę mam ochotę wykrzyczeć, że przecież kazano mi się najpierw zapytać. Zamiast wykrzykiwania, przepraszam, uśmiecham się i tłumaczę sytuację. Pielęgniarka uśmiecha się i pyta co się stało.

Udało mi się zarejestrować na izbie. Czas oczekiwania ( co się okazało dopiero potem) jedyne 6 godzin. Przez te 6 godzin oczekiwania na oczyszczenie rany, zastrzyk i przepisanie antybiotyku byłam świadkiem krzyków, wrzasków i gróźb kierowanych pod adresem personelu medycznego. Tysiąc pięćset razy usłyszałam, że na zachodzie takiego czekania nie ma, że służba zdrowia powinna być uzdrowiona, i że jest jak jest bo to ci politycy nakradli i tyle ( dostało się każdej chyba opcji). Byłam nawet świadkiem interwencji policji, bo jeden zawiany pan zbyt agresywnie tłumaczył, że się wykrwawia ( jak się okazało przeciął nogę na ponad dzień przed wizytą na izbie przyjęć). Ja w tym wszystkim? Siedząca cicho jak mysz pod miotłą, niewdająca się w żadne dyskusję, nie dopytująca co chwilę ile jeszcze. W dodatku padał mi telefon, więc nie mogłam pozabijać czasu czytając sobie nowości z blogosfery. Kiedy traciłam cierpliwość skupiałam się na własnym oddechu. Taka mini medytacja. Wdech-wydech.

pozytywne nastawienieCo nam daje pozytywne nastawienie?

Jakiś czas temu podjęłam decyzję, że chcę patrzeć na życie od strony tego, co pozytywne. Nie tracić czasu na zbędne zamartwianie się, stresowanie na zapas i narzekanie na sytuacje, z którymi nic nie mam zamiaru zrobić. W decyzji tej staram się wytrwać co nie oznacza, że jestem chodzącą oazą spokoju, uśmiechu i nie narzekam ani przez chwilę. Znacie te sytuacje? Chociażby czekanie 6 godzin w izbie przyjęć. Jak zaczynałam się denerwować, to kierowałam swoją uwagę w innym kierunku. Myślałam o moich planach na następne kilka dni, układałam sobie w głowie nowy blogowy wpis, albo po prostu skupiałam się tylko na oddechu. Dzięki temu czas oczekiwania, stał się czasem spędzonym produktywnie. Na tyle na ile było to możliwe. Dodatkowo jestem zdrowsza o tyle, o ile nie popsułam sobie nerwów bezowocnym narzekaniem.

Pozytywne nastawienie sprawdzi się w każdej sytuacji. Wyobraź sobie, że chcesz podjąć działanie w konkretnym kierunku. Zmienić pracę, przeprowadzić się,otworzyć biznes. Tu gdzie jesteś jest ci niewygodnie, ale z drugiej strony bezpiecznie. Zmiana wiąże się z wyjściem ze strefy komfortu i w głowie pojawiają się obawy. Masz dwa wyjścia. Będziesz narzekać, że masz pracę, której nie lubisz, albo że mieszkasz w nieciekawej okolicy, ale nic z tym nie zrobisz, albo zamiast narzekania (albo po krótkim narzekaniu) zaczniesz działać. Pomimo tego strachu i towarzyszącego lęku, ze świadomością, że może się udać albo nie udać. Tylko druga sytuacja zbliży cię do upragnionej zmiany. Samo narzekanie, sztuka dla sztuki, bez podjęcia konkretnych działań nie przyczyni się do niczego dobrego.

Sprzyjające przekonania

Pozytywne nastawienie to także rozwijanie sprzyjających przekonań. Przekonania, że mamy wpływ na kreowanie własnego życia, przekonania, że osiągniemy sukces. Weźmy sobie taki przykład. Całe życie słyszałaś, że jesteś zdolna, ale leniwa. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to przekonanie zakorzeniło się głęboko w Tobie i blokuje Cię przed osiągnięciem sukcesu. Masz poczucie, że jakkolwiek Twoje starania mogą odnieść jakiś pozytywny skutek, to prędzej czy później wrodzone lenistwo i tak nie pozwoli osiągnąć sukcesu.

Teraz druga strona medalu – od początku rodzina i otoczenie powtarzali, że człowiek jest kowalem własnego losu, że ciężka praca prowadzi do sukcesu. To wyrobiło u Ciebie przekonanie, że sama kreujesz własne życie. Z takim przekonaniem o wiele większe są szanse na to, że podejmiesz odpowiednie działania. Wiele podejmowanych w przyszłości decyzji będzie zależeć od tego, które z naszych przekonań pielęgnujemy i karmimy dzisiaj.

Pozytywne nastawienie to moim zdaniem także uważność. Takie zwykłe, proste otwarcie się na to, co dobrego i rozwijającego dzieje się wokół, na nowe możliwości, które trudniej nam dostrzec, jeżeli i tak jesteśmy przekonani, że się nie uda. Nie wierzę, że pozytywne nastawienie to jakaś magiczna czy nadprzyrodzona moc.

pozytywne nastawienie
Codzienne ćwiczenia

Jak wspieram moje pozytywne nastawienie? Poprzez codzienną praktykę. Nie wiem czy można inaczej. To tak jak z higieną- nie da się zadbać o nią raz na zapas. Co robię codziennie?

  1. Medytacja

     Codziennie, chociaż 10 minut przeznaczam na wyciszenie. Ostatnio medytuję z aplikacją Calm. W czasie medytacji skupiam się na oddechu. Wdech-wydech. Jestem początkująca w te klocki, dlatego ustawiam sobie w tej aplikacji dzwoneczek, który co dwie minuty przypomina mi o tym, żeby moje myśli wróciły na właściwe tory – wdech, wydech. Medytacja nie jest dla mnie super relaksującym stanem, to właściwie raczej ciężka praca. Ale takie krótkie codzienne ćwiczenie, pozwala mi w sytuacji stresującej na to, żeby zamiast myślenia o czynniku stresogennym myśleć o czymś innym – o oddechu. Polecam.

  2. Praktykowanie wdzięczności

    Ostatnio coraz bardziej popularne i moim zdaniem słusznie. Nie wiem czy słyszeliście o 5 Minute Journal? Chociaż nie zdecydowałam się na własny egzemplarz, to wprowadziłam tę metodę u siebie. Codziennie rano wypisuje w zeszycie 3 rzeczy za które jestem wdzięczna i 3 rzeczy, które sprawią, że nadchodzący dzień będzie wspaniały. Wieczorem wpisuje 3 pozytywne rzeczy, które mnie spotkały oraz jedną rzecz, którą mogłam zmienić, żeby ten dzień był lepszy. To ćwiczenie pomaga skierować naszą uwagę na to, co pozytywne.

  3. Skupienie na celach

    Codziennie rano wypisuję sobie 10 celów, które chcę osiągnąć w przeciągu dwóch najbliższych lat. Pisałam Wam już o tym ćwiczeniu przy okazji wpisu o kreowaniu własnego życia. Takie ciągłe przypominanie sobie o swoich celach, pomaga skupić na nich uwagę. A warto skupić się na tym, co przed nami i na tym co chcemy osiągnąć.

  4. Samodyscyplina

    Każdy ma czasem ochotę poużalać się nad sobą i nad swoim losem. Dlatego tak ważne jest, żeby nauczyć się kontrolować. I wracać na właściwe tory, za każdym razem, kiedy włącza Ci się bezcelowe narzekanie. Zadaj sobie pytanie, czy chcę zmienić sytuację, która mi nie odpowiada? Jakie kroki mogę podjąć, żeby poprawić swoje położenie? Czy mam w ogóle zamiar coś zmieniać. Moja zasada jest prosta – jeżeli nie mam zamiaru, to po co narzekać? Jeżeli mam zamiar, to zaczynam działać.

Oczywiście wszystko to o wiele łatwiej wygląda „na piśmie” niż w działaniu! Ale mam poczucie, że każde małe ćwiczenie i każdy mały krok w kierunku samodyscypliny przybliża mnie to ukształtowania takiego podejścia, jakim chciałabym na co dzień się kierować. Jak u Ciebie z pozytywnym nastawieniem? Dbasz o nie każdego dnia?

pozytywne nastawienie

  • To wszystko jest takie proste, jak się o tym myśli 🙂 czasami splot niefajnych zdarzeń i postanowienia o spokoju ulatują niczym motyle 😉

    • Ojj to prawda. Niestety nie ma jednej metody, żeby pstryknąć palcami i żeby było dobrze. Ale jedyne na co mamy wpływ to to, jak zareagujemy na trudne sytuacje.

  • Brawo! 🙂 Nie każdy potrafi patrzeć na świat pozytywnie. Niektórym jedyne co wychodzi perfekcyjnie to narzekanie, na wszystko i wszystkich. Że świat taki zły, że inni mają lepiej, że to że tamto… Nie lubię narzekaczy, lubię ludzi, którzy działają i zmieniają swoje życie 🙂 Ludzi pozytywnych ze świecą szukać w moim otoczeniu. Ale są i nimi właśnie się otaczam 🙂 Sama dbam o pozytywne nastawienie każdego dnia 🙂 Też medytuję i codziennie rano wyrażam wdzięczność za to co mam 🙂 To przynosi ogromne zmiany prawda?! 🙂 I skupienie się na celach – dokładnie! Jak się ma jakiś cel w życiu, pasję, hobby, zainteresowania życie jest o wiele lepsze 🙂 Najgorzej jak się siedzi cały dzień, nie robi nic, ogląda wiadomości i narzeka na świat. Wierzę gorąco, że moje życie jest tylko w moich rękach i że to ja sama kreuję swoją rzeczywistość i swoje szczęście. Nie ma jakiejś siły, która działa za mnie. Dopóki sama nie zechcę czegoś zmienić nic z tego nie będzie. Bardzo dobry wpis 🙂 Cieszę się, że są osoby z takim samym podejściem do życia 🙂 Brawo dla Ciebie i pozytywne umysły łączmy się 😀 Pozdrowienia!

    • Widzę, że podejście mamy bardzo podobne 🙂 Zgadzam się w 100% z tym, że takie małe pielęgnowanie pozytywnych rytuałów potrafi przynieść ogromną zmianę. Doświadczyłam tego na własnej skórze 🙂

      • No właśnie, podziwiam Cię za opanowanie i spokój w takiej sytuacji 🙂 Z tego co opisałaś, nie było lekko…

  • Pozytywne nastawienie to najlepsze co możemy zrobić dla samych siebie. Dzięki niemu żyje się lepiej,przyjemniej,wygodniej i spokojniej. Więc po co sobie na własne życzenie to odbierać. Pewnie,że nie zawsze się da tak pozytywnie nastawiać do wszystkiego i wszystkich. Każdemu się zdarza gorszy dzień czy coś nas przerośnie. Ale jeśli tylko możemy to warto się starać.

    PS. jak tam dłoń? Jest jeszcze w ogóle czy już ucięta? 😀 Pozdrawiam

    • Dłoń cała i nieucięta 😀 Ładnie się goi 🙂 Kocie zęby też w całości 🙂

  • Choć z reguły staram się być pozytywnie nastawiona do wszystkiego – nawet przeciwności losu – to jednak ostatnio mam taki czas, że trudno jest mi w tym wytrwać 😀 ale mimo wszystko się staram choć nie raz i nie dwa moje nerwy są w trakcie dnia wystawiane na niezłą próbę 😀 chyba ratuje mnie tylko ta świadomość, że już wiele razy w miarę pozytywne podejście uchroniło mnie od zbędnych nerwów 😉

    • Milena! Trzymam kciuki, żeby się wszystko poukładało! Czasem przychodzi taki czas, że ma się ochotę wykrzyczeć światu „nie wytrzymam”, ale to minie 🙂 Zawsze mija 🙂

  • Uwielbiam takie wpisy i uwielbiam czytać/słuchać o takich sytuacjach, jak ta opisana przez Ciebie na izbie przyjęć. Czuję się wtedy jakbym czytała o samej sobie 😉
    Uważam, że to jak pochodzimy do życia i jakie mamy nastawienie zależy od nas samych. Wszystko siedzi w głowie! 2 dni temu był niby „Blue Monday”. Ile ja się naczytałam, że dzisiaj tak beznadziejnie i na pewno będzie zły dzień i wszystko będzie pod górę. A ja, na przekór, cały dzień chodziłam z uśmiechem na twarzy i miałam super pozytywną energię. Nic złego mi się nie przytrafiło 🙂
    Nie wiem skąd czerpię pozytywną energię – może mam ją odziedziczoną w genach, może to dobry nawyk nienarzekania, może dostrzeganie piękna w małych i błahych rzeczach, a może wdzięczność za wszystko. Swego czasu joga bardzo mi pomagała w utrzymaniu równowagi i w byciu kwiatem lotosu. Teraz wychodzi mi to jakoś naturalnie 🙂

    • Ja o Blue Monday dowiedziałam się dopiero pod koniec dnia, więc miałam po sprawie 🙂 Ale zgadzam się z tym, że wszystko siedzi w głowie. Siłą rzeczy bardziej będziemy zauważać to, na co jesteśmy nastawieni 🙂

  • Uff, wdech-wydech działa cuda! Wczorajsza noc była nieciekawa, nie mogłam zasnąć myśląc o negatywnych sprawach, ale usiadłam na łóżku, otworzyłam okno i zaczęłam oddychać. Niedługo potem zasnęłam. Praktykowanie wdzięczności to świetna rzecz! Mam notes, w którym mam plan zapisywać dobre zdarzenia z każdego dnia. Zaczynam od jutra!
    Mam nadzieję, że z ręką już lepiej! Zdrówka!

    • I jak tam? Zaczęłaś zapisywanie? Moim zdaniem to naprawdę potrafi dużo zdziałać, przynajmniej u mnie się sprawdziło, chociaż na początku wydawało mi się to trochę dziwne. A wdech-wydech to takie moje koło ratunkowe w nieciekawych sytuacjach 🙂

  • Napiszę troszkę przekornie: myślę, że pozytywne myślenie to właśnie taka nadprzyrodzona moc:D szukanie dobrej strony w tym, co raczej smutne nieźle otwiera oczy na znajdywanie możliwości i czerpanie radości z życia. Nie ma nic gorszego niż użalanie się nad sobą i nie robienie niczego w kierunku poprawy obecnej sytuacji 🙁
    Miłego weekendu 🙂

    • Może faktycznie coś w tej nadprzyrodzonej mocy jest 😉

  • Pozytywne nastawienie potrafi zdziałać cuda – wiem coś o tym 🙂

  • Jakiś czas temu również podjęłam decyzję żeby patrzeć na życie pozytywnie albo chociaż bardziej pozytywnie niż dotychczas. Momentami bywa ciężko, szczególnie gdy widzi się sytuacje, które podnoszą człowiekowi ciśnienie. Jednak im więcej będzie na świecie pozytywnych ludzi, uśmiechu i życzliwego słowa zamiast wiecznych pretensji tym swiat będzie lepszy 🙂

    • Gratuluję tej decyzji! Ojjj czasem nie jest lekko, ale tak naprawdę łatwiej obniżyć sobie to ciśnienie, kiedy pracujemy nad tym, żeby w takich sytuacjach panować nad nerwami. Ja jeszcze do niedawna miałam duży problem z takim nakręcaniem się w nerwowych sytuacjach, co powodowało tylko zwiększenie poziomu stresu .

  • Leseratte 98

    Można powiedzieć, że moim celem na najbliższą przyszłość jest „przestawienie się” na pozytywne nastawienie. Szkoda własnego zdrowia, żeby martwić się tym, na co i tak nie mamy wpływu, a mam do tego skłonność…
    Słyszałam o 5 minute journal i pewnie kiedyś wypróbuję 😉

    leseratte.blog.pl

    • Powodzenia zatem w osiągnięciu tego celu!

  • Mam bardzo podobne spojrzenie na życie, choć może trudniej mi zachować spokój z racji wybuchowego temperamentu. 🙂 Ale też uważam, że narzekanie i pesymizm nigdzie nas nie zaprowadzą. Pozytywne podejście nie ma nic wspólnego z naiwnością, jest raczej dbaniem o swój komfort. Każdą myśl czy sytuację możemy w taki sposób potraktować, aby zaczęła nam służyć – najbardziej jak to możliwe.
    Swoją drogą to mam nadzieję, że z ręką już wszystko w porządku.

    • Czasem wybuchowy temperament świetnie potrafi pomóc w pozbyciu się negatywnych emocji 🙂 Jeżeli nie cierpią na tym szklanki, talerze ( przynajmniej te od kompletu :)) i domownicy to czemu nie 🙂 Ręka cała, zdrowa i zagojona. Dziękuję 🙂

  • Dobrze powiedziane, jednak mam dwie uwagi. Primo – narzekanie. Narzekanie jest bardzo dobre i potrzebne. Dobrze jest sobie od czasu do czasu ponarzekać, nawet (a może zwłaszcza) z użyciem wyrazów powszechnie uznanych za niecenzuralne (nie koniecznie publicznie), dobrze jest też czasem nawet wykrzyczeć na całe gardło, co nam leży na wątrobie. To jest nam potrzebne – taki wentyl bezpieczeństwa, gdy nazbiera się za dużo złych emocji. Owa potrzeba jest wprost proporcjonalna do stresogenności naszego życia 🙂 Ważne by owo narzekanie czy krzyczenie nie było skierowane do kogoś, bo słowa ranią bardziej niż razy i by zdarzało się od czasu do czasu, a nie dominowało w każdym dniu. Secundo – zapomniałaś – moim nader skromnym zdaniem – o najważniejszym: POCZUCIE HUMORU i dystans do świata i ludzi. Jeśli człowiek nauczy się śmiać z siebie i znaleźć w każdej sytuacji coś zabawnego – już wygrał świat 🙂 Pozdrawiam.

    • Zgadzam się z tym, że dobrze jest wyrazić, a czasem nawet wykrzyczeć swoje emocje! To pomaga oczyścić głowę 🙂 Ale nie warto zapętlać się w narzekaniu i karmieniu tego co negatywne. Dystans do świata i ludzi oraz umiejętność śmiania się z siebie potrafi znacznie ułatwić życie. Zgadzam się w zupełności!

  • Pozytywne nastawienie zdecydowanie ułatwia funkcjonowanie w dzisiejszych czasach. Ja też już jakiś czas temu podjęłam decyzję, że chcę patrzeć bardziej kolorowo na rzeczywistość. Wiadomo zdarzają się gorsze dni, bo ma je każdy. Grunt to się z nich podnieść i robić swoje. 🙂