Perć Akademików – Akademicka Perć. Na Babią Górę szlakiem żółtym ( dużo, dużo zdjęć)

Pierwszą letnią sobotę spędziliśmy na Babiej Górze.  Tego dnia obudziłam się niewyspana i jadąc w stronę Przełęczy Krowiarki gdzieś dudniło mi w głowię, że nie wiem czy mam siłę na całodzienny, wymagający spacer. Ale starałam się nie marudzić. Zostawiliśmy samochód na „krowiarkach” i szlakiem niebieskim poszliśmy w stronę schroniska na Markowych Szczawinach. Opisywałam Wam tę trasę w zeszłym roku. W tym czasie mniej więcej grupa zadecydowała, że na szczyt pójdziemy żółtym szlakiem. Przez tzw. Perć Akademików. Nigdy wcześniej nim nie szłam, z lekką obawą pomyślałam „czemu nie?”

Perć AkademikówNajpierw jednak Markowe Szczawiny. W schronisku rozłożyliśmy się wygodnie z drugim śniadaniem i napiliśmy się kawy, którą trzeba przyznać, mają tam, wyjątkowo dobrą. Przy okazji zobaczyliśmy ekspozycję Ośrodka Turystyki Górskiej znajdującą się w budynku GOPRówki. Klucz można dostać w bufecie schroniska. Warto tam zajrzeć, chociażby po to, żeby zobaczyć z jakimi sprzętami dawniej szło się w góry. Znajdzie się tam też kawałek historii Babiej Góry.

Nie pozostało nam nic innego jak ruszyć dalej. Z Markowych Szczawin wróciliśmy się na Skręt Ratowników i stąd weszliśmy na żółty szlak. Perć Akademików (zwana też Akademicką Percią) zyskała sobie sławę najpiękniejszej, ale też najbardziej wymagającej drogi na szczyt Babiej Góry. Szlak, przynajmniej w teorii, jest szlakiem jednokierunkowym, przeznaczonym wyłącznie do podchodzenia.  W praktyce można spotkać tam jednak również turystów schodzących z Diablaka. Akademicka Perć jest też niedostępna zimą. Szlak jest zamykany z uwagi na zagrożenie lawinowe.

Akademicka PerćZaczyna się pięknie i zielono. Przyroda na Babiej zawsze wprawia mnie w zachwyt. A im dalej tym piękniej. Mi włącza się zacięta płyta i co chwilę otwieram usta, żeby wyrzucić z siebie „ o jak tu pięknie”.  Z każdym metrem, w górę wędrują mi również kąciki ust.  To u mnie norma. Dosłownie po kilku minutach na szlaku zapomniałam, że przecież ja mam dziś kiepski dzień i miałam nie mieć siły. Góry to najlepsza terapia na każdy spadek nastroju. Nie da się tu być nie w humorze. Perć Akademików

Perć Akademików

Perć AkademikówNie mogę uwierzyć, że jeszcze w maju Babia Góra wyglądała zupełnie inaczej. Znacznie mniej zielono, bardziej biało. Zajrzyjcie na relację Kingi z bloga Floatnig My Boat i na, praktycznie, zimową majówkę na Diablaku. My tymczasem idziemy dalej.

Perć Akademików znana jest z tego, że dla ułatwienia trasa zabezpieczona jest łańcuchami. Te łańcuchy na początku budziły moją obawę, ale zupełnie niepotrzebnie. Przejście nie jest niebezpieczne. Wiadomo, w górach zawsze trzeba zachować ostrożność i pokorę, ale nie ma się czego na tym szlaku obawiać, a widoki wynagradzają wszelkie niedogodności.Perć Akademików

Perć AkademikówMniej więcej na wysokości 1540 m n.p.m. dochodzimy do Czarnego Dzioba. To ściana zabezpieczona kilkoma klamrami i łańcuchem. Dyndający na szyi aparat chowam do pokrowca, nie chcę go przez przypadek uszkodzić. Jestem wdzięczna panu spotkanemu na szlaku, który wyszedł przede mną i odbiera ode mnie kije trekkingowe. Znacznie łatwiej wychodzi mi się z dwiema wolnymi rękami. Następnym razem pomyślę  wcześniej o tym, żeby je ulokować w plecaku. 

Perć AkademikówAkademicka PerćPo pokonaniu klamerek wychodzimy jeszcze trochę i przysiadamy na chwilę, żeby rozejrzeć się i pozachwycać. Potem idziemy dalej.

Perć AkademikówPerć AkademikówSzczyt wydaje się być blisko, ale jeszcze kawałek drogi przed nami. Jakub dzielnie pruje do przodu i pierwszy melduje się na Diablaku. Mnie jak zwykle spowalnia aparat i chęć obcykania każdego widoku i każdego kwiatka po drodze. Ale idę dalej i też melduje się na szczycie Po chwili dołącza reszta naszej ekipy. Sezon jeszcze chyba nie jest w pełni, bo pomimo soboty, nie ma tu wiele ludzi.

Babia GóraPrzysiadamy i dajemy sobie czas na uzupełnienie węglowodanów, kawę i herbatę z termosów, i oczywiście na dalsze zachwyty. Okazało się, że Perć Akademików rzeczywiście jest piękna. Idzie się nią też bardzo przyjemnie, chociaż wiadomo, pod górę. Mam jednak wrażenie, że bardziej męczące było dla mnie zeszłoroczne podejście przez Przełęcz Brona. Akademicką Percią idzie się szybciej. Na szczycie mam ochotę zostać. Wcale nie chce mi się wracać.

Decydujemy się jeszcze zejść kawałek szlakiem zielonym w stronę dawnego schroniska  w okolicach źródełka Głodnej Wody.

Po schronisku dziś zostały już właściwie tylko resztki fundamentów. Budowę rozpoczęła w 1904 roku niemiecka organizacja turystyczna Beskidenverein, rok później dokonano jego oficjalnego otwarcia. Funkcjonowało do 1949 roku.

W tych okolicach zastajemy też połać śniegu. Wydaje się niewielka w stosunku do ogromnego południowego zbocza, ale  jak już staje przy niej człowiek, to skala odbioru się zmienia. Po położonej, brązowawej roślinności widać, że tego śniegu jeszcze niedawno musiało być tutaj więcej. Niełatwe są tutaj warunki do życia dla roślin. Widzicie tu na pierwszym zdjeciu, po prawej stronie moją mamę? A na drugim zdjęciu, mama Jakuba.

Wracamy na szczyt, a stamtąd, tak jak w zeszłym roku, czerwonym szlakiem na Przełęcz Krowiarki. Nie wyobrażam sobie tego zejścia bez kijków – to prawdziwe wyzwanie dla stawów kolanowych. Póki co, ja zamykam stawkę z aparatem w ręce i wcale nie chce mi się wracać. Podejrzewam zresztą, że wszyscy idziemy z tą samą myślą w głowie. Do zobaczenia Babia Góro, będziemy tęsknić! Perć Akademików polecam. Rzeczywiście jest niezwykle piękna i warto iść tą trasą.

  • Pięknie <3 W tym roku postanowiłam poznać nasze polskie góry, bo nie znam prawie żadnych szlaków, a pierwsze buty trekkingowe się sprawdziły, więc muszę iść za ciosem. 🙂

    • Ola, koniecznie! Mi samej ciągle marzy się nadrabianie zaległości, bo (wstyd się przyznać) nigdy nie byłam w Bieszczadach, praktycznie nie znam Gór Świętokrzyskich, a w Sudetach ostatnio byłam w liceum. Ale potem przychodzi weekend i najłatwiej wyrwać mi się w te góry, które mam najbliżej 🙂

  • Piękna wyprawa!

  • Cudowne zdjęcia! Kocham góry! Wszystkie 🙂 Wysokie, niskie. Te widoki, przyroda, powietrze 🙂

    • Dziękuję! Mam tak samo. Jak tylko znajdę się w górach, to od razu inaczej patrzę na wszystko. Wszystko mi się podoba, ze wszystkiego jestem zadowolona 🙂

  • Ile tam zieleni! Piękne zdjęcia 🙂

  • W.

    Też się wybieram na Babią przez Perć Akademików, bo daaawno nie szłam od tej strony 🙂 Za to ostatnio szłam z Krowiarek – startowaliśmy o 2 nocy w ubiegłoroczny pierwszy weekend lipca tak by zobaczyć wschód słońca na Babiej Górze – jedno z moich najpiękniejszych przeżyć w górach, teraz w planach wyjście na zachód – właśnie Percią, zejście znaną nam już trasą do Krowiarek.

    • Jeeej marzy mi się wschód na Babiej. Trochę mnie tylko to nocne wejście niepokoi, ale pewnie kiedyś się zdecyduję. Ten szlak czerwony od Krowiarek mi się zawsze źle kojarzy. Może dlatego, że praktycznie za każdym razem nim schodzimy a schodzi mi się zawsze nie dość, że gorzej, to jeszcze jakoś tak zawsze z lekkim żalem, że trzeba już wracać 🙂 Ale podejrzewam, że zachód na Babiej też musi być piękny!

  • Cudne widoki! <3 Cudownie się na to patrzyło, kiedy za oknem leje deszcz, jest szaro, buro i ponuro. A u Was tak pięknie i zielono! <3

    • Właśnie odczytuję Twój komentarz, kiedy w Krakowie leje i szaruga za oknem 🙂 Dobrze w takich momentach popatrzeć sobie przynajmniej na słoneczne i kolorowe zdjęcia 😀 😀 😀

  • przecudnie! chcemy na babią wrócić i wejść właśnie przez preć akademików. czy według Ciebie ten szlak jest ok dla kogoś o umiarkowanym lęku wysokości? (czyt: mnie:D)?

    • Jak najbardziej! Tam jest tak naprawdę dość lajtowo. Jest tak, że czujesz się bezpiecznie, a łańcuchy tak naprawdę znacznie ułatwiają przejście. Ja należę do osób, które czują lekki ścisk w brzuchu jak patrzą w dół, ale tam czułam się komfortowo i bezpiecznie 🙂

  • Piotr Lauzer

    Polecam wejscie percia akademikow, ale zejscie percia przyrodników. o ile pamietam idzie sie z diablaka przez gówniaka czerwonym szlakiem, a w pewnym momencie sie odbija w lewo i schodzi percia do szlaku w okolicy schroniska.

    • Nie szłam jeszcze Percią Przyrodników. Za każdym razem korci mnie, żeby tam skręcić, ale zazwyczaj mamy zaparkowany samochód w okolicach Przełęczy Krowiarki i schodzimy tam już prosto czerwonym szlakiem. Ale kiedyś na pewno w końcu odbiję na Perć Przyrodników 🙂