Organizacja pracy w domu-moje podejście

organizacja pracy w domu

Dni kiedy pracuję w domu należą do moich ulubionych. Trudno mi to wytłumaczyć, ale nic nie działa tak dobrze na moją motywację i produktywność, jak moje własne domowe otoczenie, herbata i kawa z ulubionego kubka i mruczący kot na kolanach. Zapał przychodzi mi wtedy naturalnie, chociaż wiem, że właściwa organizacja pracy w domu może stanowić wyzwanie.

Moja sytuacja jest o tyle specyficzna, że nie pracuję w domu codziennie. Moje obowiązki zawodowe wiążą się między innymi z pracą w kancelarii, wizytami w sądach, prokuraturach czy innych urzędach. Jeżeli jesteś ciekawa/ciekawy na czym mniej więcej polega praca aplikanta adwokackiego, tradycyjnie proszę, dajcie mi o tym znać. W moim przypadku jest tak, że część obowiązków, takich jak chociażby pisanie pism procesowych, czy tzw. research prawny mogę wykonywać w domu. Oczywiście w domu zajmuję się również wszystkimi sprawami okołoblogowymi. Mam takie dni, kiedy jestem w domu do południa lub wczesnego popołudnia lub kiedy jestem w domu cały dzień. Nie liczę tych dni, kiedy wracam z pracy popołudniu bądź wieczorem, wtedy staram się nie zajmować pracą, chyba że jest do zrobienia coś pilnego.

Poranki

Jestem typowym skowronkiem, dlatego jeżeli mam do wykonania jakąś pracę wykonuję ją rano. To mój ulubiony czas, kiedy nastawiam budzik na piątą i w okolicach w pół do szóstej siadam z kubkiem kawy przed laptopem. Mój mózg funkcjonuje wtedy najlepiej, a przy okazji dzień wydaje mi się dłuższy. Większa też jest perspektywa ucięcia sobie popołudniowej drzemki. Wydajnie jestem w stanie pracować, w zależności od dnia, do około 11-12. Potem moja efektywność i skupienie stopniowo spada.  W okolicach 14 robię sobie porządną przerwę obiadową. Jeżeli nie udaje mi się jakiegoś zadania wykonać rano, to wracam do niego popołudniu, ale staram się, żeby to były zadania mniej wymagające.

Organizacja pracy w domu stanie się łatwiejsza, jeżeli uda Ci się odnaleźć najlepszą dla Ciebie porę dnia. Jeżeli wiesz, kiedy jesteś w najlepszej formie, o wiele łatwiej będzie Ci zaplanować dzień.

Organizacja pracy w domu = plan. Na piśmie.

Nie działam bez planu. Poważnie. W żadnej  dziedzinie. Planując jak ma wyglądać moja praca w domu w danym dniu, zawsze staram się zrobić szczegółową listę zadań, tak żebym od razu po przebudzeniu wiedziała co mam robić i nie zdążyła pomyśleć, że może mi się nie chcieć. Na dzień planuję od jednego do trzech większych zadań do wykonania, w zależności od tego, co mam zrobić. Może to być na przykład opracowanie danego problemu prawnego, napisanie pisma procesowego i przygotowanie zdjęć na bloga. Do tego dokładam mniejsze i mniej pilne rzeczy,  które zrobię w międzyczasie, albo „jak zdążę’, a to na przykład wyszukanie orzeczeń do planowanego wpisu na blogu, przejrzenie przepisów z jakiejś dziedziny, wykonanie telefonów, które nie muszą być wykonane na „już”, zamówienie akt do sądowej czytelni i tak dalej.  Te mniej absorbujące zadania wykonuję zazwyczaj w przerwie od pracy nad zadaniami głównymi, albo popołudniu.

Czasem praca w domu układa mi się tak, że nie mam komfortu wyboru kilku zadań do wykonania. Dzieje się tak wtedy, kiedy  przychodzi mi się zmierzyć z zadaniami, których nie da się ogarnąć w jeden dzień. Nie bez powodu na napisanie apelacji jest dwa tygodnie. Są pisma, których przygotowanie zajmuje kilka dni siedzenia ciurkiem po kilka godzin dziennie. Wtedy staram się nie rozpraszać innymi czynnościami do wykonania i skupiam się na tym jednym zadaniu.organizacja pracy w domu

 

Rozproszenie

A jeżeli już o rozproszeniu mowa. Praca w domu wiąże się dla mnie z rozproszeniami. Wiem, że to być może nie do końca poprawne i nie do końca zgodne z zasadami efektywności, ale tak działam i tak mi jest najlepiej. Nie sprawdziła się u mnie zupełnie metoda pomodoro, polegająca na pracy przez określoną ilość czasu, z ustalonymi z góry krótkimi przerwami. Jeżeli pisanie albo szukanie informacji dobrze mi idzie, to nie robię przerw, po prostu działam. Śniadanie jem wtedy przy komputerze, chociaż to też nie jest ładne i poprawne. Ale szkoda mi jest przerywać sobie i wybijać się z rytmu. Krótkie przerwy przychodzą mi naturalnie. Potrafię wyczuć, kiedy potrzebuję chwili wytchnienia.Dobra organizacja pracy w domu musi być dostosowana do Twoich potrzeb. Niezależnie od tego, co mówią inni. Wiem, że to banał, ale często zapominany: każdy pracuje swoim trybem.

Uwaga, uwaga przyznaje się bez bicia- podczas pracy zaglądam na social media! Oduczyłam się jednak przesiadywania tam godzinami. Przerwy w pracy są krótkie i inspirujące.  Podglądam wtedy instastory albo snapy ciekawych osób, patrzę na kilka zdjęć. Przeważnie lubię sobie wtedy popatrzeć co się dzieje w śledzonym przeze mnie fragmencie blogosfery. No cóż, jest to ta sfera, która wciąga 🙂 Jeżeli masz ochotę podejrzeć moje social media to zapraszam na mój fanpage oraz na moje konto na Instagramie.

Ale tak jak pisałam, chociaż potrzeba zrobienia sobie przerwy przychodzi naturalnie to staram się, żeby te przerwy były krótkie i inspirujące, a nie „przesiedziane” na scrollowaniu mało interesującej strony.   Jeżeli jednak mam gorszy dzień, to wtedy staram się maksymalnie skupić na wykonaniu zadania.  Wtedy kontroluje się bardziej, w wypadkach ekstremalnych wyznaczam sobie określony czas, w którym mam wykonywać czynności związane z pracą, na przykład : do 10.30 szukam orzeczeń, potem mogę zrobić sobie 10 minut przerwy.

organizacja pracy w domu

Miejsce pracy

Organizacja pracy w domu wymaga od nas zorganizowania porządnego miejsca do pracy. Takiego, żeby przyjemnie nam się siedziało, żeby nie bolały plecy, żeby nie trzeba było co pięć minut wstawać i przeszukiwać okolicznych szuflad w poszukiwaniu jednej zaginionej rzeczy. Przez większość życia, odkąd pamiętam ulubioną pozycją do odrabiania lekcji, nauki a później pracy była dla mnie pozycja półleżąca. Udało mi się tego oduczyć całkiem niedawno i z tego jestem bardzo zadowolona. Pracuję przy biurku, moim podstawowym narzędziem pracy jest mój laptop. Korzystam z modelu o przekątnej ekranu 11.6 cala, co stanowi idealny kompromis pomiędzy wygodą pracy, a koniecznością noszenia komputera ze sobą wszędzie. Ponieważ mój laptop składa się we wszystkie strony i ma dotykowy ekran, to wygodnie czyta mi się na nim  rozmaite materiały czy akta spraw, które prowadzę. Od czasu do czasu zdarza mi się odejść od biurka i pracować w pozycji półleżącej, na kanapie.

Do pracy staram się stworzyć sobie odpowiednią atmosferę. Takie podstawy. Porządek na biurku, miły zapach w otoczeniu. Nie sugerujcie się zdjęciem poniżej. Ustawienie poczynione zostało na potrzeby wpisu. W rzeczywistości nigdy, ale to przenigdy nie stawiam herbaty czy kawy tak blisko laptopa. Dla mnie to gotowy przepis na katastrofę, która skutecznie może pokrzyżować nawet najlepiej zaplanowaną pracę.

organizacja pracy w domu

Wyjście

Podstawą pracy w domu jest dla mnie… wyjście z domu. Traktuję to jako absolutną i bezwarunkową konieczność. Zdarzało mi się nieraz pracować, albo uczyć się przed ważnym egzaminem przez kilka dni z rzędu, bez wychodzenia  na zewnątrz (czy jak się to u nas mówi na pole”). Jedzenie i zakupy miałam zrobione, nie miałam żadnych spraw do załatwienia, nic tylko siedzieć. Po kilku dniach czułam, ze miejsce pracy czy nauki zaczyna mi doskwierać.

Przy sprzyjającej pogodzie idealnie sprawdzi się krótki spacer, może jakaś przebieżka? Zimą, smogowe krakowskie powietrze zazwyczaj nie sprzyja spacerom, dlatego chętnie wybieram aktywność fizyczną w klubie fitness (polecam zajęcia Zumby!). Jeżleli nie mam możliwości zrobienia sobie dłuższej przerwy to wychodzę po prostu gdziekolwiek, na chwilę. Do sklepu po przysłowiowe bułki, zanieść buty do naprawy do osiedlowego szewca, albo do sklepu papierniczego za rogiem po kolorowe długopisy. Po pracy idealnie sprawdzi się też wieczorne wyjście do kina  .

 

Jestem bardzo ciekawa, jak wygląda Twoja organizacja pracy w domu. Lepiej pracuje Ci się rano czy wieczorem? Przerwy krótkie czy długie? Jakieś szczególne tricki? Podziel się, proszę 🙂  Jeżeli uważasz ten post za wartościowy i przydatny, nie zapomnij się nim podzielić. Będzie mi bardzo miło, jeżeli na przykład udostępnisz go na Facebooku.

  • hej, też uwielbiam pracować z rana! często mając dużo zadań wypisuję je i przeznaczam określone godziny w ciągu dnia na ich wykonanie. takim sposobem nawet jak zrobię połowę z planu wypchanego na 200% – zawsze będzie to 100% ;p od tygodnia jednak mój plan zależy od rozkładu mdłości ciążowych 🙂 zazwyczaj jestem w stanie normalnie, efektywnie pracować od 9 do 12…

    • Przede wszystkim gratulacje! Mam nadzieję, że mdłości nie będą za bardzo doskwierały! W takim czasie na pewno najlepiej skupić się na sobie i odpoczynku!;)

  • Podziwiam taką silną wolę, żeby wstawać o piątej rano z własnej woli:) Mi sie to ostatanio zdarzało kiedy uczyłam się do egzaminów. Z pracą w domu u mnie jest tak, że bardzo mnie rozleniwia. Nie mam motywacji i ciągle coś mnie rozprasza ale myślę, że wynika to z tego, że nawet jeśli pracuję z domu to wciąż dla kogoś i nie jest to praca moich marzeń. Mam nadzieję, że kiedy juz zacznę robić to na własny rachunek to perspektywa się zmieni:)

    • Powodzenia w takim razie! Mi wstawanie rano przychodzi naturalnie, chociaż szczerze mówiąc latem jest łatwiej niż teraz, zimą. I też o wiele lepiej pracuje mi się nad czymś, co mi, mówiąc kolokwialnie „pasuje”, motywacja jest wtedy o niebo lepsza!

  • Od kilku dni wstaje o wiele wcześniej i zaczynam działać już rano. Sama odczułam jak dobrze to na mnie wpływa i jak w takiej ciszy lepiej jest mi się skupić. Organizacja pracy w domu to nie lada zadanie. Zwłaszcza jeśli mamy tendencje do tego, żeby sobie odpuszczać, bo zawsze znajdzie się coś ciekawszego. 🙂 Dobra organizacja to podstawa, bez planu ciężko jest czasami zacząć, bo w sumie nie bardzo wiadomo od czego. Robienie przerw i wychodzenie by zająć głowę czymś innym też wskazane, bo ciągłe siedzenie czasami gorzej na nas wpływa niż chwila przerwy. Wbrew pozorom praca w domu wymaga dużej dyscypliny i samozaparcia, by rzeczywiście coś zrobić, a nie stracić dnia na niczym. 🙂 Bo i tak się zdarza nie ma co się oszukiwać 😉

    • Ja sobie raz na czas lubię zrobić taki „dzień lenia” 🙂 Może być pół dnia w pidżamie, z serialami i kompletnie bez ciśnienia 🙂 Ale żebym taki dzień miała, to muszę mieć wszystkie inne sprawy ogarnięte na tip top. Tak, żeby nic mi nie zalegało w głowie . To stanowi dla mnie dodatkową motywację do działania w inne dni 😀

  • Mi zdecydowanie lepiej pracuje się rano, jednak nie za wcześnie. Od 9 do około 13 mam najwięcej energii i praca idzie mi najszybciej i najmilej. Lubie robić sobie przerwy, ale krótkie. Zbyt długie mnie rozleniwiają.

    Jedak na przykład jeżeli chodzi o posty na bloga, to najlepiej pisze mi się je po zmroku. 🙂

    • O! to ciekawe 🙂 Ja wieczorem raczej nie nadaję się do niczego:) Natomiast z przerwami mam zupełnie podobnie 🙂

  • Widzę, że mamy wiele wspólnego jeśli chodzi o organizację pracy w domu. Jedyna różnica polega na tym, że mi lepiej pracuje się wieczór. Rozpraszacze w postaci social media muszą być, tak samo jak i wyjście na pole. No i pies na kolanach.

    • Grunt to znaleźć swoją ulubioną porę i zwierza 🙂 Czasem mam wrażenie, że takie social mediowe rozpraszacze potrafią być naprawdę inspirujące 🙂

  • Praca w domu nie jest dla każdego…przez ponad 8 lat takiego systemu mam już sporo przemyśleń…wiem jedno, to opcja dla mocno zmobilizowanych 🙂

    • Na pewno nie jest to opcja dla osób, które, żeby się zabrać do pracy to muszą mieć jakiś bat nad sobą 🙂 Trzeba się mocno zdyscyplinować, a na dodatek łatwo się pogubić. Ale praca w domu ma też z pewnością wiele plusów. Ja nie ukrywam, że z chęcią mogłabym tak pracować na co dzień. 8 lat to kawał czasu, ciekawa jestem tych przemyśleń!

  • O dużo lepiej pracuję mi się rano, mam wtedy więcej energii i lepiej jest mi się skupić na danym zadaniu. Rano budzi mnie kawa, mam wtedy czas na przegląd social media, śniadanie a później siadam nad pracą. I muszę mieć rozpiskę co mam do zrobienia, jakoś lepiej jest mi zorganizować czas pracy, jak mam napisane co trzeba zrobić 🙂

    • Taka rozpiska to dla mnie podstawa 🙂 Nie tracę czasu na zastanawianie się co powinnam zrobić, tylko od razu przechodzę do działania. A przy okazji jak widzę kolejne zadania odhaczone na takiej checkliście, to mam poczucie dobrze wykonanej pracy 🙂

  • O piątej rano? Wow, ja wstaję o 6 i każdego ranka jest to dla mnie wyzwanie;p

  • Podziwiam za samodyscyplinę i zorganizowanie! Choć moje też do najgorszych nie należy, ale wow!
    Praca w domu jest trudna i bywa zgubna. W swojej czasem biorę home office, ale często siedzę w piżamie pół dnia i dopiero w porze lunchu postanawiam wyjść po zakupy zaczerpnąć powietrza. 🙂 Niby komfort, ale jeśli pracowałabym z domu ciągle, na pewno stworzyłabym podobny tryb do Twojego. Szacun! 🙂

  • Praca w domu zdecydowanie nie jest dla każdego, ja w sumie w domu nie pracuję, ale zawodowo także… jednak wykonuję dużo rzeczy, które można bym pod pracę podporządkować 🙂 Wychodzenie z domu mam zapewnione codziennie – zaprowadzić i odebrać dzieci z przedszkola 🙂 A „pracuję” jak moje urwisy są poza domem 🙂

  • Ehhh, u mnie jest dużo rozpraszacz w domu. Niekiedy chodzę do kawiarni pracować. Tam przynajmniej nie myślę o tym, że powinnam posprzątać 😉

  • Nie mam już żadnego, konkretnego planu. Jak sobie go ustalałam i rozpisywałam, połowy rzeczy nie zrobiłam. Zadania mam wypisane, ale nie kiedy, co mam zrobić.

  • Zgadzam się w 100% z tym planem na piśmie! Mi to bardzo pomaga w codziennej realizacji celów 😉

  • Dopóki nie zostałam mamą, też byłam skowronkiem. I najlepiej mi się pracowało od rana. Teraz mój syn jest ekstremalnym skowronkiem i dochodzę do wniosku, że jednak aż tak wcześnie to nie lubię wstawać 🙂 Dopóki Młody nie pójdzie do przedszkola pracuję głównie wtedy, gdy śpi w ciągu dnia. Wtedy najlepiej mi się pisze teksty na bloga, ale także komentuje 😉 Wieczorem, gdy Młodego przejmuje jego Tata, czasem kończę to, czego nie zdążyłam wcześniej, albo przygotowuję grafiki do tekstów. Na tę porę zostawiam raczej kwestie techniczne. Największą trudnością jest brak możliwości przewidzenia ile Młody będzie spał w dzień, więc robię tylko plany minimum – to jest chyba jedyny trick, który stosuję. Jak plan minimum jest wykonany, robię kolejne rzeczy, albo mam przerwę gratis 🙂

  • Joanna Rułkowska

    Też zdecydowanie jestem rannym ptaszkiem. Jesteśmy chyba podobne jeżeli chodzi o kwestię organizacji. Wczesne wstawanie, plany zadań i przynajmniej krótki spacer po obiedzie. Pozdrawiam 🙂

  • U mnie się zmieniło. Kiedyś byłam sową, dziś raczej skowronkiem, chociaż bywa różnie 😉 Jeśli chodzi o pracę z domu, ja pracuję od kilku lat z domu na cały etat i na początku uwielbiałam ten stan, po kilku latach dochodzę do wniosku, że dla mnie optymalnym rozwiązaniem jest praca z domu połączona z pracą na zewnątrz (3 dni tu, 2 dni w biurze). Wtedy pracuje mi się najlepiej, no i najwydajniej. Pozdrawiam 🙂

  • Ciągle szukam równowagi w pracy w domu. Ciągle mi nie idzie. Niestety jestem sową, próbowałam się przestawić na poranne wstawanie i działanie, ale nie dao rady, organizm wygrał. Najlepiej pracuje mi się w nocy, w ciszy,m ciemności. Kiedy zacznę działać, zatopię się w pracy, już się nie rozpraszam. Ale rozpoczęcie jakiegoś działania, to mordęga. Tego nie potrafię, wiecznie odkładam, zaglądam na różne strony i tak dalej. Drugi problem to zorganizowanie czasu na pracę. Teraz siedzę w domu i ciągle coś jest ważniejsze, spotkanie, wyjście do sklepu, komunikatory internetowe. Coś się zawsze znajdzie.
    Metoda pomodoro sprawdziła się u mnie na krótszą metę. Na dłuższą sama zaczęłam wyczuwać, kiedy potrzebuję przerwy. Inaczej jest przy pisaniu, inaczej, kiedy muszę się na przykład czegoś nauczyć.

Scroll to top