Kreowanie wymarzonego życia, jak zacząć?


Tyle ostatnio się słyszy na temat brania życia we własne ręce, brania odpowiedzialności za jakość swojej codzienności, świadomego planowania, kształtowania odpowiednich nawyków i dążenia do celu. Kreowanie wymarzonego życia jest tematem niezwykle ciekawym. Łatwo jest się jednak pogubić w natłoku w różnorodnych informacji na ten temat. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu nie zastanawiałam się na tym, czego tak naprawdę chcę. Też masz czasem to poczucie? Życie płynie, zajmujesz się wieloma bez refleksji nad tym, czy tak naprawdę spełniasz swoje marzenia i wykorzystujesz swoje możliwości?

                Ja też długi czas płynęłam z prądem. Wiele czynności wykonywałam z automatu. Nie zastanawiałam się czy to co robię, jest rzeczywiście tym o czym marzę. Potem przychodziły chwile marudzenia. Bo nie jestem zadowolona z tego i z tego, bo jestem zmęczona, bo inni mają lepiej, bo wszystko jest niesprawiedliwe. I wiesz co? Doszłam w końcu do wniosku, że mam dwa wyjścia, albo będę siedzieć i marudzić, albo wezmę w końcu odpowiedzialność za to jak wygląda moja codzienność i krok po kroku eliminować będę to, co mnie nie cieszy, a pielęgnować to, co jest dla mnie ważne i co napawa mnie radością.

                Kreowanie wymarzonego życia może nie być proste. Łatwiej jest siedzieć na kanapie i marudzić, że znowu nic mi nie wyszło. Często też jesteśmy w sytuacji, w której trudno jest przejąć stery. Nie każdy ma możliwości, chociażby finansowe na przeprowadzenie w życiu rewolucji. Jeżeli jednak chcesz zacząć, mam dla ciebie kilka prostych porad- z własnego  i cudzego doświadczenia, z informacji zasłyszanych i podczytanych. Nie odkrywam tu Ameryki, po prostu dzielę się z Tobą, tym co pomogło mnie. Jak zacząć kreowanie wymarzonego życia?

Kreowanie wymarzonego życia zacznij od wizji

Zanim zaczniesz działać, musisz wiedzieć na czym Twoje działania mają się skupić. Tu często zaczynają się pierwsze problemy. A co jeśli nie wiem? Nie wiem co lubię, nie wiem co bym chciała robić, kim chcę być za pięć czy dziesięć lat. Nie mam jednej pasji, w niczym nie jestem dobra. Co zrobić? Pomyśl. Poszukaj. Ja na przykład nadal jestem w takim punkcie, gdzie wizja mojego wymarzonego życia wciąż jeszcze się tworzy. Mam jej zarys, ale nie jest ona dokładnie sprecyzowana. Zresztą, moim zdaniem nie ma w tym nic złego. W końcu z biegiem czasu każda wizja ewoluuje. Nie ma tak, że to co postanowimy sobie teraz będzie dla nas aktualne za 10 lat. Dobrze jest jednak wyznaczyć sobie ogólny kierunek i zajmować się działaniami i relacjami, które go wspierają.

Na początek pomyśl o tym, w jakiej sytuacji jesteś teraz. Z których elementów swojego życia jesteś zadowolona, a które Ci doskwierają. Może lubisz swoją pracę, ale wkurza Cię to, że zarabiasz za mało. Może cieszą Cię relacje z rodziną, ale czujesz, że tkwisz w związku, który nie zaspokaja Twoich potrzeb? Zbadaj dokładnie każdy aspekt swojego życia : rodzinny, finansowy, zawodowy, kwestie rozwoju osobistego, zdrowia czy nawet urody. Pomyśl o swoim otoczeniu, czy jesteś zadowolona z miejsca, w którym żyjesz, z tego jakimi ludźmi się otaczasz, z rytmu Twojego typowego dnia. Na te przemyślenia poświęć trochę czasu. Podejdź do tego na poważnie. Najlepiej będzie, jeżeli sobie to wypiszesz, rozrysujesz, albo ocenisz w punktach w skali jeden do 10 stopień zadowolenia z każdego z poszczególnych aspektów. Tak, żebyś wszystko miała czarno na białym.

Kiedy już wiesz z czego jesteś mniej więcej zadowolona, a które elementy Twojej codzienności Ci nie odpowiadają, pomyśl, jakie powinny te elementy być, żeby cię ucieszyć. Na przykład, jeżeli nie jesteś zadowolona z miejsca w którym żyjesz pomyśl, jakie miejsce byłoby wymarzone ( czy byłaby to urocza kamienica w centrum miasta, czy może mały biały domek na wsi).  Pamiętaj, żeby wizja, którą próbujesz tworzyć była w miarę spójna.  Nie wszystko da się pogodzić. Jeżeli myślisz o życiu w apartamencie przy Rynku Głównym w Krakowie, to musisz mieć świadomość, że nie będzie to miejsce ciche i spokojne. Jeżeli okaże się, że większość dziedzin Twojego życia wprawia Cię w niezadowolenie, pamiętaj, że masz dwie drogi. Możesz usiąść i powiedzieć, że Twoje życie jest tak beznadziejne, że nie ma sensu nad nim pracować, albo wstać i powoli zacząć je zmieniać. Pomyśl o tym, które rozwiązanie przyniesie Ci więcej satysfakcji za kilka lat.

kreowanie wymarzonego życia

Pomyśl, czy naprawdę tego chcesz, ze wszystkimi tego konsekwencjami

                Pomimo tego, że tworzenie wizji wymarzonego życia wiąże się mocno z bujaniem w obłokach, to pamiętaj, żeby sprowadzać się od czasu do czasu na ziemię. Wyobrażenia mają to do siebie, że często odbiegają od rzeczywistości.  Często, kiedy myślimy o tym, co chcielibyśmy zmienić, myślimy tylko o rezultatach. Na przykład wyobrażam sobie, że chciałabym być fit. Co to oznacza? Mam szczupłą, umięśnioną sylwetkę, zdrowo się odżywiam, na moim Instagramie lądują zdjęcia ładnych talerzy i zdjęcia z siłowni, a moi znajomi na mój widok pieją z zachwytu. O czym nie myślę? Że nieodłącznie z tą wizją powiązać trzeba przelany pot, piekące z bólu mięśnie, zadyszkę. Że nie komponują się z tym przedłużające się do białego rana wieczory przy winie, pizzy i czekoladzie dwa razy w tygodniu.

Inna wizja : chciałabym przebiec maraton. Co widzę? Siebie szczęśliwą wbiegającą na metę, medal wiszący w pokoju na honorowym miejscu. Czego nie widzę? Dziesiątek, setek a może i tysięcy godzin treningów w różnych warunkach pogodowych, kontuzji, gorszych dni, obostrzeń i ograniczeń, systematycznej pracy.

                Wizja numer trzy : chciałabym być piosenkarką/pisarką/aktorką. Co widzę? Siebie uwielbianą przez tłumy, występy i wywiady, zdjęcia w gazetach. Czego nie widzę? Godzin spędzonych nad trenowaniem głosu, doskonaleniem warsztatu. Tremy i stresu przed wystąpieniami publicznymi, albo na przykład 9 długich godzin spędzanych codziennie przy komputerze stukając w klawiaturę.

                Łapiecie o co chodzi? Myśląc o tym, jak chciałabyś ułożyć swoje życie, pomyśl o tym czego tak naprawdę chcesz. Nie ma sensu snuć wizji siebie w małym domku z pięknym ogródkiem na zapadłej wsi, życia zgodnego z naturą, jeżeli tak naprawdę nigdy w życiu nie pociągały Cię prace ogrodowe, jeżeli muchy i pająki doprowadzają Cię do ataki paniki, przywykłaś do komunikacji miejskiej i nie wyobrażasz sobie tygodnia bez obiadu albo sojowej latte w ulubionej hipsterskiej restauracji.

                     Racjonalne podejście przy tworzeniu wizji swojego życia polega moim zdaniem na tym, żeby uwzględniać w niej zarówno plusy jak i minusy danej sytuacji. Dobrze jest brać pod uwagę nie tylko cel sam w sobie, ale także to, jak wygląda droga do tego celu. Nie powinnaś zapominać też o tym, jak wyglądać będzie życie po osiągnięciu celu.  Dobrze jest szczerze porozmawiać ze sobą, na temat tego, czy chęć wykonania danego zadania czy osiągnięcia określonego statusu  jest na tyle  silna, że warto dla niej zgodzić się na wszelkie niedogodności.

                Gdybym miała to podsumować w jednym zdaniu , to powiedziałabym, że kreowanie realnej wizji idealnego życia wymaga od nas najpierw przyznania, że nic nie jest idealne.

kreowanie wymarzonego życia

Pomyśl o konkretnych celach, najlepiej spisuj je codziennie

                Żeby swoją wizję sprowadzić na ziemię i zacząć wcielać w życie, dobrze jest wyznaczyć sobie konkretne cele. Jak to zrobić? Metod jest bardzo wiele. Przedstawię Ci tę, która najbardziej mi pomogła. Przeczytałam o niej w jednym z wywiadów z Danielem Tracy oraz w książce Kamili Rowińskiej „ Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale”. Polega ona na poświęceniu codziennie kilku minut na zastanowienie się nad swoją przyszłością, a następnie na wypisaniu 10 celów na najbliższy rok/najbliższe dwa lata, które to cele mają Cię to tego wymarzonego życia zbliżyć. Kup sobie osobny zeszyt lub notes, cele spisuj na oddzielnych stronach. Ważne żeby cele były konkretne i możliwe do wykonania. Nie wpisuj sobie : za dwa miesiące kupuję sobie mieszkanie, jeżeli Twoje konto świeci pustkami a możliwości kredytowe są żadne.

                Nie wierzysz, że to może działać? Przyznaję, że po przeczytaniu o codziennym spisywaniu celów również nie byłam do tego nastawiona entuzjastycznie. Miałam wrażenie, że to jedna z tych magicznych metod, które mają poprawić nam humor, ale w rzeczywistości do niczego nie służą. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze codzienne spisywanie celów sprawia, że ciągle sobie o nich przypominam. Ponieważ robię to rano, potem w ciągu dnia częściej o swoich celach myślę. To pomaga mi skierować część działań na ich realizację. Codzienne spisywanie celów uczy mnie również pewnej systematyczności. Pierwszy zeszyt kupiłam kilka miesięcy temu, teraz kończę już kolejny. A najciekawsze jest to, że całkiem sporo z wypisywanych codziennie celów udało mi się po drodze zrealizować.

Zacznij działać, codziennie, systematycznie, małymi krokami

                Kiedy już masz ogólny zarys tego, w którą stronę chcesz iść, zacznij działać. Niezwłocznie. Bez zbędnego zastanawiania się i snucia planów w nieskończoność. Pamiętaj, że kreowanie wymarzonego życia to proces ciągły. To nie będzie wyglądało tak, że popracujesz nad nim przez miesiąc, a potem będziesz mogła tylko leżeć i odcinać kupony. Przygotuj się też na to, że może być tak, że nie wszystko uda się od razu.

                Ja stosowałam i stosuję metodę małych kroków. Wydaje mi się to najbardziej skuteczne i sprawdza się u mnie. Powoli zmieniam swoje nawyki i wiesz co? Okazuje się, że nawet zmiany drobnych przyzwyczajeń pozwalają w konsekwencji na znaczną poprawę jakości codziennego funkcjonowania. Jest wiele rzeczy których chciałabym się nauczyć, ale ciągle brakuje mi czasu. Mogłabym sobie powiedzieć, że skoro nie mam czasu, to trudno. Ale postanowiłam powciskać drobne rozwojowe aktywności tam gdzie się da. Dlatego w czasie podróży do pracy i z pracy słucham interesujących mnie podcastów. W ciągu dnia praktycznie nie zajmuje to dodatkowego czasu, ale w ciągu kilku miesięcy potrafi przynieść  wymierne efekty. Nie mam możliwości, żeby zapisać się na kurs hiszpańskiego, ale uczę się codziennie tego języka średnio przez dziesięć minut poprzez aplikację mfiszki. Na pewno nie przyniesie to tak szybkich rezultatów jak intensywne szkolenie, ale na pewno przyniesie większe niż nicnierobienie.

kreowanie wymarzonego życia

                Najważniejsze jest to, żebyś uwierzyła w to, że masz możliwości, żeby rozpocząć kreowanie wymarzonego życia. Tak jak każdy. Jeżeli nie wierzysz spróbuj pomimo to i koniecznie daj znać jak Ci idzie. Jeżeli masz poczucie, że tkwisz w błogim nicnierobieniu, to koniecznie zajrzyj do mojego wpisu o tym, jak wyrwać się z marazmu.

 A może kreowanie wymarzonego życia to twój konik i masz jakieś rady, którymi mogłabyś się podzielić ze mną?

  • Każde marzenie i zrealizowany cel najczęściej poprzedzony jest ciężką pracą i od tej pracy trzeba zacząć. Świetny wpis! 🙂

  • Zgadzam się, wpis rewelacyjny! Idealny na początek miesiąca, na pierwszy dzień. Tylko od nas zależy, czy będzie to pierwszy dzień miesiąca, jak każdego innego, czyli obiecanki cacanki, a głupiemu radość, czy faktycznie wybuchnie radośnie maleńki przełom i zostawi po sobie trwały ślad. Zasiałaś dobre ziarno, Moja Droga. Oby choć u jednego czytelnika wykiełkowało. Tego życzę!

    • Dziękuję bardzo! Cieszę się, że wpis się spodobał. A jeżeli to ziarenko wykiełkuje chociaż u jednego czytelnika to będę w siódmym niebie! 🙂

  • Wydaje mi się, że i przede mną taki rozrachunek ze sobą samą. Z pewnością skorzystam z Twoich rad, bo mam wrażenie, że to będzie dobra droga.

    • Trzymam kciuki! Po pierwsze za to, żeby rozrachunek z samą sobą był owocny. Czasem najtrudniej jest właśnie przeprowadzić ze sobą taką szczerą rozmowę. A po drugie, żeby wszystko co sobie zaplanujesz udało się zrealizować. Powodzenia i koniecznie daj znać jak idzie! Pozdrawiam.

  • Bardzo celne uwagi…często widzimy tylko to, co zewnętrzne, a to, co się kryje za sukcesem już niekoniecznie. I wtedy rzucamy się na nasze marzenia zbyt zachłannie

    • Oj tak, rzucamy się zbyt zachłannie i tracimy zapał bardzo szybko, kiedy tylko okazuje się, że coś wygląda nieco odmiennie od naszych wyobrażeń. Sama przerabiałam to kilka razy. Na szczęście wyciągnęłam z tego cenną lekcję 🙂

  • W zasadzie jeszcze takiego rozrachunku nie robiłam. Zazwyczaj były to dość mgliste pomysły, bez zapisywania ich. Nawet teraz, jak je mam, nie umiem ich zapisywać.

    • Koniecznie spróbuj! Może to okazać się bardzo pomocne. Jest trochę tak, że to co na piśmie bardziej się wierzy i to co na piśmie bardziej do nas dociera. To co mamy w głowie lubi z niej czasem wylatywać 🙂 A takie ujęcie pomysłów w słowa i utrwalenie ich na piśmie może okazać się milowym krokiem do ich realizacji! Powodzenia!

  • Planowanie, spisywanie tego co chcemy osiągnąć, dokąd chcemy dojść jest niezwykle ważne – słowo zapisane na papierze ma moc 🙂 bo już istnieje materialnie, teraz wystarczy tylko zacząć działać, aby ze słowa powstało coś więcej 🙂 Kiedyś miałam sceptyczne podejście do planowania, ale teraz widzę ogromne plusy, przede wszystkim przestałam działać chaotycznie. Nie raz zrobię coś na co normalnie ciężko byłby mi się zdobyć, brakowałoby mi odwagi itp, ale przez to że mam to zapisane w plannerze mój umysł traktuje to trochę jak obowiązek 🙂

Scroll to top