Koszty uzyskania przychodu przez blogera

 

Prawo podatkowe i kwestie związane z tym zagadnieniem to temat rzeka. Często obcy i niezrozumiały nie tylko dla przeciętnych zjadaczy chleba, ale i dla prawników, którzy się tym nie zajmują w swojej codziennej praktyce. Przyznaję się bez bicia – ja do nich należę. Ostatnio jednak koleżanka podesłała mi interpretację podatkową, dotyczącą tego ,  jakie są koszty uzyskania przychodu przez blogera. Interpretacja wzbudziła moje zainteresowanie. Sama byłam zdziwiona tym, że podatki mogą okazać się ciekawe. Pomyślałam, że ten temat może zainteresować również Was. Postaram się przy okazji Was nie zanudzić prawniczym bełkotem, ale nie mogę obiecać, że się to uda. W końcu mówimy o podatkach.

Koszty uzyskania przychodu

Na początek, krótki wstęp dla osób, które w temacie są zielone. Co to  w ogóle są koszty uzyskania przychodu? Ano tak w telegraficznym skrócie, a przy okazji powtarzając definicję ustawową są to koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów. Definicję znajdziecie w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych. Przepis art. 23 tejże ustawy zawiera pewne wyłączenia wskazując, których wydatków nie uważa się za koszty uzyskania przychodu. Podatek płacimy od dochodu, a zatem od nadwyżki sumy przychodów z działalności nad kosztami uzyskania tychże przychodów. Im więcej wykażemy kosztów uzyskania przychodu, tym dochód będzie niższy, a co za tym idzie, mniejszy będzie również podatek należny do zapłacenia.

Koszty uzyskania przychodu przez blogera

A co z blogerami? Wiadomo, kategorie blogów są różne. Różny jest też cel ich prowadzenia. Nie brakuje jednak blogów prowadzonych w celach zarobkowych. Zarabia się przede wszystkim na wynajmie powierzchni reklamowej, tekstach sponsorowanych, współpracach, konkursach i tak dalej.  Żeby blog zarabiał musi mieć najpierw czytelników, a żeby zdobyć czytelników  bloger przeważnie musi najpierw z własnej kieszeni wyłożyć pieniądze na domenę, serwer, niezbędny sprzęt i szereg innych wydatków. Jeżeli blog ma traktować o podróżach, zanim zjawią się sponsorzy gotowi fundnąć nocleg w hotelu do recenzji, najpierw bloger musi takich hoteli zrecenzować trochę, a za nocleg zapłacić sobie sam.

Nie skłamię, jeżeli powiem, że profesjonalne blogowanie jest stosunkowo nową materią, również jeżeli chodzi o prawo podatkowe. Minie na pewno trochę czasu, zanim zostanie wypracowane jednolite orzecznictwo dotyczące tego, co stanowi koszty uzyskania przychodu przez blogera. Do izb skarbowych napływają wnioski dotyczących tego, czy można sobie np. wpuścić w koszta zakupy produktów, które będą recenzowane na blogu, książek, podróży, z której napiszemy relacje, biletów na film lub sztukę teatralną, którą chcemy zrecenzować. A co z kosztem sprzętu fotograficznego, zakupionego celem dokumentowania wypraw i ozdabiania wpisów? Jakie są interpretacje podatkowe? Jak to zwykle bywa- różne.

photo-1470305585628-a7d2cb18efa2

Podobny przypadek, inna decyzja

Znalazłam dwa orzeczenia, których stan faktyczny jest nieco podobny.

Przypadek pierwszy :

wnioskodawczyni prowadzi działalność gospodarczą, zamierza założyć w ramach działalności bloga, na którym zamieszczać będzie reklamy, będzie brać udział w programach partnerskich, kampaniach reklamowych itd. Blog ma być lifestylowy, z recenzjami filmów, spektakli, koncertów, opiniami o miejscach ( knajpy, gabinety kosmetyczne, hotele, fitnesscluby), testami produktów i relacjami z podróży. Koszty uzyskania przychodu blogera w tym przypadku to oprócz serwera, domeny także zakup sprzętu fotograficznego. Poza tym blog ma być dwujęzyczny ( bo to zwiększa ilość czytelników, a co za tym idzie sponsorów, a co za tym idzie pieniędzy), dlatego też potrzebne są lekcje angielskiego i tłumacz.  Dodatkowo kosztami mają być wydatki poniesione bezpośrednio przy tworzeniu wpisu, np. zakup biletu do kina, na wystawę, koszty podróży, hotelu, usług gastronomicznych. Wnioskodawczyni wskazała, że nie będą to wydatki osobiste, skoro opłacone mają być wydarzenia opisywane na blogu.

Przypadek drugi:

Wnioskodawca prowadzi działalność gospodarczą w ramach której prowadzi blog prawniczy. W planach ma blog lifestylowy. Blog zarabiać ma tak jak poprzednio na reklamach – zarówno na dzierżawie powierzchni reklamowej jak i na reklamach z systemów reklamowych, na akcjach reklamowych, artykułach sponsorowanych, współpracach. Blog też ma być dwujęzyczny, też potrzeba sprzętu fotograficznego.  Mają pojawić się także recenzje filmów czy spektakli. Koszty analogiczne jak w pierwszym przypadku.

Odpowiedzi z Izb Skarbowych?

W pierwszym przypadku : Interpretacja Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie  z dnia 14 października 2015r. ( IPPB1-4511-1035/15-2/AM) dopuściła możliwość zaliczenia wydatków do kosztów uzyskania przychodu.  W przypadku drugim : Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy, całkiem zresztą niedawno, bo w sierpniu tego roku, w interpretacji podatkowej nr ITPB1/4511-408/15/MR uznał, że wydatki te nie mogą być uznane za koszty uzyskania przychodu przez blogera. W interpretacji podatkowej wskazano, jakie przesłanki muszą zostać spełnione, żeby wydatek mógł za taki koszt zostać uznany.

Wydatek przede wszystkim musi ponieść podatnik ( nie można oczywiście w koszty uzyskania przychodu wpuścić biletów do kina sponsorowanych przez dającego zlecenie na napisanie recenzji danego filmu, bilet musi być zakupiony z majątku podatnika). Poza tym koszt poniesiony musi być celem uzyskania przychodu lub zabezpieczenia źródła przychodu oraz pozostawać w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą. Wydatek ten nie może być podatnikowi zwrócony – nie można za koszt uzyskania przychodu uznać wykupionego noclegu w hotelu, jeżeli na przykład biuro podróży, które reklamuje bloger zwraca mu później za ten nocleg. Trzeba pamiętać też o tym, że wydatek należy udokumentować. Jak wspominałam, w art. 23 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych znajdują się wydatki nieuznawane za koszty uzyskania przychodu. Katalog ten jest długi i nie będę Was nim męczyć. Jako ciekawostkę zapamiętajcie, że nie można uznać za koszt uzyskania przychodu grzywien i kar pieniężnych orzeczonych w postępowaniu karnym, karnym skarbowym, administracyjnym i w sprawach o wykroczenia oraz odsetek od tych grzywien i kar. Nie ma lekko.

W opisywanym wyżej przypadku Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy uznał, że wydatki związane z prowadzeniem bloga nie mogą stanowić kosztów uzyskania przychodów z działalności gospodarczej, której przedmiotem jest udostępnienie powierzchni reklamowej. Uznano, że nie ma tutaj związku przyczynowo – skutkowego pomiędzy wydatkami  a celem jakim ma być uzyskanie przychodu

photo-1468779036391-52341f60b55d

Koszty akcesoriów dziecięce a koszty uzyskania przychodu przez blogera traktującego o parentingu

W podobnym tonie, choć w nieco innej sytuacji, wypowiedział się  Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach. Interpretacja indywidualna ( IBPB-1-1/4511-172/16/EN) również jest stosunkowo świeża, wydana została w maju tego roku. Wnioskodawca prowadził działalność gospodarczą w ramach której prowadził bloga o szeroko pojętej tematyce parentingowej i lifestyleowej. W ramach tego bloga przeprowadza m.in. testy produktów dla dzieci, pisze ich recenzje. Na pytanie czy wydatki na zakup akcesoriów, ubranek i produktów dla dzieci stanowić będą koszty uzyskania przychodu przez blogera, odpowiedziano przecząco. Wydający interpretacje również nie dopatrzył się związku przyczynowo skutkowego pomiędzy wydatkami  a celem jakim ma być uzyskanie przychodu. Nadto wskazano, że w sytuacji zakupu tego typu przedmiotów (podobnie zresztą jak i w wypadku kosmetyków) nie sposób znaleźć obiektywnego kryterium, dzięki któremu można by było odróżnić wydatków , które miałby by być ponoszone celem prowadzenia bloga, od wydatków typowo prywatnych, z blogiem, a co za tym idzie i z działalnością gospodarczą niezwiązanych.

Co poradziłabym zastanawiającym się czy dany wydatek można uznać za koszty uzyskania przychodu blogera? Chyba najpewniejszą drogą jest zwrócenie się do właściwej Izby Skarbowej z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej. Wniosek składa się na odpowiednich formularzach, który możecie znaleźć na stronie Ministerstwa Finansów. Wniosek należy skierować do Dyrektora właściwej Izby Skarbowej ( w Warszawie, Bydgoszczy, Katowicach,  Łodzi, albo Poznaniu ),który wydaje interpretację w imieniu Ministra Finansów. Wniosek składa się za pośrednictwem odpowiedniego Biura Informacji Podatkowej.

Mam nadzieję, że wpis okaże się dla was ciekawy, a jeżeli niekoniecznie ciekawy, to chociaż przydatny. Jak widać prawo podatkowe dotyka bardzo różnych dziedzin naszej rzeczywistości. Starałam się Was nie zanudzić powyższym wywodem, jeżeli dotrwaliście do końca, to mogę być chyba zadowolona 🙂 . 

 

 

 

  • Dobrze, że dopiero dorabiam się czytelników i jeszcze mnie te dylematy nie dotyczą. Jeszcze jestem na etapie, gdzie wszystko idzie z mojej prywatnej kieszeni.

    • W wielu przypadkach takie zapytania o interpretacje dotyczą właśnie sytuacji, kiedy dany podmiot zakłada dopiero swoją witrynę i chce sobie wpuścić w koszty wydatki czynione celem zapełnienia bloga treścią i zdobycia czytelników i sponsorów. Podejście typowo biznesowe 🙂

  • Bardzo ciekawy i przydatny post tym bardziej, że bloger staje się zawodem dla wielu.

    • Cieszę się, że udało się nie zanudzić podatkami 🙂 Tematyka faktycznie jest ciekawa, szczególnie, że to cały czas nowy obszar i pewnie interpretacje w wielu aspektach będą się od siebie różniły, zanim utrwali się jedna linia interpretacyjna.

  • Ważny temat! Ja ostatnio spotkałam się z kilkoma interpretacjami odnośnie wysokości podatku w przypadku współpracy z agencją z zagranicy. I najlepsze jest to, że te interpretacje zostały mi przedstawione w jednym US 🙂

    • Dlatego tak ważne jest, żeby praktycznie w każdej wątpliwej sytuacji składać wniosek o interpretację. Tak, żeby mieć chronione, mówiąc kolokwialnie, cztery litery 🙂 To zaskakujące, że nawet w ramach jednego US, można doczekać się rozbieżnych informacji, ale niestety tak to chyba funkcjonuje.

  • Najdziwniejsze dla mnie jest to, że przepisy nie są jednoznaczne, tylko co Izba Skarbowa, to inna interpretacja. Zależy jak się komu uwidzi.

    • Mam wrażenie, że przepisy prawa podatkowego to trochę jak magia. Nie da się tego ogarnąć w sposób racjonalny 😀
      Wątpliwości co do interpretacji mają zarówno ci, którzy prawo pisali, jak i ci którzy na co dzień je egzekwują. Niepewność nie rzadko towarzyszy profesjonalnym doradcom podatkowym.

  • Bardzo przydatny post, dlatego dziękuję za jego dodanie do Linkowego Party 🙂 Jeszcze nie prowadzę działalności gospodarczej, ale mam nadzieję, że blog się rozkręci i to się zmieni.

    • Życzę powodzenia w rozkręcaniu bloga. I oby jak najmniej problemów z urzędami skarbowymi w przyszłości.

  • Super 🙂 Wszystko jasno wytłumaczyłaś. Na pewno wrócę do tego wpisu, gdy zacznę zarabiać na blogu (czyli za jakieś kilka lat, haha).

    • Cieszę się, że pomimo podatkowej tematyki wpis okazał się zdatny do czytania i zrozumienia. Pozdrawiam 🙂

  • Dzięki za te informacje. Jeśli dobrze kojarzę, kiedyś Michał Szafrański też pisał, albo mówił w podcaście szerzej na ten temat. Pozdrawiam 😉

    • O! C Ciągle obiecuje sobie, że posłucham jego podcastów i … ciągle czekają w kolejce 🙂 Z chęcią posłucham tego o tej tematyce, jeżeli uda mi się go znaleźć. Pozdrawiam 🙂

  • To jest właśnie polskie prawo…jest dobrze dopóki ktoś się nie doszuka nieprawidłowości. na pewno liczy się też skala i czy zwyczajnie bloger „nie przegina”, jeśli zaliczy do kosztów kilka produktów, podróży służbowych problemu nie będzie, gorzej, gdyby robił to na wielką skalę a dodatkowo nie uzyskiwał żadnych dochodów, czyli był formalnie ciągle na minusie

  • Uff…w tych wszystkich przepisach to utonąć czasem można, a jeszcze ciekawiej gdy jedni urzędnicy mówią co innego, a inni co innego 🙂 Ciekawy artykuł, może się przydać, jeśli w końcu zdecyduję się kiedyś na własną działalność. Póki co przerażają mnie te wszystkie opłaty, podatki i łatwiej pracować u kogoś 🙂

  • Ciekawy artykuł. Jestem blogerką kulinarną i zarabiam mniej więcej w ten sposób jak opisałaś wyżej przypadki. Wliczam wszystkie koszty związane z zakupem nowego sprzętu, kuchennych gadżetów i produktów zakupionych do przygotowania przepisu. Nigdy nie miałam problemu ze skarbówką…