Jak jeździć rowerem po mieście i nie zwariować? Przepisy dla rowerzystów

Jak jeździć rowerem

Określenie miejska dżungla nabiera dla mnie bardzo szczególnego wydźwięku na miejskich drogach, dróżkach i chodnikach. Tutaj nie brakuje drapieżników, a walka o terytorium i wpływy jest zażarta. Rowerzysta wpadający na pieszego? Kierowca przejeżdżający dwa centymetry od rowerzysty? Spacerowicz podziwiający świat wokół ze ścieżki rowerowej? Korek za rowerzystą, którego ciężko wyprzedzić na wąskiej osiedlówce? Każdy może wszystko i każdy ma rację.  Jak jeździć rowerem po mieście zgodnie z przepisami i nie zwariować?

Oczywiście poniżej wymienione przepisy obowiązują jak najbardziej nie tylko w miastach, ale i poza nimi. Przypominam, że na blogu wcześniej pisałam o tym, jakie jest obowiązkowe wyposażenie roweru – warto to wiedzieć zanim wyjedziemy na drogę!

Droga dla rowerów, ścieżka rowerowa

Pierwsza i podstawowa zasada, najprostsza i najwygodniejsza.  Jak jeździć rowerem po mieście, to najlepiej po  specjalnie wyznaczonej dla rowerów drodze albo po specjalnie wyznaczonym dla rowerów pasie ruchu. W teorii bardzo proste. W praktyce pojawia się kilka problemów.

Po pierwsze : jeżeli droga dla rowerów została wyznaczona, to jazda po niej jest, co do zasady obowiązkiem, a nie przywilejem rowerzysty.  To wynika bezpośrednio z przepisów, które wskazują , że :

Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. ( art. 33 ust. 1 Prawo o ruchu drogowym)

Ten temat pojawił się również ostatnio w jednym z orzeczeń sądowych. W sprawie te,j rowerzysta jechał po jezdni, pomimo tego, że znajdowała się tam droga rowerowa. Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy w Warszawie V Wydział Karny, uznał winę rowerzysty, wskazując w uzasadnieniu, że :

„Podnieść bowiem należy, iż przepisy ustawy p.r.d. o poruszaniu się po drodze dla rowerzystów mają charakter bezwzględnie obowiązujący i rowerzysta nie może decydować, czy będzie się po tej drodze poruszać, czy też nie. Odstąpienie od obowiązku jazdy po drodze dla rowerów byłoby usprawiedliwione, gdyby skorzystanie z niej było niemożliwe lub zwiększało zagrożenie dla rowerzysty lub innych uczestników ruchu, np. gdyby była uszkodzona, oblodzona czy też prowadzone byłyby na niej wykopy.” (m. st. Warszawy w Warszawie V Wydział Karny, Sygn. akt VW 4392/16)

Orzeczenie to na dzień publikacji niniejszego wpisu nie jest prawomocne.

Kontrapasy rowerowe

Bardzo popularne na ulicach jednokierunkowych. Są to pasy ruchu wydzielane, jak napisałam wcześniej na ulicach jednokierunkowych, ale przeznaczone dla ruchu rowerów w kierunku przeciwnym do obowiązującego pojazdy na danej ulicy.  Mówiąc kolokwialnie, ulica dla samochodów jest jednokierunkowa, ale po kontrapasie możemy rowerem jechać, w stosunku do kierunku samochodowego „pod prąd”. Pierwsze kontrapasy powstawały u nas już w latach 90 tych, ale nadal ich użytkowanie bywa nieprawidłowe.

Kontrapasy rowerowe najczęściej oddzielone są od pozostałej części jezdni linią, oznaczone odpowiednimi znakami drogowymi. Na kontrapasie mamy przeważnie narysowany rower z zaznaczeniem kierunku jazdy. Najważniejszą informacją jest to, że kontrapasy są jednokierunkowe!  Jeżeli chcemy jechać w kierunku przeciwnym do wyznaczonego na kontrapasie, to jedziemy „normalnie”, po prawej stronie jezdni, tak jak na danej ulicy jeżdżą samochody.

Drogi pieszo-rowerowe

Ścieżek rowerowych ciągle w niektórych miastach brakuje.  Często spotkać można natomiast drogi pieszo- rowerowe. Są to takie drogi, po  których poruszać mogą się zarówno rowerzyści, jak i piesi. Jak koegzystować na takich drogach? Moja rada od serca – z zachowaniem ostrożności i zdrowego rozsądku. Pamiętać trzeba jednak o tym, że  zgodnie z przepisami, pierwszeństwo na takiej drodze ma pieszy.

Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym. ( Prawo o ruchu drogowych, art. 33 ust. 1)

Na marginesie przestroga dla pieszych, pierwszeństwo pieszego, wcale nie oznacza, że pieszy może absolutnie wszystko. Zainteresowanych tym zagadnieniem zapraszam do wpisu o tym, jak poruszać się w strefie zamieszkania.

Czy można jeździć rowerem po chodniku

Z tym pytaniem spotykam się bardzo, bardzo często. Co do zasadny nie można jeździć rowerem po chodniku, ale jak każda zasada, tak i ta doznaje pewnych wyjątków.

Kiedy można jeździć rowerem po chodniku lub drodze dla pieszych?

 kiedy kierujący rowerem opiekuje się jadącym na rowerze dzieckiem, w wieku do lat 10. Wiadomo. Z małym dzieckiem bezpiecznie jest jechać po chodniku. W takiej sytuacji dozwolona jest również jazda po lewej stronie jezdni, na zasadach określonych w przepisach dotyczących ruchu pieszych ( osoba w wieku do 10 lat kierująca rowerem pod opieką osoby dorosłej, jest uważana za pieszego)

–  kiedy jedziemy wzdłuż drogi, na której dozwolona prędkość przekracza 50 km/h, a szerokość chodnika wzdłuż tej drogi przekracza 2m i dodatkowo brakuje wydzielonej drogi/pasa ruchu dla rowerów

– kiedy z uwagi na warunki pogodowe, poruszanie się po drodze byłoby niebezpieczne dla rowerzysty, przepisy wymieniają tu : śnieg, silny wiatr, ulewę, gołoledź, gęstą mgłę.

Pamiętajmy też, że są chodniki na których dopuszczony jest ruch rowerowy. One są oznaczone znakiem „droga dla pieszych” z oznaczeniem „nie dotyczy rowerów”. Po takim chodniku można jechać rowerem nawet wtedy, jeżeli nie występuje żadna z trzech wyżej wymienionych sytuacji.

Kiedy zamierzamy wjechać na chodnik to pamiętajmy o tym, że rowerzysta jadący chodnikiem ma obowiązek jechać powoli,  zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym. Tak  na marginesie tylko wspomnę, że osoba, która aktualnie nie jedzie na rowerze, a rower prowadzi, ciągnie lub pcha, uważana jest za pieszego.

Jak nie jeździć rowerem

Na koniec jeszcze kilka prostych zasad dotyczących jazdy rowerem. Prawo o ruchu drogowym, zakazuje rowerzystom jazdy po jezdni  obok innego uczestnika ruchu (jeden obok drugiego), za wyjątkiem sytuacji,  kiedy nie utrudnia to poruszania się innym uczestnikom ruchu albo w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego. Należy jednak pamiętać, że to są pojęcia nieostre, wszystko zależy od realiów danej sytuacji. 

Rowerzysta musi trzymać co najmniej jedną rękę na kierownicy oraz nogi na pedałach lub podnóżkach. Trzecia, ważna zasada – kodeks zakazuje „czepiania się pojazdów”.

Poruszając się po drogach publicznych, czy to rowerem, czy samochodem, czy pieszo, warto znać przepisy. Niestety nie mamy zbyt dużego wpływu na to, czy inni będę tych przepisów przestrzegać, ale im większa znajomość zasad, tym większa szansa na ich przestrzeganie. Dlatego, jeżeli ten wpis uważasz za przydatny, podziel się nim, proszę z innymi. A jeżeli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami z bloga – zaobserwuj mój fanpage!  A jeżeli nie masz pewności, czy poruszasz się prawidłowo po drodze jako pieszy, zachęcam do zapoznania się z wpisem na ten temat.

  • W teorii to wszystko niby jest proste. Jednak w rzeczywistości to różnie wygląda… Czasem nie ma żadnego pasa ani chodnika dla rowerzystów, a jezdnia jest tak wąska, że bałabym się po niej jechać. I co wtedy? Mimo wszystko mogę jeździć po chodniku? Inna sytuacja – znam ulicę, gdzie kontrapasy są bardzo wąskie, tak samo jak pozostała część jezdni dla aut. Wyprzedzenie rowerzysty większym samochodem jest niemożliwe. Boję się tam jeździć rowerem, a widzę, że w teorii powinnam…

    • Niestety, przepisy nie przewidują wyjątku z uwagi na szerokość jezdni. Tutaj ewentualny kierujący pojazdem powinien wstrzymać się z wyprzedzaniem rowerzysty, jeżeli nie ma do tego warunków. Wiadomo, że w praktyce kierowcy często tracą cierpliwość i tak naprawdę strach czasem po takiej drodze jechać. Ciekawym rozwiązaniem są drogi dla pieszych z dozwolonym ruchem rowerowym. U nas jakiś czas temu właśnie na tej zasadzie dopuszczono ruch rowerów na chodniku po jednej stronie jezdni. Póki co chyba się to sprawdza.

  • Ja nie siedziałam na rowerze od jakichś 10 lat, albo i więcej, ale za to uwielbiam oglądać wyścigi kolarskie 🙂

    • Ja kiedyś uwielbiałam rowerowe wycieczki. Teraz trochę boje się jeździć po mieście, zwłaszcza tam, gdzie nie ma ścieżek rowerowych. Ale w zeszłym roku znajomi namówili mnie na wycieczkę rowerową po górach. To dopiero było wyzwanie! 🙂

  • Temat bardzo na czasie. Jestem zarówno kierowcą samochodu, rowerzystą, jak i pieszym i staram się w każdym z tych przypadków nie utrudniać życia innym, ale niestety wiele osób ma w nosie pozostałych użytkowników i robią sobie co chcą. Dzisiaj spotkała mnie taka sytuacja. Idę sobie z praktyk wąskim chodnikiem – bardzo wąskim – takim na maksymalnie dwie osoby. Z drugiej strony jezdni ścieżka rowerowa, a pan popyla na rowerze chodnikiem jedzie za mną i dzwoni tym dzwonkiem. Ja się usuwam, choć nie bardzo mam gdzie, bo chodnik wąski i jeszcze wystają na niego krzaki, a pan niezadowolony mruczy coś pod nosem. No opadają ręce i nogi 🙂

    • Nie rozumiem zupełnie takiego zachowania! O wiele łatwiej byłoby funkcjonować i pieszym, i rowerzystom, i kierowcom przy wykazaniu minimum dobrej woli 😉 Oby jak najmniej takich sytuacji i jak najwięcej wyedukowanych uczestników ruchu 😀

  • U Ciebie zawsze dowiem się coś nowego 🙂 Nie znałam pojęcia kontrapasów rowerowych i tego jak się po nich poruszać. Ale to pewnie dlatego, że nigdzie w okolicach takich nie mam 😉 Niestety ścieżek rowerowych też jak na lekarstwo, więc, mimo że wiem, że nie wolno, jeżdżę po chodniku. Przerażają mnie pędzące samochody i ciężarówki, wolę ostrożnie jechać sobie właśnie po chodniku.

    • Cieszę się, że dowiedziałaś się czegoś nowego 🙂 U mnie w okolicy pojawiły się ostatnio chodniki z dopuszczonym ruchem rowerów. To fajne rozwiązanie dla osób, którym nie zależy na jakiejś super szybkiej jeździe, a stawiają na bezpieczeństwo.Taki twór powstał u nas przy dwupasmowej drodze, na której wprawdzie dozwolona prędkość to 50km/h, ale chyba tylko w teorii. W praktyce baaardzo dużo osób tę prędkość przekracza. Strach tam jeździć rowerem 😉

  • Lato w pełni, więc poruszyłaś temat naprawdę na czasie. Wiele osób narzeka na rowerzystów, ale wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jako pieszego irytują mnie rowerzyści jeżdżący po chodnikach, szczególnie tych wąskich. Uważam jednak, że w stolicy brakuje ścieżek rowerowych; choć w ostatnich latach powstało sporo nowych, to jednak znam w swojej okolicy kilka miejsc, gdzie drogi są bardzo ruchliwe i niebezpieczne, a chodniki z kolei wąskie, więc rowerzyści rzeczywiście są w kropce. Jednak jeśli ktoś decyduje się jechać jezdnią, to naprawdę powinien uważać i nauczyć się przepisów. Właśnie jestem w trakcie robienia kursu na prawo jazdy i czasem załamuje mnie zachowanie ludzi na rowerze. Potrafią jechać wolno środkiem jezdni, gwałtownie zwolnić itp. Niektórzy jakby prosili się o wypadek. Ja przyznam szczerze, że trochę boję się jeździć na rowerze po jezdni, szczególnie że do niedawna nie znałam przepisów, dlatego jeżdżę tylko tam, gdzie są ścieżki rowerowe 😉

    • Czasem sobie myślę, że taki rowerzysta jest między młotem a kowadłem. Miasta powinny zadbać o drogi rowerowe. U nas w Krakowie trochę ich powstało w ostatnich latach. Fajnie, bo sporo ludzi dojeżdża rowerem do pracy – zmniejsza się ruch samochodowy. Powodzenia na kursie na prawko! Na jakim etapie jesteś? Ja Ci się podoba?

      • To prawda, też jestem za jeżdżeniem rowerem/chodzeniem pieszo wszędzie, gdzie się da 🙂 same plusy sa z tego. A co do prawka, dziękuję 🙂 jestem w połowie kursu i stwierdzam, że jest to o wiele łatwiejsze, niż mi się wydawało. Kiedyś myślałam, że nie ogarnę prowadzenia samochodu i przepisów, ale jak widać nie ma się co nastawiać źle 🙂

    • Brakuje ścieżek? Ja mam wrażenie, że one są na każdym kroku. Gdzie się nie ruszyć, tam ścieżka rowerowa.

      • @Introwertyczka:disqus pewnie zależy od okolicy 🙂 W Krakowie na przykład ścieżek rowerowych powstało i powstaje całkiem sporo, ale są okolice, w których jest ich jak na lekarstwo. Jak na przykład na moim osiedlu 🙂 Nas ratuje dopuszczony ruch rowerowy na chodniku po jednej stronie, ale to jednak nie to samo 🙂

      • Tak jak napisałam, dużo ich ostatnio powstało, ale jak w zeszłym roku zrobiłam sobie wycieczkę rowerowa, to duża część trasy musiałam jechać po jezdni, a mieszkam w śródmieściu (okolice Starego Miasta). Więc pewnie zależy, gdzie się chce pojechać.

  • Monika Maria

    Cześć, a czy ten obowiązek wybrania drogi wskazanej dla rowerzystów dotyczy też tych miejsc opisanych „dopuszcza się ruch rowerowy” czyli np na chodniku? Wówczas muszę wybrać ten chodnik czy słowo „dopuszcza się” zakłada, że rowerzysta może wybrać czy jedzie ulicą czy chodnikiem?

    • Z dróg dla pieszych, z dopuszczonym ruchem rowerowym, rowerzysta korzystać może, ale nie musi. Tam gdzie mamy znak droga dla pieszych, a pod spodem informację, że nie dotyczy rowerów. Z tego co pamiętam, jest to kombinacja znaków drogowych C-16 i T-22. Pozdrawiam

  • Rower to mój środek transportu, bo jeżdżę na nim prawie cały rok. Zarówno do pracy, jak i na wycieczki oraz po mieście. Wszystko byłoby ok, gdyby wszyscy poruszali się tak, jak należy, respektując prawa innych (ale to, niestety, tylko w idealnym świecie).
    Piesi wchodzący na ścieżki rowerowe to standard. Nie wiem, czy są one wygodniejsze czy po prostu przyciągają kolorem, ale czasem wydaje mi się, że pieszy specjalnie idzie po ścieżce, bo zwykły chodnik mu nie pasuje. Rowerzyści jadący po chodniku zamiast po ścieżce mają chyba ten sam problem tylko w drugą stronę 😉 Do tego dochodzą kierowcy, którzy nie respektują kontrapasów, jadą zbyt blisko rowerzysty, a niekiedy specjalnie zajeżdżają mu drogę. Na to wszystko nakładają się rowerzyści, którzy wiecznie się gdzieś śpieszą. Wymuszają pierwszeństwo albo wyprzedzają po 3-4 rowery nie bacząc na te, które jadą z naprzeciwka. Dużo można by na ten temat pisać. To wszystko są moje obserwacje z siodełka. Czasem tak sobie jadę i myślę, że wszystkiemu winna jest edukacja. W latach 90-tych rowery używane były na wsiach i nikomu nie było w głowie jeździć na rowerze w mieście. Później rower zacząć był używany rekreacyjnie, a odkąd weszliśmy do UE nasza świadomość rośnie. Chcemy być jak rowerowa Holandia czy Dania, tylko że tam dzieci od małego są uczone jak poruszać się na rowerach, są świetne ścieżki, które nie kończą się w połowie drogi, a i narodowa świadomość co do rowerów jest inna. U nas rowerzysta to koszmar kierowcy. Szkoda tylko, że obydwoje nie są na tyle wyedukowani, żeby wiedzieć jak mają szanować prawa tego drugiego.

  • Ech, jeździłam ostatnio rowerem i chyba najgorszy jest ten labirynt ścieżek, które raz są, zaraz się kończą, potem trzeba kawałek znowu ulicą… I zawsze się zastanawiam, co w sytuacjach, kiedy owszem, jest ścieżka rowerowa, ale ja chcę podjechać do sklepu/bankomatu czy czegokolwiek, czyli po chodniku, który nie prowadzi wzdłuż drogi – można, czy powinnam te kilkadziesiat/kilkaset metrów powinnam prowadzić rower.

  • Bardzo dobry post! Rowerzyści to dla mnie najbardziej nieprzewidywalni uczestnicy ruchu drogowego, którzy bywają zagrożeniem dla siebie i dla innych. Jazda po jezdni, gdy wzdłuż ulicy jest ścieżka rowerowa to w moim mieście nagminne.

  • Często jeźdżę na rowerze…i nie widzę tych nieostrożnych rowerzystów, raczej pieszych, którzy chodzą po ścieżkach. Do zachowania kierowców aut też generalnie nie mam zastrzeżeń

  • Takich tekstów powinno być w Polsce dużo a nawet więcej niż dużo, bo rower niby prosty wynalazerk, ale wielu nie wie, jak powinno się go używać. U nas we Flandrii rower ma i używa prawie każdy (trochę więcej rowerów jest tylko w sąsiedniej Holandii), ludzie dojeżdżają na rowerach do roboty, do szkoły, do autobusu, pociągu, na zakupy. Rowery są wszędzie i są one przenajdziwniejsze, sporo osób zasuwa rowerami elektrycznymi (25km/h). W Belgii jest mnóstwo ścieżek rowerowych, ale spora ich część jest jednocześnie chodnikiem dla pieszych, a pieszych, biegaczy itp też tu nie brakuje, jednak wszyscy się mieszczą na tych ścieżkach, nawet jeśli nie maja one 3 metrów szerokości (są takie) a zaledwie 60cm i wiodą pomiędzy polami kukurydzy lub ogrodzeniami takich jest sporo po wsiach). Rowerzyśći nie przejeżdżają pieszych o dziwo. Po niektórych chodniko-ścieżkach mogą poruszać się też motorowery i nic złego się nie dzieje.
    Przepisy jasno określają co i jak (są trochę inne niż w Polsce), jednak nie mniej ważna jest KULTURA i PRZYJAZNE NASTAWIENIE do innych uczestników ruchu. Jeżdżę na bike’u po około 300km/miesięcznie, moje nastodzieci podobnie i obserwuję drogę (w PL też dużo jeżdziłam, choć mniej bo strach, miałam też wypadek bo się okazało że rowerzysta nie ma pierwszeństwa na drodze z pierwszeństwem). Bardzo często zasuwam chodniko-ścieżką i widzę przed sobą gromadę nastolatków, rodzinę z maluchami na trójkołowcach, parę staruszków z pieskiem lub bez, którzy zajmują całą chodniko-ścieżkę. To jest dla mnie normalne, bo wiem, że jak dzyndznę lekko dzwoneczkiem oni wszysycy natychmiast zejdą i to bez mruczernia pod nosem. Ja dziękuję a oni mówią „proszę bardzo”. Nie raz to ja z moją chołotą byłam tymi pieszymi i jechali szaleni rowerzyści w obcisłym (oni po 30km/h zasuwają i to po kilka osób) albo babcie na zakupy do Lidla, „dzyń-dzyń”, złazimy na bok. Każdy z nich woła „danjewel” lub „merci” (dziękuję po ichniemu). Poza chodnikami i ścieżkami rowerzysta jest na belgijskich drogach świętością (czasem to aż do przesady – mówię to ja rowerzystka). Nikt nie trąbi, nie wygraża, każdy przepuszcza przez przejście dla rowerzystów (tu są też czerwone „przejścia”, na których rower ma zawsze pierwszeństwo). Gdy nie ma ścieżki rowerowej i rowerzysta jedzie drogą a droga jest wąska, kierowcy się za nim „wloką” po ślimaczemu i nikt nie trąbi, nie drze ryja przez okno (w PL było to na porządku dziennym niestety). Oczywiście i tu oszołomów nie brakuje, jednak jest milion razy bezpieczniej dla rowerzystów. Poza uprzejmością w Belgii duże znaczenie ma też edukacja od wczesnych klas szkoły podstawowej. Dzieci od małego dojeżdżają do szkoły na rowerach, jeśli tylko mogą. Kilka razy do roku do szkół przychodzi policja, która kontroluje rowery, rozmawia z dziećmi, sprawdza w terenie (specjalne akcje coroczne) znajomość przepisów, posiadanie kamizelek, kasków, świateł itd. Rodzice dostają potem listy z informacją co jest do poprawienia. Do średniej szkoły (od 12 roku życia) większość dojeżdża na rowerach, jeśli nie do samej szkoły to na dworzec. W Polsce moda na rowerowanie dopiero się rozwija i fajnie, że pojawiają się takie wpisy, bo ludzie muszą się nauczyć żyć w świecie rowerów bez względu na to czy są pieszymi, czy rowerzytsami czy kierowcami samochodów, bo wszyscy muszą na drogach się zmieścić, a polskie drogi są szersze niż belgijskie więc powinno się udać 🙂
    Co do prawa to w Belgii (nie wiem jak w pl) jasno jest też określone w przepisach, że nie wolno wozić nikogo na rowerze bez specjalnego fotelika, nie wolno prowadzić zwierząt na smyszy jadąc rowerem, nie wolno siedzieć na rowerze po amazońsku, u nas można jeździć jeden obok drugiego z wyjątkiem skrzyżowań, po chodniku mogą jeździć dzieci do lat 9 gdy koła roweru nie mają więcej niż 50cm (tu już w PL inaczej), no i nie należy zapominać o kamizelkach odblaskowych, wszak we nocy też się jeździ (mandaty są chyba i tu i tam solidne) 🙂 Pozdrawiam

    • W Polsce na pewno nie ma przepisu nakazującego używanie kamizelek odblaskowych przez rowerzystów, natomiast rower musi mieć odblaski

  • Jestem pieszym i rowerzystą, auta ostatnio nie prowadzę, jednak pogląd na te tematy mam jak pewnie większość z kilku perspektyw. Mnie w tym wszystkim denerwuje, że ludzie o tym zapominają. To są naprawdę proste zasady, jednak nie są przestrzegane. Poza tym odnoszę wrażenie, że rowerzyści traktowani są przez pieszych i kierowców samochodów jako „zło konieczne”. Czasem wynika to z łamiania zasad, o których piszesz, a czasem ze zwykłego braku zrozumienia. Osobiście wiem, że jeżdżenie chodnikiem nie jest zgodne z przepisami, ale czasem czuję się tak bezpieczniej i dlatego sie po nich poruszam. Jednak robiąc to, z tyłu głowy wiem, że pierwszeństwo ma pieszy, a ja mam to uszanować, bo to ja tam jestem „nieproszona”. I też nie mam z tym problemu, kiedy idę chodnikiem, a jakiś rowerzysta mnie mija. Problem zaczyna się, kiedy tej przestrzeni nie szanuje i jedzie szybko.

  • Bardzo przydatny wpis 🙂 Choć rowerem jeżdżę rzadko, to jednak informację, się przydadzą. Tak jak napisałaś najlepiej jechać ścieżką rowerową, wtedy i wygoda i bezpieczeństwo 🙂

  • Mnie czasem przeraża, jak bardzo ludzie mogą być bezmyślni, gdy jeżdżą rowerem po mieście. Sama jestem długodystansowcem (np. w zeszłym roku przejechałam na rowerze odcinek Wrocław – Świnoujście – w sumie 700 km) i jestem bardzo wyczulona na kwestie bezpieczeństwa. Tymczasem obserwuję w mieście, jak „niedzielni rowerzyści” notorycznie łamią przepisy – jeżdżą na czerwonym świetle, nie sygnalizują zmiany kierunku jazdy ręką, wymuszają pierwszeństwo, jeżdżą po przejściach dla pieszych, albo pod prąd na kontrapasach… Masakra jakaś 🙁

    • Wow! 700 km! Gratuluję! Wydaje mi się, że nieznajomość przepisów prawa ruchu drogowego przez niektórych rowerzystów jest sporym problemem. W końcu dorosłe osoby nie muszą posiadać żadnych uprawnień do kierowania pojazdem, stąd często, ich wiedza ogranicza się do tego, że rowerem jeździ się po prawej stronie.Oczywiście kierowcy samochodów też nie są bez winy, ale jednak w starciu samochód-rower, to rowerzysta zazwyczaj jest w gorszej sytuacji. Dlatego bezpieczeństwo to podstawa!

  • Bardzo prosto i przejrzyście wszystko wyjaśnione. Wspomniałaś, że jak rowerzysta prowadzi rower, to jest pieszym. Czy jeżeli taki spieszony rowerzysta jest pod wpływem alkoholu, to nadal jest pieszym? Wiem, że policja lubi tę sytuację różnie interpretować…

    • Obstawałabym za tym, że rowerzysta prowadzący rower obok siebie pozostaje pieszym niezależnie od poziomu alkoholu we krwi, chociaż faktycznie policja, a i czasem sądy lubią na to patrzeć odmiennie. To sformułowanie „prowadzi” jest przyczyną wielu nieporozumień.
      W ciekawy sposób wypowiedział się na ten temat Sąd Najwyższy, w orzeczeniu z lat 70 ( chociaż orzeczenie to dotyczyło motocykla), tam była taka sytuacja, że mężczyzna pchał motocykl, sąd orzekł, że skoro oskarżony ani nie uruchomił silnika motocykla, ani też pojazdem tym nie jechał, a jedynie pchał go siłą własnych mięśni na pewnym odcinku trasy, to nie może być uznany za osobę prowadzącą sensu stricto pojazd , gdyż jego działanie, „faktycznie utożsamia je z sytuacją pieszego, wobec którego przecież przepisy art. 43 KK nie mają zastosowania.” ( orzeczenie odwołuje się do przepisów kodeksu karnego z 69r., ale pozostaje aktualne).

  • Zawsze zastanawiałam się nad jazdą po chodniku. Po ulicy się boję i raczej po mieście na to bym się nie zdecydowała. Ale słyszałam różne wersje – chodnik o szerokości 1m, 1,5m czy 2m. Dziękuję, że to wyjaśniłaś 🙂

Scroll to top