Gorc Troszacki od polany Trusiówka szlakiem niebieskim i zielonym

Długi majowy weekend dobiega końca, ale to wciąż dopiero początek sezonu na przyjemne spacery w górach. Po kapryśnej wiośnie, liczę w duchu na ciepłe lato i łaskawą jesień. A po kwietniowej wizycie na zaśnieżonej Mogielicy, nabrałam ochoty również na wycieczki zimą. Mam nadzieję, spróbować w tym roku. Jeżeli zastanawiasz się nad tym jak zagospodarować czas wolny- polecam góry. Nawet jeżeli nie uważasz siebie za osobę o żelaznej kondycji. My w długi majowy weekend swój kawałek nieba znaleźliśmy w Gorcach, odwiedzając Gorc Troszacki.

Samochód zostawialiśmy na parkingu Lubomierz-Rzeki. Na parkingu pobierana jest opłata, całe pięć złotych za dzień. Rozglądamy się wokół. Jest ósma rano. Przez całą drogę z Krakowa towarzyszyło nam piękne słońce, a tutaj pogoda się zmieniła. Jest zimno. Ubieramy czapki, kaptury i rękawiczki. Ja zastanawiam się czy będzie mi dane zobaczyć Tatry. Nie ukrywam, że jest to takie moje małe marzenie.

Gorc Troszacki, Trusiówka

Przechodzimy przez mostek  i wchodzimy na szlak niebieski w kierunku Przełęczy Borek. Przechodzimy przez bramę Gorczańskiego Parku Narodowego. Szlak jest prosty i przyjemny. Idziemy płasko, doliną potoku. Po około 25 minutach dochodzimy do tzw. Papieżówki. To polana, na której znajduje się szałas, w którym przez dwa tygodnie mieszkał Karol Wojtyła, przyszły papież, będący wtedy jeszcze metropolitą krakowskim. Mieszkał w szałasie w bardzo skromnych warunkach i wędrował po Gorcach. Podobno w trakcie tego pobytu nie został przez nikogo rozpoznany.

Gorc Troszacki, Papieżówka

Ruszamy dalej. Zza chmur zaczyna prześwitywać słońce. Idąc niebieskim szlakiem warto rozglądać się na boki. Podziwiać gorczańską przyrodę.

Po drodze napotykamy na rozwidlenie szlaków. Początkowy plan był taki, że idziemy szlakiem niebieskim do samego końca, do przełęczy Borek, ale w górach nie zawsze sztywno trzeba trzymać się planu. Postanowiliśmy, że pójdziemy na skróty i pod górkę i odbiliśmy na szlak zielony, prowadzący prosto na Gorc Troszacki. Kiedy patrzyłam na mapę, ten szlak wydawał mi się bardziej stromy, ale okazuję się, że podejście nie jest męczące. Najpierw idziemy przez las. Potem naszym oczom ukazuje się polana i zderzenie wiosny z zimą. Mamy odrobinę śniegu. Mamy też krokusy.

Warto zatrzymać się na chwilę na polanie Stawieniec i popatrzeć na piękne widoki. Trzeba to przyznać Gorcom, że jest tam zawsze na co popatrzeć. W oddali dostrzegamy wieżę widokową i długo zastanawiamy się jaki szczyt mamy przed sobą. Wydaje mi się, że to Gorc, zwany też Gorcem Kamienickim, ale naprostujcie mnie jeżeli się mylę. Planujemy w każdym razie w najbliższym czasie wybrać się na tę wieżę i osobiście sprawdzić czy dojrzymy z niej polanę Stawieniec. Znaki na polanie informują nas, że na Kudłoń mamu 50 minut drogi. Gorc Troszacki, jest trochę wcześniej.

gorc troszacki

Za polaną wchodzimy w zniszczony las i taka droga towarzyszy nam już prawie na sam Gorc Troszacki. Warto spoglądać przez prawe ramie, po przy dobrej przejrzystości powietrza już tutaj widać Tatry. Ja uśmiecham się od ucha do ucha, bo spełniło się moje życzenie. Widok zapiera dech, ale po krótkich zachwytach pora iść dalej.

gorc troszacki

Po chwili dochodzimy na Gorc Troszacki. Ja jestem w niebie. Pogoda jest idealna, chociaż na szczycie wieje silny wiatr. Patrzę przed siebie- widzę Tatry. Patrzę pod nogi, widzę krokusy. Wystawiam buzię do słońca i nic mi już do szczęścia nie potrzeba.

gorc troszacki

Z Gorca Troszackiego możemy się teraz skierować szlakiem żółtym w stronę Polany Podskały, ale wybieramy drogę przez kolejny gorczański szczyt – Kudłoń, w stronę przełęczy Borek. Po drodze znów mijamy odrobinę śniegu i zachwycamy się dalej gorczańskimi widokami. Przechodzimy przez Kudłoń, polanę Pustak i polanę Przysłopek. Na przełęczy Borek widzimy szlak na Turbacz, który bardzo nas kusi. Czas nas jednak trochę goni, dlatego spacerkiem wchodzimy na szlak niebieski wiodący nas z powrotem do Trusiówek. Tam dalej zachwycamy się wiosną w górach.

gorc troszacki

gorc troszacki

gorc troszacki

Tę trasę na Gorc Troszacki polecam absolutnie każdemu. Nie jest wyczerpująca. Wręcz przeciwnie, idzie się bardzo przyjemnie. W sumie jednak przeszliśmy ponad 18 kilometrów, więc spacer jak najbardziej można zaliczyć do udanych. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, że energii mam jeszcze całkiem sporo!

Jeżeli jeszcze nie wiecie co zrobić ze sobą w któryś z pozostałych majowych weekendów, to polecam Wam serdecznie, wybierzcie się w góry. Na blogu pokazywałam Wam już Turbacz, Babią Górę, Lubań i Mogielicę, a  nawet góry Gran Canarii. Pamiętajcie, tam gdzie męczą się nogi, tam odpoczywa głowa.

Jak Wam się podoba Gorc Troszacki?gorc troszacki

  • Aaaach, a ja odpuściłam górskie plany majówkowe i jak patrzę na Twoje zdjęcia, to żałuję! 😀

    • Maj jeszcze długi 😀 naprawdę polecam taką wycieczkę. Chociaż mnie trochę łatwiej się urwać w góry. Z Krakowa w Gorce mam godzinkę drogi ☺

  • Piękne, napawające spokojem zdjecia:)

  • Uwielbiam te Twoje wędrówki w górskie rejony! ♥ Na tych zdjęciach można znaleźć tyle spokoju, nie mówiąc już o pięknych widokach ♥

    • Milena, bardzo mi miło! Mam nadzieję, że teraz będzie ich się pojawiało tutaj coraz więcej, bo liczę na to, że w tym roku znajdę trochę więcej czasu na spacery po górach 🙂

  • Piękna wyprawa i piękne zdjęcia, dobrze, ze pogoda w miarę udana, bo u nas praktycznie non-stop leje, odkąd tylko śnieg stopniał 😉

    • Z tą pogodą to nam się naprawdę udało, bo z tego co się orientuję, to tylko jeden jedyny dzień wtedy był bez deszczu i z pięknym słońcem 🙂 A jednak te kilkanaście kilometrów w deszczu pewnie nie byłoby takie przyjemne 🙂

  • Czytam, oglądam zdjęcia i najchętniej już bym się pakowała!:)

Scroll to top