Egzamin na aplikację adwokacką – jak się uczyć?

Pewnie spora część absolwentów prawa myśli już o wrześniowych egzaminach na aplikację. Sama pamiętam jak przechodziłam to kilka lat temu i pomyślałam, że może przydadzą Wam się moje doświadczenia.  Ponieważ zdawałam egzamin na aplikację adwokacką, ten wpis jest poświęcony przede wszystkim temu tematowi, ale może okazać się przydatny również zdającym na aplikację radcowską, czy też ogólnie innym osobom, które mają przed sobą egzamin w formie testowej z ogromem materiału do wkucia.

Znajdź swój system

Nawet najlepsze porady nie pomogą, jeżeli nie będą dopasowane do Ciebie. Nie ma jednej magicznej recepty na to, żeby zdać egzamin na aplikację adwokacką. Jedni wolą się uczyć rano, a inni w nocy. Każdemu pomaga inny system nauki. Dlatego poniżej opiszę to, co sprawdziło się u mnie, ale może u Ciebie działają inne metody. Niektórzy wolą kursy przygotowujące do egzaminów, gdzie mogą zapytać prowadzącego o rozwianie pewnych wątpliwości. U innych sprawdza się słuchanie aktów prawnych w formacie audio, wzrokowcy nie widzą nauki bez garści kolorowych zakreślaczy. Możesz rozwieszać po domu kolorowe karteczki z odpowiedziami na pytania, których nie możesz zapamiętać. Może lepiej uczy Ci się ze znajomymi? Najważniejsze to znaleźć swój ulubiony rytm pracy, swoje miejsce do nauki, gdzie wszystko możemy mieć pod ręką i swój własny system. Poświęć kilka dni na testowanie różnych rozwiązań. Po pięciu latach studiów na pewno już sporo wiesz o nauce do egzaminów, więc znalezienie odpowiedniego systemu nie powinno zająć aż tak dużo czasu.

Nie nauczysz się wszystkiego

Przykro mi, ale prawdopodobnie, jeżeli nie masz pamięci Mike’a Rossa z serialu Suits, to nie wkujesz całego materiału na pamięć i im szybciej to zaakceptujesz, tym lepiej.  Ja na początku nauki miałam ambitny plan – przerobię dokładnie wszystkie ustawy, nawet te najmniejsze, na niczym mnie nie zagną. Szybko się z tego planu wycofałam. Na głowie miałam jeszcze pisanie i obronę pracy magisterskiej ( broniłam się na początku września ) i pierwsze praktyki w kancelarii adwokackiej. Egzamin na aplikację adwokacką zdałam całkiem nieźle skupiając się na tym, co najważniejsze.

Zrób sobie hierarchię aktów

Przejrzyj pytania z poprzednich lat, zobacz jak wyglądają testy. Egzamin na aplikację adwokacką, to zazwyczaj w znacznej części pytania z kodeksów. Przerób je możliwie jak najbardziej dokładnie. Zarówno akty materialnoprawne, jak i procesowe. Warto też dokładnie przerobić Konstytucję. Z  mniejszych ustaw, pojawia się od jednego do trzech pytań z każdej, czasem trochę więcej, czasem z danej ustawy może nie pojawić się żadne pytanie. Dlatego nie warto poświęcać im zbyt dużo czasu, ale z drugiej strony nie można ich całkowicie pomijać. W zależności od egzaminu mogą stanowić w sumie ponad jedną trzecią całości, dlatego warto sprawdzić jakiego rodzaju pytania pojawiały się z tych ustaw w poprzednich latach.

Odradzam  „wstępne” czytanie ustaw. To był błąd, który ja na początku popełniłam. Najpierw przeczytam sobie ze dwa razy, a potem zacznę się uczyć. To się u mnie kompletnie nie sprawdziło. Takie czytanie ustaw zabiera sporo czasu, człowiek szybko traci przy tym nie tylko zapał do nauki, ale też skupienie, co u mnie kończyło się tym, że oczy miałam w ustawie, a głowę wysoko w chmurach.  Przy okazji, czytając ustawy, od razu staraj się notować na marginesie to, co najważniejsze.  Terminy, warunki danej instytucji, albo rzeczy, które są dla Ciebie problematyczne.  Kiedy będziesz robić powtórki, to co najważniejsze od razu rzuci się w oczy. Jeżeli jesteś wzrokowcem jest większa szansa, że to zapamiętasz.

Testy

Egzamin na aplikację adwokacką jest w formie testu. Jest to forma specyficzna, dlatego warto się z nią oswoić. U nas, na prawie na UJ, prawie wszystkie egzaminy przeprowadzane były w formie testów ( w całości, albo przynajmniej w części). To często były testy wielokrotnego wyboru, z pytaniami nie zawierającymi żadnej prawidłowej odpowiedzi, z punktami ujemnymi, z potrójnymi zaprzeczeniami , z pytaniami wyświetlanymi po kilkadziesiąt sekund na slajdach. Jednym słowem prawdziwy chrzest bojowy. Po pięciu latach forma testu na egzaminie na aplikację adwokacką wydawała się naprawdę prosta.  Test jednokrotnego wyboru. Tylko trzy podpowiedzi, co zwiększa szanse na to, że uda się strzelić. W dodatku 2/3 wystarcza do zdania.  Ale jeżeli u Ciebie na uczelni testów było niewiele, to postaraj się oswoić z tą formą. Zobacz ile czasu zajmuje Ci odpowiadanie na poszczególne pytania, przetestuj swój system na rozwiązywanie testów. Na przykład : najpierw zaznaczaj odpowiedzi na pytania, które są dla Ciebie pewniakami. Do pytań, na które nie znasz odpowiedzi, staraj się podejść drogą eliminacji – najpierw wyeliminuj najbardziej nieprawdopodobną odpowiedź, to sprawi, że masz 50 % szans na to, że z pozostałych dwóch wybierzesz prawidłową. Jeżeli chcesz, żebym napisała więcej o moich doświadczeniach z testami – daj mi proszę znać.

Egzamin na aplikację adwokacką – co jest pomocne?

Kilka słów o tym, co sprawiło, że nauka do egzaminu na aplikację adwokacką stała się dla mnie o wiele przyjemniejsza :

  • Aplikacja od ogółu do szczegółu

Mój niezbędnik przy nauce mniejszych ustaw. Jak pisałam, postanowiłam nie poświęcać im zbyt wiele czasu, a skrypcie „Aplikacja od ogółu do szczegółu” znalazłam najważniejsze informacje. Ale uwaga!  Po pierwsze, jeżeli chodzi o najważniejsze i najobszerniejsze ustawy – ten skrypt to zdecydowanie za mało. Nie da się Kodeksu Cywilnego czy Kodeksu Postępowania Karnego streścić  na kilku stronach. Tutaj zalecam naukę wprost z ustawy. Po drugie, w takich książkach, zawsze istnieje potencjalne ryzyko, że pojawią się jakieś błędy albo nieścisłości. Dlatego pierwszy raz, czytaj ją z ustawą w ręce. Od razu na marginesie wynotuj sobie to, co ewentualnie się nie zgadza, możesz również dopisać informacje, które wydają ci się ważne. Będą jak znalazł do powtórek.

  • Testy

Miałam kilka egzemplarzy książek z testami. Tak naprawdę wszystkie były do siebie dość podobne. O wiele lepiej rozwiązywało mi się jednak testy na Arslege. Po prostu siadałam, klikałam, sprawdzałam poprawne odpowiedzi.  Dla mnie była to kwestia wygody. Lepiej rozwiązywało mi się testy online, niż te w wersji papierowej. Dużo zależy od tego, jak wolisz się uczyć. Jedni wolą wersje papierową, dla innych motywujące są nowinki techniczne.  Ale ważne jest to, żeby zacząć rozwiązywać testy jak najwcześniej. W ten sposób uczysz się w warunkach zbliżonych do egzaminacyjnych. Nabywasz umiejętności rozwiązywania testów, eliminowania najmniej prawdopodobnych odpowiedzi, później wybierania tych najbardziej prawdopodobnych. Łatwiej możesz sobie uświadomić czego jeszcze nie umiesz. Dlatego nie czekaj z rozwiązywaniem testów do czasu aż będziesz „wszystko umieć”, ten czas może w Twojej głowie nigdy nie nadejść 

Pamiętaj o tym, że testów online jest obecnie na rynku sporo. Ja korzystałam z Arslege, i byłam zadowolona, ale sprawdź co Tobie najbardziej odpowiada. Wiele stron ma darmowe wersje testowe, możesz popytać znajomych o to, z czego korzystają. Jeżeli chodzi o same teksty ustaw, ja drukowałam je z internetu. Tak mi było najwygodniej.

Zadbaj o odpowiednie nastawienie

Nie oszukujmy się, egzamin na aplikację adwokacką to jest jednak pewne wyzwanie. Jedni będą do niego podchodzić na luzie, dla innych będzie to wydarzenie niezwykle stresujące. Dlatego już dziś, zadbaj o odpowiednie nastawienie.  Pomyśl o tym, że ten egzamin jest kolejnym doświadczeniem w Twoim życiu.  Masz duże szanse, żeby go zdać, jeżeli poświęcisz odpowiednio czas i uwagę na naukę, ale nawet jeżeli go nie zdasz, to nic wielkiego tak naprawdę się nie stanie. Możesz poświęcić  kolejne kilka miesięcy na zdobywanie nowych zawodowych doświadczeń i do egzaminu podejść ponownie za rok. Widzisz? Nie ma się czym stresować. Na pewno nie stresuj się opinią innych. Mnie samej świtało w głowie, że „wstyd będzie nie zdać”. Dawno się tego oduczyłam. To żaden wstyd! Jeżeli masz ochotę, poczytaj Nową Psychologię Sukcesu. Ta książka dała mi wiele do myślenia jeżeli chodzi o podejście do niepowodzeń.egzamin na aplikację adwokacką

Zadbaj o ciało i umysł

Zadbaj również o odpowiednią dietę i porcję ruchu. To banały, na które często nikt nie zwraca uwagi, ale sprawdź to samodzielnie! Mnie o wiele lepiej uczy się i pracuje, jeżeli zrobię sobie przerwę na spacer, na fitness, na rolki czy jazdę na longboardzie. To nie musi być nie wiadomo jaki wysiłek, ale warto codziennie przewietrzyć głowę.  Podobnie jest  z dietą. Możesz siadać do nauki z zapasem energetyków i czekoladą, ale jest duże prawdopodobieństwo, że tuż przed samym egzaminem organizm odmówi Ci posłuszeństwa ze zmęczenia. Sprawdź ile energii może dać dobry zielony koktajl.

Pamiętaj, że nauka do egzaminu to sport długodystansowy, dlatego dobrze rozłóż energię. Egzamin adwokacki możesz zdać ucząc się pół roku, trzy miesiące, miesiąc. Dla niektórych nawet dwa tygodnie są wystarczające. W zależności od Twoich możliwości i upodobań opracuj sobie ramowy plan nauki. Ale… nie trzymaj się go potem zbyt sztywno. Jeżeli po całym dniu nauki cywila masz go serdecznie dość, to na drugi dzień przerzuć się na karne. Tym sposobem, nie wypełnisz planu, ale nie stracisz zapału i chęci do nauki. Plan ma służyć Tobie, nie odwrotnie.

Odpuść przed samym egzaminem

Przed samym egzaminem na aplikację adwokacką – odpuść.  Idź na spacer, na basen, spotkaj się ze znajomymi, najlepiej takimi, którzy sami nie przygotowują się do egzaminu, tak, żebyście nie nakręcali się wzajemnie.  Przeczytaj odpowiednio wcześniej instrukcje i zalecenia od swojej Izby Adwokackiej, tak żeby na ostatnią chwilę nie stresować się tym, gdzie jest egzamin, o której zaczyna się rejestracja i losowanie miejsc albo co można mieć ze sobą. Pamiętaj również o odpowiednim wypoczynku. Jeżeli przez długi czas uczyłeś/uczyłaś się nocami, to dobrze będzie, jeżeli przed egzaminem, odpowiednio wcześnie przestawisz swój organizm na tryb dzienny. Tak, żeby nie przysypiać potem nad arkuszem rozwiązań.

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać. To dla mnie bardzo ważne. Jeżeli uważasz go za przydatny, podziel się nim ze znajomymi, na przykład udostępniając go na Facebooku. Zapraszam Cię do polubienia mojego Fanpage’a. Pamiętaj, że opisałam własne doświadczenia, które mam nadzieję, że okażą się pomocne, ale u każdego sprawdza się coś innego, dlatego testuj, sprawdzaj i wybieraj to, co dla Ciebie najlepsze.  Jeżeli masz jakieś pytania – napisz do mnie. Powodzenia!

Zobacz też : 5 rzeczy, których nauczyłam się na aplikacji adwokackiej

egzamin na aplikację adwokacką

 

  • Ja to nigdy nie lubiłam się uczyć (w takim klasycznym znaczeniu nauki), aż cud, że z takim podejściem dwa kierunki studiów skończyłam 😉

    • W takim razie gratuluję 🙂 Może kierunki były tak ciekawe, że nauka dużej części przedmiotów w rzeczywistości nie była nauką,tylko przyjemnością? Wtedy człowiek nie poświęca się nauce, tylko oddaje pasji 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  • A ja myślałam, że czekająca mnie obrona licencjatu to wyzwanie! Tutaj to naprawdę trzeba zarwać noce, przynajmniej w moim przypadku by tak było. Naprawdę podziwiam wszystkich prawników, podobnie jak np. lekarzy 🙂

    • Powodzenia na obronie licencjatu! Co do egzaminu wstępnego na aplikację, u mnie obyło się bez zarwanych nocy 😉 ale ja nie potrafię chyba zarywać nocy, najlepiej działam w dzień 🙂

  • Dominika Woźniak

    Bardzo ciekawy artykuł! 🙂 Koniecznie poproszę o więcej takich wpisów. 🙂

    • Dziękuję, bardzo mi miło 🙂 A może masz na myśli jakieś konkretne zagadnienia co do dalszych wpisów? Chętnie napiszę więcej. Pozdrawiam

      • Dominika Woźniak

        Może coś o planowaniu i organizacji czasem? I jak to robisz, jeśli masz w swojej pracy jakieś deadliny albo coś do zrobienia? 🙂 Też używasz plannerów i list zadań? 🙂 Wspominałaś też coś o podejściu do porażek, które się zmieniło dzięki książce. Ucieszyłabym się, bo tez lubię takie tematy. 🙂

        • Wow! To prawdziwa kopalnia tematów 🙂 Dziękuję bardzo za inspiracje, na pewno coś z tego wkrótce pojawi się na blogu 🙂

  • W.

    Jeżeli dobrze pamiętam to 2/3 są potrzebne do zdania, a nie 1/3, pewno omyłka pisarska 🙂

    Ja przyjęłam niejako podobny system nauki – przy czym zaczęłam od testów z ubiegłych lat na Ars Lege, żeby wiedzieć na ile zdaję ten test z wiedzą tuż po studiach (też prawo UJ, tuż przed obroną egzamin z dwóch procedur, więc chciałam sprawdzić ile zostało mi w głowie). Panikę spowodowaną ilością nauki ograniczyły 3 rzeczy, które sobie uświadomiłam: 1) nie trzeba się uczyć wszystkiego, 2) po wszystkich egzaminach na studiach ten wydaje się najprostszy, a jedyną trudnością jest ilość ustaw (choć rozwiązując test, nawet na egzaminie, szukałam haczyka w pytaniach, a w żadnym nie było, 3) na samym egzaminie mogę pomylić się 45 razy (5 punktowy zapas wolałam zostawić), bo nie liczy się wynik, a jedynie przekroczenie progu. Uczyłam się od połowy lipca codziennie po pracy, początkowo bez weekendów i dwa tygodnie we wrześniu w czasie urlopu, ostatni tydzień przed egzaminem wymagał skupienia się na ślubie przyjaciółki, na który jechałam wprost z egzaminu, zatem zostawiłam tylko powtórkę, najistotniejszych lub sprawiających mi trudności materii. Zdawałam na aplikację radcowską w 2014 r., ale wszystko co wpisie się sprawdza, bo test był i nadal jest taki sam jak na aplikację adwokacką.
    Tak zgrabnie wszystkie rady są zebrane w tym wpisie, że podsyłam go koleżankom, które w tym roku zaczynają przygotowania 🙂 Bardzo dobry zbiór praktycznych rad.

    • Oczywiście, że 2/3! Dziękuję za zwrócenie uwagi, już to poprawiam! Jakiś chochlik mi się wkradł 🙂 Ja również na egzaminie szukałam haczyka w najprościej nawet sformułowanych pytaniach 🙂 Widać to już odruch bezwarunkowy, po tych wszystkich testach na studiach na UJ 😉 Jak widać najlepiej sprawdza się racjonalne podejście i spokój 🙂 Gratuluję zdanego egzaminu i życzę powodzenia w dalszej karierze 😉 Mam nadzieję, że ten mój zbiór rad, chociaż trochę przyda się koleżankom. Byłoby mi bardzo, bardzo miło 🙂 Trzymam kciuki !

      • W.

        Dziękuję i Tobie również życzę powodzenia w dalszej karierze! 🙂

  • Zawsze gdy jest dużo materiału do nauki staram sobie to jakoś rozłożyć w czasie. Największy błąd to nauka na ostatnią chwilę – to się nigdy nie sprawdza. Warto też mieć swój własny system, bo tak jak piszesz każdy z nas jest inny i woli uczyć się w inny sposób. Dla mnie zawsze najlepsza jest noc, a większość moich znajomych jednak uczy się za dnia. 🙂

    • Ja też nigdy nie potrafiłam się uczyć na ostatnią chwilę. Za bardzo mnie to stresowało i tak naprawdę niewiele byłam w stanie przyswoić, bo z tyłu głowy ciągle kołatała mi się myśl, że nie zdążę 🙂 A w nocy to już kompletnie nigdy nie potrafiłam się uczyć 🙂 Za to dobrze szło mi wczesnym rankiem, mogłam na przykład wstawać o 4 i siadać do nauki. To dla niektórych w sumie też był środek nocy 🙂

  • Intensywna nauka zaraz przed egzaminem to jest straszna głupota. No jeszcze nikomu to nie pomogło, a wielu chyba zaszkodziło tylko. Ale nadal tyyyyyyyle osób popełnia ten błąd mając nadzieję,że to im pomoże. Czas przed egzaminem to czas na relaks,na zmniejszanie poziomu stresu. Fajnie,że zwracasz na to uwagę – bo uczyć to się trzeba z głową,żeby się dobrze i skutecznie nauczyć.

    • Ja znam całą masę ludzi, którzy tak się uczą i… całkiem dobrze im się to sprawdza 🙂 Ale ja im mniej mam czasu, tym bardziej się stresuję i tym gorzej cokolwiek jestem w stanie zapamiętać. No i z takiej nauki na ostatnią chwilę rzadko coś zostaje w głowie na dłużej 🙂

  • Luiza Sporysz

    Super artykuł, bardzo przydatny. właśnie przekonalas mnie żebym nie robiła wstępnego czytania ustaw. Wiele osób poleca, tak samo jak Ty, testy na arslege, nie wiem jak u mnie to się sprawdzi, bo jestem wzrokowcem, jednak ilość pytań w ich bazie przekonuje.

    • Daj znać, jak sprawdziły się u Ciebie testy online. Dla mnie było to dużo bardziej wygodne niż testy papierowe.Ale to chyba dlatego, że ja lubię wszystkie „nowinki techniczne” a testy w tej formie były dla mnie trochę jak quiz, jak gra komputerowa 🙂 Ale zdaję sobie sprawę z tego, że u każdego sprawdzi się coś innego. Grunt to znaleźć swoją metodę. Powodzenia w nauce i na egzaminie!