Starorobociański Wierch. Moje wrażenia z Tatr Zachodnich.

Starorobociański Wierch

Ten, kto śledzi tego bloga wie, że góry kocham miłością absolutną. Pokazywałam Wam wypady w Gorce, Pieniny w Beskid Wyspowy czy Żywiecki, a nawet góry Gran Canarii. Przyszła w końcu pora na Tatry. Tym razem Tatry Zachodnie. W ubiegłą sobotę miałam okazję po nich wędrować po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Przeszliśmy piękną, dwudziestopięciokilometrową trasę z Doliny Chochołowskiej przez Starorobociański Wierch i Kończysty Wierch. Starorobociański Wierch jest najwyższym szczytem po polskiej stronie Tatr Zachodnich. Liczy sobie 2176 m n.p.m..  Jeżeli jesteście ciekawi moich wrażeń ( i zdjęć z Tatr Zachodnich) to zapraszam!

Wąwóz Homole, Wysoka, Biała Woda, czyli wycieczka w Pieniny

Mój ulubiony sposób na spędzanie wolnego czasu? Wycieczka w góry! W górach dla mnie wszystko wygląda i smakuje lepiej. Zmęczenie daje przyjemność, upał nie przeszkadza, myśli płyną wolniej, wszystko bardziej cieszy. Tym razem wybraliśmy się w Pieniny, chociaż początkowo w planach mieliśmy Gorce. Pieniny to dla mnie góry szczególne. Tutaj przyjeżdżałam jako dziecko, później jako nastolatka. To takie „moje” miejsca i krajobrazy. Tym razem postawiliśmy na porządny, kilkunastokilometrowy spacer, z nie byle jakimi atrakcjami. Odwiedziliśmy Wąwóz Homole, a w drodze powrotnej Rezerwat Biała Woda, zahaczyliśmy również o najwyższy szczyt Pienin. Wysoka liczy sobie 1050m n.p.m, jest odrobinę wyższa od bardziej popularnych w tych rejonach Trzech Koron.

Perć Akademików – Akademicka Perć. Na Babią Górę szlakiem żółtym ( dużo, dużo zdjęć)

Pierwszą letnią sobotę spędziliśmy na Babiej Górze.  Tego dnia obudziłam się niewyspana i jadąc w stronę Przełęczy Krowiarki gdzieś dudniło mi w głowię, że nie wiem czy mam siłę na całodzienny, wymagający spacer. Ale starałam się nie marudzić. Zostawiliśmy samochód na „krowiarkach” i szlakiem niebieskim poszliśmy w stronę schroniska na Markowych Szczawinach. Opisywałam Wam tę trasę w zeszłym roku. W tym czasie mniej więcej grupa zadecydowała, że na szczyt pójdziemy żółtym szlakiem. Przez tzw. Perć Akademików. Nigdy wcześniej nim nie szłam, z lekką obawą pomyślałam „czemu nie?”

Gorc Troszacki od polany Trusiówka szlakiem niebieskim i zielonym

Długi majowy weekend dobiega końca, ale to wciąż dopiero początek sezonu na przyjemne spacery w górach. Po kapryśnej wiośnie, liczę w duchu na ciepłe lato i łaskawą jesień. A po kwietniowej wizycie na zaśnieżonej Mogielicy, nabrałam ochoty również na wycieczki zimą. Mam nadzieję, spróbować w tym roku. Jeżeli zastanawiasz się nad tym jak zagospodarować czas wolny- polecam góry. Nawet jeżeli nie uważasz siebie za osobę o żelaznej kondycji. My w długi majowy weekend swój kawałek nieba znaleźliśmy w Gorcach, odwiedzając Gorc Troszacki.

Mogielica-od przełęczy Edwarda Rydza Śmigłego

Mogielica

Nie będę pewnie oryginalna jak napiszę, że świąteczna pogoda trochę pokrzyżowała nam plany. Mieliśmy zapały na długi spacer w górach, chcieliśmy w drugi dzień świąt jechać w Pieniny, ale prognozy nie były zachęcające. Wiem, że dla chcącego nic trudnego, my tym razem chyba aż tak nie chcieliśmy. Dlatego w niedzielę wieczorem na gwałt szukaliśmy nowego celu wypadu. Miało być w miarę blisko, niedługa trasa i ładne widoki w perspektywie. Padło na Beskid Wyspowy, którego najwyższym szczytem jest Mogielica. To właśnie ja postanowiliśmy odwiedzić. Zapraszam na relację!

Park Bednarskiego i wiewiórki, czyli spacer po Krakowie

Park Bednarskiego

Ostatni weekend w Krakowie to pogoda właściwie nawet już nie wiosenna, ale prawie letnia. Kusi i zachęca do wyjścia z mieszkania, rzucenia w kąt sprzątania, pracy czy domowych, kanapowych rozrywek. Ostatnio pisałam, że dzięki małej życiowej rewolucji, mam więcej czasu, żeby cieszyć się codziennością. To może być luksus, albo pułapka. Może pojawić się myślenie : skoro tyle mogę, to przez chwilę nie będę robić nic. W końcu czas mam też jutro, pojutrze i za trzy dni. Przerabiałam to kilka razy w życiu. Na studiach byłam mistrzynią prokrastynacji, z której leczyłam się jedynie na okres okołosesyjny. Dlatego teraz, metrykalnie starsza i miejmy nadzieję, chociaż trochę mądrzejsza, staram się wykorzystać czas. Niekoniecznie na ciągłą pracę i zajęcia nastawione na rozwój i parcie do przodu, ale też na takie zwykłe, codzienne przyjemne czynności. Na spacer, na spotkanie ze znajomymi. Ostatnio miałam spacerowy weekend i pomyślałam, że zabiorę Cię ze sobą na małą przechadzkę po Krakowie. Padło na Park Bednarskiego. Masz ochotę?